Wyciek danych Cenckiewicza. Szef BBN: farsa
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz uderza w SKW i warszawską prokuraturę, które mają wyjaśniać sprawę wycieku jego danych medycznych do mediów. Stwierdził, że cała sprawa jest "farsą" i domaga się, by postępowanie prowadziły inne instytucje.
W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" opisała w artykule leki, które miał zażywać Cenckiewicz. Gazeta nie publikuje nazw leków, a jedynie opisy działania: jeden klasyfikowany jest jako psychotrop, drugi jako psycholeptyk. Według dziennika to właśnie brak informacji o ich przyjmowaniu w ankiecie bezpieczeństwa miał być powodem cofnięcia mu przez SKW poświadczenia bezpieczeństwa oraz dostępu do informacji niejawnych.
Służba Kontrwywiadu Wojskowego zapowiedziała postępowanie wyjaśniające mające na celu znalezienie źródła wycieku ws. Cenckiewicza. Sprawą zajmie się też Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
W środę rano Cenckiewicz opublikował wpis komentujący zarówno działania SKW, jak i czynności podjęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.
"W kwestii 'postępowania wyjaśniającego' w SKW pragnę oświadczyć, że prowadzenie wewnętrznego postępowania w SKW w związku z możliwością ujawnienia dotyczących mnie danych z postępowania sprawdzającego i kontrolnego przez Wojciecha Czuchnowskiego (autora tekstu w "GW" - red.) jest farsą. Ma ona jedynie rozładować ciężką sytuację w jakiej znalazła się zarówno służba, jak i jej polityczni nadzorcy, po poniedziałkowej publikacji 'GW', która wywołała powszechne oburzenie przekraczające tradycyjne podziały polityczne" - napisał Cenckiewicz.
Podkreślił, że jego dane medyczne pochodzą z SKW i właścicielem wiedzy była więc tylko służba. "Próba zrzucenia odpowiedzialności w sprawie ich wycieku na sąd, lekarzy lub PiS (wpis ministra-koordynatora Tomasz Siemoniaka z 15 grudnia br. z godz. 13.13 na platformie X) jest nie tyle świadectwem bezceremonialnego tupetu, co rażącym przykładem w jaki sposób traktuje się powagę państwa, sądów i sędziów oraz szczególnie chronione dobra obywateli" - przekonuje szef BBN. Cenckiewicz dodał, że w podobnym "duchu insynuacji wobec sądów" wypowiedziała się SKW.
"Służba Kontrwywiadu Wojskowego, której kierownictwo (zwłaszcza Jarosław Stróżyk) w oficjalnych wywiadach i oświadczeniach prasowych, jak i w nieoficjalnych rozmowach, nie wypiera się prowadzonej ze mną brutalnej walki (z wykorzystaniem aparatu państwowego i inspiracji medialnych), nie powinna i nie może prowadzić 'postępowania wyjaśniającego' wobec samej siebie. Ten rażący konflikt interesów jest oczywisty, jeśli weźmie się pod uwagę chociażby spory sądowe jakie w dwóch odrębnych sprawach toczą się pomiędzy Jarosławem Stróżykiem i Krzysztofem Duszą a mną oraz liczbę moich publikacji na temat sytuacji w SKW po grudniu 2023 r." - dodał.
Cenckiewicz zarzucił też obecnemu szefowi SKW Krzysztofowi Duszy, że prywatnie przyjaźni się z dziennikarzem "GW" Wojciechem Czuchnowskim. "Efektem tej współpracy jest seria tekstów na łamach 'GW', jakie od grudnia 2015 r. aż do teraz (ostatni z 13 października br.) zgodnie z przekazem Duszy publikuje Czuchnowski (w ubiegłych latach czasem we współpracy z Pawłem Wrońskim), o czym zresztą pisałem na kartach książki 'Zgoda'. Jak zatem można sobie wyobrazić, że Dusza będzie w SKW poszukiwał źródła przecieku do Czuchnowskiego – autora wielu tekstów w 'GW' w obronie właśnie Duszy?" - napisał szef BBN.
"W związku z powyższym sprawę związaną z wyciekiem informacji z postępowania sprawdzającego i moich danych medycznych, które znajdują się w aktach postępowania kontrolnego SKW, rzetelnie może zbadać jedynie instytucja lub organ państwowy niezależny od Służby Kontrwywiadu Wojskowego" - przekonuje Cenckiewicz.
Cenckiewicz uderza w prokuraturę
Szef BBN zarzucił też śledczym, że "prowadzenie czynności sprawdzających w sprawie ujawnienia moich danych z akt postępowania sprawdzającego i kontrolnego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, którą kieruje prokurator Michał Mistygacz, stoi w rażącej sprzeczności z zasadą bezstronności". Podkreślił, że wcześniej ta prokuratura postawiła mu zarzuty w związku z serialem "Reset" (chodzi o sprawę ujawnienia tajnych dokumentów) i zażądał, by sprawą wycieku danych zajęła się inna jednostka.
"Jak zatem ta sama Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która nie zadbała o bezstronność i poufność swojego śledztwa przeciwko mnie, może dzisiaj w innej sprawie – wycieku moich danych wrażliwych do 'GW', podejmować czynności sprawdzające działając rzekomo w moim interesie?" - pyta Cenckiewicz.