Tusk komentuje po rozmowach ws. Ukrainy
- Miały dzisiaj miejsce trzy spotkania dotyczące Ukrainy i przygotowania nas wszystkich, ale przede wszystkim prezydenta Trumpa, który bardzo chciał też poznać stanowisko innych sojuszników, przed spotkaniem z Putinem na Alasce - mówił Donald Tusk. Podkreślił, że piątkowe spotkanie może być pierwszym krokiem do relatywnie szybkich decyzji o przerwaniu ognia.
W piątek przywódcy USA i Rosji, Donald Trump i Władimir Putin, mają spotkać się w amerykańskim stanie Alaska, a tematem ma być wojna w Ukrainie i ewentualne rozmowy pokojowe.
Przed tym spotkaniem USA zorganizowały konsultacje z europejskimi sojusznikami.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Trump polegnie w starciu z Putinem? "Ciężko mu będzie go ograć"
Premier Polski przekazał, że odbyły się trzy spotkania w tej sprawie. - Pierwsze spotkanie odbyło się w gronie przywódców Polski, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch i Finlandii. Ta grupa, wraz z prezydentem Ukrainy, przygotowywała wspólne stanowisko europejskie na spotkanie w obecności prezydenta Trumpa - wyjaśnił.
Nie można pozwolić, by powtórzyła się sytuacja, w której największe mocarstwa rozmawiają o losie mniejszych narodów za ich plecami. Nic o Europie bez Europy.
- Strona rosyjska bardzo chciałaby włączyć do agendy rozmów na Alasce temat bezpieczeństwa i pozycji militarnej takich państw jak Polska. Dlatego tak ważne jest budowanie silnej, solidarnej i zjednoczonej grupy państw - zarówno w relacjach z Rosją, jak i z innymi sojusznikami - dodał Tusk.
- Prezydent Trump uznał, że to stanowisko Europy, szczególnie w takich sprawach, one były najtrudniejsze, na przykład gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy ze strony USA, wydaje się, że tutaj zrozumienie ze strony prezydenta Trumpa jest przynajmniej zadeklarowane, co jest ważne i że nie będzie żadnych ustaleń w czasie rozmów na Alasce, w rozmowie tej dwustronnej USA-Rosja na temat terytoriów, a więc ewentualnej wymiany terytoriów czy zmiany granic Ukrainy i to dla nas bardzo ważne, aby bez Ukrainy i bez Europy nikt o takich zmianach nie rozmawiał, nie negocjował - kontynuował szef polskiego rządu.
Premier przyznał, że w drugim ze spotkań na wniosek USA uczestniczy polski prezydent. - Wiem że to budzi bardzo duże zainteresowanie i emocje i chcę tu bardzo wyraźnie podkreślić, że z jednej strony udało się zgodnie z Konstytucją i taką tradycją od wielu lat, na szczęście obecną od wielu lat w polityce, ustalić wspólne stanowisko - stwierdził Tusk
- Po to rząd przyjął stanowisko w sprawie negocjacji we wtorek, przekazaliśmy to stanowisko także prezydentowi Nawrockiemu w kontekście jego kontaktów z administracją amerykańską, ponieważ zadaniem konstytucyjnym rządu jest prowadzenie polityki zagranicznej, a prezydent wtedy, kiedy reprezentuje Polskę, powinien prezentować stanowisko wypracowane przez rząd i tutaj nie mam większych zastrzeżeń - mówił dalej.
Tusk zapowiada spotkanie z Nawrockim
- Prezydent Nawrocki musi się pogodzić z faktem, że jestem premierem. Ja się pogodziłem z faktem, że jest prezydentem i będziemy współpracować - mówił Donald Tusk.
- Jest też rzeczą bardzo ważną i o tym chcę powiedzieć bardzo otwarcie. Niewykluczone, że jutro będę o tym rozmawiał także z prezydentem Nawrockim, żebyśmy nie dali się nigdy rozgrywać przez nikogo. Ani przez naszych wrogów, ani przyjaciół. Jest rzeczą bardzo ważną, aby w trudnych warunkach konstytucyjnych, (...) aby w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, przy wszystkich emocjach, złościach i irytacjach, żeby Polska jednak miała jednolite stanowisko i żeby nie dała się w żaden sposób rozgrywać - stwierdził premier.
Więc czeka nas na pewno rozmowa z prezydentem, żeby tę wypracowaną z trudem, ale bardzo dobrą tradycję utrzymać. Tutaj liczę na pełne zrozumienie jeśli nie moich racji, to interesu narodowego.