Szybka reakcja Polski. "Wszystkie artefakty już zniknęły"
Minister Radosław Sikorski ogłosił, że artefakty związane z niemieckim terrorem w okresie II wojny światowej, pochodzące z obozu Auschwitz, zniknęły z aukcji w Niemczech. Sprzedaż tych przedmiotów wywołała międzynarodowe protesty.
Najważniejsze informacje:
- Aukcja artefaktów z Holokaustu miała odbyć się w Domu Aukcyjnym Felzmann w Niemczech.
- Przeciwko sprzedaży protestowali m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski i polski rząd.
- Minister Radosław Sikorski potwierdził, że artefakty zostały usunięte z oferty internetowej.
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski poinformował o zniknięciu z internetu przedmiotów związanych z niemieckimi zbrodniami, które miały być sprzedane na aukcji w Niemczech. Minister podkreślił, że pamięć o ofiarach Holokaustu nie jest towarem. Dom Aukcyjny Felzmann planował wystawić na sprzedaż dokumenty i przedmioty z okresu nazistowskiego terroru, co wywołało falę protestów.
Nawrocki blokuje awanse 46 sędziów. "Tkwimy w bagnie"
"Ambasador Jan Tombiński, który od kilku dni interweniował u władz Westfalii w tej sprawie poinformował mnie, że wszystkie artefakty już zniknęły z internetowej strony skandalicznej aukcji" - napisał Sikorski w serwisie X.
Dlaczego aukcja wzbudziła kontrowersje?
Przeciw aukcji protestowały różne organizacje, a także politycy. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski oraz polski rząd wskazali na niestosowność sprzedaży tego rodzaju przedmiotów. Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, apelował o wykupienie pamiątek przez rząd, a ministra kultury Marta Cienkowska potępiła działania domu aukcyjnego.
Również Radosław Sikorski już wcześniej krytykował zorganizowanie aukcji przez Niemców. "Pamięć o ofiarach Holokaustu nie jest towarem i nie może być przedmiotem komercyjnego obrotu. Polska dyplomacja apeluje o powrót artefaktów do Muzeum Auschwitz" - podkreślił w swoim wcześniejszym wpisie.
Co dalej z pamiątkami po ofiarach?
Dom Aukcyjny Felzmann zamierzał sprzedać 623 pozycje, z których wiele miało głębokie znaczenie historyczne, jak choćby dokumenty więźniów Auschwitz. Niemiecki ambasador w Warszawie, Miguel Berger, również wyraził zadowolenie z faktu anulowania aukcji.
"Cieszę się, że ta aukcja została odwołana. Nigdy nie powinna była się odbyć" - napisał Berger.
Redakcja "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważyła, że choć prywatni kolekcjonerzy mogą przyczyniać się do badań historycznych, brak gwarancji, że ich intencje są właściwe. Podkreślono, że właściwszym rozwiązaniem jest przekazanie takich pamiątek publicznym instytucjom, by upamiętniać ofiary.