Tak mówią o Polsce Brytyjczycy. Nie brzmi to dobrze
Czy Brytyjczyków przeraża polski dobrobyt? Z analizy, opublikowanej przez "Newsweek" wynika, że z perspektywy osób, mieszkających na Wyspach, "jest źle, jeśli Polska dogania Wielką Brytanię". Ekspert wyjaśnia też, czym jest "kolonialny kompleks wyższości", jaki zauważa u Brytyjczyków.
W obliczu rosnącej siły polskiej gospodarki i zrównania płac brytyjskich Polaków z płacami Brytyjczyków, w Wielkiej Brytanii narasta zjawisko, które Michał P. Garapich, antropolog i profesor London Metropolitan University, określa jako "kolonialny kompleks wyższości". "Newsweek" w swoim wtorkowym artykule analizuje, jak Brytyjczycy postrzegają Polaków i jak na tę percepcję wpływają zmieniające się realia ekonomiczne i polityczne.
Według Garapicha, w brytyjskiej percepcji "jest źle", jeśli Polska dogania Wielką Brytanię. Wciąż panuje tu przekonanie o Wielkiej Brytanii jako o "najwspanialszym kraju świata", podczas gdy Polska traktowana jest jako "zapóźniony peryferyjny kraj", który niedawno wyszedł z komunistycznych "mroków". Ten dysonans poznawczy staje się coraz bardziej widoczny.
Polacy na Wyspach - liczby i rzeczywistość
Mimo narracji o masowych powrotach po Brexicie, dane ze spisu powszechnego z 2021 roku wskazują na stałą obecność Polaków w Wielkiej Brytanii. 682 tysiące osób urodzonych w Polsce i 738 tysięcy posiadających polskie obywatelstwo to znaczące liczby, które, wliczając drugie pokolenie i osoby bez dokumentów, mogą sięgać od 800 tysięcy do miliona Polaków. Ekspert podkreśla, że "masowe powroty Polaków" to raczej cyklicznie powracająca narracja medialna, a nie odzwierciedlenie rzeczywistości.
Brexit znacząco wpłynął na życie Polaków na Wyspach, zmuszając ich do podejmowania ważnych decyzji życiowych. Pogorszyły się warunki życia, wzrosły koszty, utrudniony został przepływ ludzi. Jednak to nie polityka, lecz czynniki ekonomiczne i rodzinne, mają największy wpływ na decyzje o emigracji i powrotach.
Stagnacja w UK kontra wzrost w Polsce
Kluczowym elementem analizy jest kontrast między długoletnią stagnacją gospodarczą Wielkiej Brytanii (szczególnie poza Londynem) a dynamicznym wzrostem gospodarczym w Polsce. "The Economist" donosił nawet o zrównaniu płac brytyjskich Polaków z płacami Brytyjczyków. Ten fakt budzi niepokój wśród brytyjskich polityków i mediów, które traktują go jako "alarm". Lider Partii Pracy, Keir Starmer, ostrzegał, że do 2030 roku Polska może prześcignąć Wielką Brytanię pod względem PKB per capita.
Polityczny krajobraz i "integracja przez rasizm"
Wzrost popularności antyimigracyjnej partii Reform UK Nigela Farage’a to kolejny element tej układanki. Choć Farage nie atakuje Polaków bezpośrednio, to jego retoryka jest wymierzona w imigrantów. Co ciekawe, część Polaków w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza w regionach takich jak Stoke-on-Trent, gdzie nastroje antyimigracyjne są normą, radykalizuje się, przyjmując postawy rasistowskie. Michał P. Garapich nazywa to "integracją przez rasizm", gdzie Polacy próbują podkreślić, że są "biali, europejscy" i odróżnić się od "innych" grup imigrantów.
Mimo tych wyzwań, Polacy są dobrze zintegrowani w brytyjskim społeczeństwie, zwłaszcza w miastach. Przykładem jest Sławomir Szczepański, stolarz, który przyjechał do Londynu w 2004 roku i został pierwszym polskim burmistrzem dzielnicy Merton.
Artykuł podkreśla, że brytyjska gospodarka nie poradzi sobie bez imigrantów. Jednak "kolonialny kompleks wyższości" Anglików, zakorzeniony w historycznym postrzeganiu Polski, sprawia, że zmieniająca się dynamika ekonomiczna wywołuje niepokój i trudności w adaptacji do nowej rzeczywistości.
Źródło: "Newsweek"