"Zrzekam się immunitetu". Mejza zdecydował
Poseł PiS Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu. Jego decyzja dotyczy wniosku wystosowanego po odmowie przyjęcia mandatu za groźną jazdę w zeszłym roku na Dolnym Śląsku.
Reporter RMF FM Krzysztof Zasada rozmawiał w tej sprawie z posłem PiS Łukaszem Mejzą. Najpierw polityk tłumaczył, że nie może zrzec się immunitetu, ponieważ jego zdaniem Sejm nie dopełnił wymaganych formalności.
Mejza zrzekł się immunitetu
Reporter RMF FM uświadomił mu jednak, że wniosek został wysłany po raz pierwszy już w listopadzie i do tej pory trzykrotnie bezskutecznie awizowany.
- Ja się teraz od pana redaktora o tym dowiedziałem, więc zrzekam się immunitetu -odpowiedział na to Mejza. Mówi też stacji radiowej, że nie unika odbierania korespondencji. RMF FM pisze, że Kancelaria Sejmu wysłała mu ponownie dokumenty 31 grudnia.
Do zdarzenia doszło jesienią 2025 roku na drodze ekspresowej S3 w okolicach Polkowic. Mejza został zatrzymany przez policję za jazdę z prędkością 200 km/h - niemal dwa razy większą niż dozwolona. Funkcjonariusze chcieli nałożyć na niego mandat w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktów karnych, jednak poseł odmówił wtedy jego przyjęcia, powołując się na immunitet.
Szaleńcza jazda Mejzy na Dolnym Śląsku
Wniosek o jego uchylenie został przygotowany przez dolnośląską policję, a następnie przekazany kolejno do Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu i Komendy Głównej Policji. Zawierał on m.in. notatki ze zdarzenia, protokoły przesłuchań oraz nagranie zarejestrowanego wykroczenia.
W związku z nagłośnieniem sprawy w mediach Mejza wydał wówczas oświadczenie, w którym przyznał, że "źle się zachował" i że "nic tego nie tłumaczy".
Źródła: RMF FM, WP