UE reaguje na skandal korupcyjny w Ukrainie
Kijów musi ścigać skorumpowane postaci w polityce i biznesie, jeśli chce przystąpić do UE, ostrzegł wysoki rangą urzędnik z Brukseli, podczas gdy presja na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego rośnie w związku z narastającymi zarzutami o korupcję w kraju.
W wywiadzie dla Politico europejski komisarz ds. sprawiedliwości Michael McGrath powiedział, że rządy europejskie nie poprą kraju kandydata takiego jak Ukraina do dołączenia do bloku, jeśli nie udowodni, że posiada skuteczny system zwalczania przestępczości na szczytach władzy.
- W każdym kraju kandydującym musi istnieć solidny system do rozpatrywania domniemanych spraw korupcji na wysokim szczeblu - powiedział McGrath.
Choć, jak powiedział McGrath, proces reform w Ukrainie to "podróż", dodał, że uważa, iż Kijów podejmuje "najlepsze wysiłki" w walce z korupcją i utrzymuje stały kontakt z władzami Ukrainy w sprawie ostatnich wydarzeń.
Skandal korupcyjny w Ukrainie. Najbliższe otoczenie Zełenskiego pod lupą służb
Afera korupcyjna w Ukrainie
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w piątek, że szef jego biura (kancelarii) Andrij Jermak, który objęty jest śledztwem w sprawie afery korupcyjnej na szczytach władzy, podał się do dymisji. Jermak w sobotę miał być na Florydzie na rozmowach z delegacją USA o planie pokojowym Donalda Trumpa.
- Nie chcę, aby ktoś miał jakiekolwiek pytania do Ukrainy - powiedział Zełenski, informując o dymisji Jermaka. - Dlatego dziś podjęte zostały kolejne decyzje wewnętrzne. Dodał, że w sobotę odbędą się konsultacje z kandydatami na nowych szefów jego administracji.
Jermak jest objęty dochodzeniem Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem "Midas". Afera, ujawniona przez NABU i SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna), wybuchła na początku listopada, a w aktach śledztwa Jermak figuruje pod pseudonimem Ali Baba.
Według ustaleń NABU i SAP uczestnicy rozległego systemu korupcyjnego w energetyce pobierali od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który - jak ustalono - przeszło około 100 mln dolarów.
Do tej pory w śledztwie zatrzymano pięć osób, a siedmiu innym postawiono zarzuty. W aktach sprawy figuruje też nazwisko Tymura Mindicza, biznesmena i współpracownika Zełenskiego. Uważany jest on za organizatora całego procederu. Media poinformowały, że wyjechał za granicę na kilka godzin przed przeszukaniami u uczestników afery.
Portal Ukrainska Prawda pisał, że Jermak był też osobiście zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia kompetencji tej instytucji. Projekt krytykowany był też za granicą, w tym przez Unię Europejską i USA.
Źródło: Politico/PAP