WP

Stołeczny ratusz chce zabezpieczenia siedziby PiS-u

Stołeczny Ratusz chce zabezpieczenia nieruchomości, w której znajduje się siedziba PiS. Złożyliśmy wniosek do prokuratury w tej sprawie - poinformował wicedyrektor gabinetu prezydenta Warszawy Jarosław Jóźwiak.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Jóźwiak podkreślił, że Ratusz zwrócił się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie z wnioskiem o dokonanie zabezpieczenia nieruchomości przy ul. Nowogrodzkiej 84/86 w Warszawie oraz pozostałych nieruchomości, należących niegdyś do Fundacji Prasowej Solidarność, które - jak powiedział - następnie zostały przekazane kilku spółkom. Chodzi o sprawdzenie, czy zostały one przekazane zgodnie z prawem, czy nie doszło tutaj do jakichś nieprawidłowości - wyjaśnił Jóźwiak.

We wtorek dziennik "Polska" napisał, że "dawni działacze Porozumienia Centrum (dziś związani z PiS) przed wyborami pozbyli się części majątku, który zdobyli w latach 90-tych". Jak pisze gazeta, chodzi o sprzedaż dotychczasowej siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej 84/86 w Warszawie.

Odnosząc się do tej publikacji sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński powiedział, że partia nie miała żadnego wpływu na sprzedaż budynku, w którym mieści się jej siedziba. Brudziński podkreślił, że ugrupowanie jedynie wynajmuje tam pomieszczenia; umowa najmu - jak dodał - kończy się ostatniego dnia grudnia 2007 r.

WP

W październiku PO przedstawiła raport, w którym zarzuciła Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego współpracownikom "uwłaszczenie się na majątku Skarbu Państwa". Chodziło m.in. o uzyskanie od Skarbu Państwa - w trybie bezprzetargowym - prawa wieczystego użytkowania gruntu m.in. przy ul. Nowogrodzkiej 84/86.

Według PO, po przejęciu przez Fundację Prasową Solidarność m.in. tej nieruchomości i prawa własności do postawionych na tych gruntach budynków, następował podział tego majątku między nowo tworzone podmioty, wśród których Platforma wymieniła m.in. spółki z o.o.: "Srebrna", "Air Link" oraz "Celsa".

Także w październiku prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz skierowała do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Jak tłumaczyła wówczas, chodziło m.in. o podejrzenie nieprawidłowości przy przejęciu nieruchomości przy Al. Jerozolimskich 125/127, ul. Nowogrodzkiej 84/86 oraz ul. Ordona 3.

Politycy PiS z ówczesnym premierem, prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wielokrotnie mówili, że Fundacja Prasowa Solidarność działała zgodnie z prawem. J.Kaczyński po ujawnieniu raportu PO nazwał go "skandalem" i zapowiedział skierowanie sprawy zarzutów Platformy do sądu.

WP

Prezes PiS przekonywał, że w sprawie Fundacji Prasowej Solidarność "prezentowane są różnego rodzaju przekazy medialne, pełne kłamstw i nieścisłości".

W 1993 roku rozpoczął się proces, w którym Jarosławowi Kaczyńskiemu, Krzysztofowi Czabańskiemu i Sławomirowi Siwkowi zarzucono, że we wrześniu 1991 roku, będąc w zarządzie Fundacji Prasowej Solidarności pożyczyli wbrew jej statutowi Porozumieniu Centrum 8 mld ówczesnych złotych, których - zdaniem prokuratora - nigdy nie zwrócono w całości.

Proces w 1994 r. zakończył się uniewinnieniem J. Kaczyńskiego, Czabańskiego i Siwka od zarzutu działania na szkodę Fundacji Prasowej Solidarności; jednocześnie umorzono postępowanie wobec Siwka, któremu dodatkowo zarzucano - jako prezesowi zarządu Fundacji - opłacenie z jej kasy (w wysokości 33 mln ówczesnych zł) noclegów uczestników kongresu PC w marcu 1991 r. Proces wznowiony po apelacji w 1995 r. został umorzony w 2000 r. po zmianie kodeksu karnego.

Sprawę pożyczki dla PC wypominała przed wyborami PiS-owi Samoobrona i jej szef Andrzej Lepper. Jarosław Kaczyński przekonywał wtedy, że Porozumienie Centrum "było jedyną partią w 1991 r., która potrafiła pokazać skąd ma pieniądze - miała pieniądze z pożyczki - legalnej, opodatkowanej pożyczki".

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP