Szef MON o dywersantach. "Granica była i tak bardzo ograniczona"
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że sprawcy dywersji dostali się do Polski w momencie gdy otwarte było tylko jedno przejście graniczne z Białorusią. Powiedział także, co powinny zrobić władze Mińska.
We wtorek, premier Donald Tusk zwrócił się do Sejmu, przedstawiając szczegóły incydentu, który wstrząsnął Polską. Premier poinformował, że za aktem sabotażu stoją dwaj obywatele Ukrainy, którzy dotarli do Polski przez Białoruś .Po dokonaniu działań dywersyjnych podejrzani zdołali opuścić Polskę, przekraczając granicę w Terespolu.
O tę kwestię był w środę pytany minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
- To było w momencie, kiedy ta granica była i tak bardzo ograniczona. Było jedno przejście graniczne. Pytanie do władz ukraińskich bardzo słuszne (jak to się stało, że dostała się do Polski (przyp.red.). Minister Kierwiński, szef Straży Granicznej będzie je kierował do władz ukraińskich - mówił Kosiniak-Kamysz.
Szef obrony narodowej był dopytywany także o odpowiedź wobec strony rosyjskiej i białoruskiej. - Uważam, że natychmiastowe wydanie poszukiwanej osoby to jest to, co powinny władze Białorusi natychmiast zrobić - odparł minister.
Ekspert nie ma złudzeń. "Rosja jest z nami w stanie wojny"
Dywersja na torach kolejowych. Trwają "zatrzymania osób"
Działania służb związane są z dwoma aktami dywersji, do których doszło w ostatnich dniach na trasie kolejowej Warszawa – Dorohusk. W miejscowości Mika na Mazowszu (pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, w niedzielę, niedaleko stacji kolejowej Gołąb na Lubelszczyźnie (pow. puławski) pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
Donald Tusk, przekazał, że za akt dywersji na kolei odpowiada dwóch Ukraińców współpracujących z rosyjskimi służbami. Jak dodał, polskie służby i prokuratura mają wszystkie dane tych osób oraz utrwalone ich wizerunki. Jednocześnie zaznaczył, że osoby te tuż po zamachu opuściły teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu.
Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych przekazał, że trwają "intensywne czynności operacyjno-rozpoznawcze i dochodzeniowo-śledcze, w tym zatrzymania osób oraz zabezpieczanie i analiza dowodów".