Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy ujawniło rozległy system łapówek w państwowej spółce Enerhoatom. Śledczy szacują, że przez siatkę korupcyjną mogło przejść nawet 100 mln dolarów. – Ta afera jest chyba jedną z największych, zarówno jeśli idzie o skalę wydatków, jak i przede wszystkim o to, że dotyka najbliższego otoczenia prezydenta – mówi Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii.
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy ujawniło rozległy system korupcyjny w sektorze energetycznym. Operacja prowadzona pod kryptonimem "Midas" trwa od lata 2024 roku. Według ustaleń śledczych uczestnicy procederu pobierali od kontrahentów Enerhoatomu łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. "back office" w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.
- To nie jest pierwsza afera korupcyjna. Oczywiście o korupcji w Ukrainie mówi się dość powszechnie i od dawna, niestety nader często prawdziwie. Ale ta afera jest chyba jedną z największych, zarówno jeśli idzie o skalę wydatków, jak i przede wszystkim o to, że dotyka najbliższego otoczenia prezydenta - mówi Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii.
Według Nowakowskiego sytuacja ta może niekorzystnie odbić się na politycznym wizerunku Zełenskiego. - Popularność prezydenta Zaleskiego niewątpliwie spadła w Ukrainie nie tylko dlatego, że Ukraińcy są zmęczeni wojną, ale również dlatego, że prezydent chyba za bardzo poczuł się władcą. Za bardzo poczuł się osobą, która jednoosobowo kieruje krajem. To jest jakoś tam zrozumiałe w warunkach wojennych - zauważył.
- Krytykuje się go za taki bardzo osobisty styl rządzenia, za zmiany personalne nieczytelne i jednocześnie za to, że w jego otoczeniu są ludzie, którzy może niekoniecznie są podejrzewani o nadmierną uczciwość - dodał.
Gość programu zwrócił uwagę, na Tymura Mindicza – biznesmena, współwłaściciela studia producenckiego Kwartał 95 i współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
- Mindicz jest podejrzewany o bardzo poważne naruszenia finansowe czy korupcję związaną jeszcze z rzeczą dodatkowo, bo tutaj to jest taka "kula śnieżna", z rzeczą, która boli najbardziej obywateli Ukrainy, czyli z energią. Nowakowski wyjaśnił, że rosyjska działalność w gruncie rzeczy polega na tym, żeby zmęczyć obywateli Ukrainy, odcinaniem, niszczeniem infrastruktury energetycznej. Jak zauważył właściwie jedyną częścią tej infrastruktury, która nie jest niszczona, ponieważ poziom ryzyka jest gigantyczny, to jest energia atomowa.
- Ta firma, która właśnie obsługuje ukraińskie elektrownie atomowe. Okazuje się, była przeżarta korupcją i brała gigantyczne łapówki za dostarczanie energii. No to śmierdzi z każdej strony, zarówno finansowej, jak i takiej ludzkiej, społecznej i politycznej - dodał.