WP
sopot
19-08-2000 (23:57)

Viva Italia - czyli drugi dzień festiwalu w Sopocie

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP
Podziel się

Koncertem Al Bano rozpoczął się drugi dzień festiwalu w Sopocie. Ten sobotni wieczór jest niemal w całości poświęcony włoskiej piosence.
Publiczność zgromadzona w Operze Leśnej gorącymi brawami nagradzała każdego artystę. Drupi, Toto Cotugno, I Santo California i Matia Bazar przypomnieli piosenki, które gościły na czołówkach polskich list przebojów.

Podziel się
WP

Gwiazdą wieczoru była Helena Vondrackova, która przed laty właśnie na sopockiej scenie otrzymała Bursztynowego Słowika hitem "Malovany dzbanku".
W Operze Leśnej zabrzmiały piosenki, na których wychowało się pokolenie 50-latków. Okazało się, że te "stare kawałki" - takie jak choćby "Ci sara", "Felicita" czy "Sono Italiano" - wytrzymały próbę czasu. Publiczność śpiewała, kołysała się w rytm muzyki i klaskała.
Muzyka włoska - jak wytłumaczył publiczności Toto Cutugno - ma klimat śródziemnomorski, jest romantyczna i płynie z głębi serca. Ze sceny popłynęły proste, melodyjne piosenki, dedykowane "paniom" albo "zakochanym". W przeboju "Sono Italiano" Toto Cutugno właściwie nie musiał śpiewać refrenu - wyręczała go publiczność, zgodnie śpiewając "Lasciate mi cantare...". Wpadające w ucho melodie brzmiały także w czasie przerw, nucone pod nosem przez sopockich gości. Al Bano Carrisi - śpiewający charakterystycznym tenorem o ostrej, południowej barwie - zaprezentował publiczności m.in. kompozycję "Ave Maria" Bacha- Gounoda w popowej aranżacji. Publiczność oszalała jednak, kiedy piosenkarz wykonał kilka przebojów wspólnie z dwiema młodymi wokalistkami. Zabrzmiała m.in. piosenka "Felicita", którą Al Bano śpiewał dawniej ze swoją żoną Rominą Power.
Śpiewajacy charakterystycznym szorstkim głosem Drupi nie miał żadengo problemu, żeby w piosence "Sambarino" zrobić chórek z publiczności, a bas - z prezenterki Grażyny Torbickiej. Publiczność klaskała nawet w trakcie wyświetlania krótkich prezentacji kolejnych wykonawców. Włoscy piosenkarze całkiem dobrze radzili sobie także z językiem polskim. Słuchacze w Operze Leśnej dowiedzieli się m.in. że są "czuli" i że piosenkarze ich "kochają". Publiczność też zdawała się nieźle "znać" włoski, odpowiadając wykonwacom "si" albo "ciao". Mimo zimna i wilgoci, w Operze Leśnej - wypełnionej piosenkami z Włoch przez cały wieczór panowała gorąca atmosfera. (ej)

Polub WP Wiadomości
WP
WP