Sikorski o relacjach z Nawrockim. "Normalna rozmowa"
- Dwie dłuższe rozmowy, jakie miałem z panem prezydentem, wspominam z sympatią - przyznał Radosław Sikorski w "Didaskaliach". Szef polskiej dyplomacji w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą komentował swoje relacje z Karolem Nawrockim.
Wicepremier przyznał, że mimo publicznych sprzeczek pomiędzy rządem a środowiskiem prezydenta, on sam ma dobre wspomnienia z rozmów z Karolem Nawrockim.
- Dwie dłuższe rozmowy, jakie miałem z panem prezydentem, wspominam z sympatią. Wtedy, gdy radykałowie mu tam nie szepczą do ucha, to jest normalna rozmowa - stwierdził.
Sikorski stanowczo o wecie prezydenta. "Za mocne"
Sikorski przyznał, że jest między nimi pewne podobieństwo, gdyż pochodzą spoza Warszawy i mieli "quasi-rycerskie epizody". - Ja w Afganistanie, a pan prezydent to bardziej na ustawkach - zakpił.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Sikorski czeka na zaproszenie. Jest gotowy rozmawiać z prezydentem
Relacje Sikorskiego z Nawrockim. W tle spór o ambasadorów
Przypomnijmy, że osią sporu między Ministerstwem Spraw Zagranicznych a prezydentem Karolem Nawrockim jest kwestia ambasadorskich nominacji. Niepodpisanych wniosków jest już 40.
Sikorski wspomniał, że kandydaci na ambasadorów, których kandydatury otrzymał prezydent, zgodnie z przyjętą za czasów rządów PiS ustawą, zostali zatwierdzeni przez konwent Służby Zagranicznej, w którym bierze udział przedstawiciel prezydenta, przedstawiciel premiera, szef służby zagranicznej i minister spraw zagranicznych.
- Kandydat musi przejść sprawdzenie przez polski kontrwywiad. Kandydat musi być zaaprobowany, zaopiniowany przez sejmową komisję Spraw Zagranicznych i dopiero tak przygotowana kandydatura trafia do podpisu do pana prezydenta. Pan prezydent mianuje zgodnie z konstytucją, ale nie może tego zrobić wobec osoby z ulicy, tylko wobec tak przygotowanego kandydata. A to ja składam te wnioski, wniosków jest w tej chwili 40 - wyjaśniał Sikorski.
Przypomnijmy, że w piśmie do prezydenta szef polskiej dyplomacji wyraził gotowość m.in. do kompromisu ws. budzącego największy sprzeciw kandydata na ambasadora Polski w USA. Zasugerował, że to stanowisko mógłby objąć Jacek Najder.