Incydent podczas Święta Niepodległości w Warszawie. Poleciała raca
W ramach obchodów 107. rocznicy niepodległości przez Warszawę przeszedł Marsz Niepodległości. Jak poinformował dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa Jarosław Misztal, w stolicy odnotowano tylko jeden poważny incydent, ale niezwiązany z marszem.
Ulicami Warszawy ruszył po godzinie 14 Marsz Niepodległości, w którym udział wzięli m.in. prezydent RP Karol Nawrocki oraz politycy PiS i Konfederacji. Według wstępnych szacunków ratusza, w marszu wzięło udział około 100 tysięcy osób. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, nawiązując do incydentów z poprzednich lat, wyraził nadzieję, że z uwagi na obecność głowy państwa tym razem będzie spokojnie; zapowiedział też, że policja będzie reagować na każdy incydent.
Incydent podczas obchodów w Warszawie
Około godziny 17 dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa Jarosław Misztal przekazał, że czoło marszu wysuwa się na błonia Stadionu Narodowego i widać już odpływ uczestników w kierunku stacji metra. Poinformował też, że jak dotąd odnotowany jeden incydent, ale - jak podkreślił - nie był on bezpośrednio związany z marszem.
W kontrze do prawicowego marszu zorganizowane zostało we wtorek w Warszawie zgromadzenie przez środowiska lewicowe. Jak przekazał dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa, jeden z uczestników rzucił racę bądź inny środek pirotechniczny w stronę konsulatu USA. Nie doszło do żadnych zniszczeń, ale policja prowadzi w tej sprawie czynności i ustala tożsamość sprawcy.
Zamaskowane osoby na Marszu. Słychać wybuchy
Zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji, 11 listopada w Warszawie wprowadzony został zakaz noszenia lub przemieszczania w stanie rozładowanym wszelkiego rodzaju broni. Decyzją wojewody mazowieckiego wprowadzony natomiast został zakaz noszenia używania środków pirotechnicznych. Mimo to, uczestnicy marszu odpalili pirotechnikę. Z racą uchwycony też został Sławomir Mentzen.
Źródło: WP Wiadomości