WP
Defence24

"Rz": wyceniono straty po "Marszu Niepodległości", kto zapłaci?

Bilans poniedziałkowych zamieszek, które miały miejsce podczas "Marszu Niepodległości": rannych 19 osób, wśród nich 12 policjantów, straty w mieście wycenione na 120 tys. zł, uszkodzonych 13 samochodów prywatnych oraz dwa radiowozy - czytamy w "Rzeczpospolitej". Prezydent Bronisław Komorowski podejmie działania na rzecz zaostrzenia przepisów dot. zgromadzeń - zapewnia Joanna Trzaska-Wieczorek, szefowa biura prasowego prezydenta.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Rz": wyceniono straty po "Marszu Niepodległości", kto zapłaci?
(PAP)
WP

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że ratusz będzie dążyć do obciążenia powyższymi kosztami organizatorów marszu - tj. związane z ruchem narodowym Stowarzyszenie "Marsz Niepodległości". W planach jest wystąpienie na drogę cywilną wobec Witolda Tumanowicza, czyli tzw. przewodniczącego zgromadzenia. Urzędnicy podkreślają również, że sam Tumanowicz nie odbierał od nich telefonów w trakcie trwania marszu, co utrudniało opanowanie sytuacji.

Z informacji przekazanych przez ratusz opinii publicznej wynika, że na podstawie nagrań z monitoringu stwierdzono: odpowiedzialni za zniszczenia odłączali się od marszu, a następnie wracali między jego uczestników. Organizatorzy z kolei nie reagowali na takie zachowanie.

Sam Tumanowicz odpiera zarzuty. Jego zdaniem organizatorzy nie mogą brać odpowiedzialności za to, co stało się poza trasą samego marszu - więc m.in. na pl. Zbawiciela, gdzie spalono tęczę. Zapewnia również, że był w kontakcie z urzędnikami.

WP

Tymczasem straty w wyniku zamieszek oszacowano na ok. 120 tys. zł. Urzędnicy podkreślają, że do tej pory koszty tego typu zgromadzeń nie były tak wysokie. - Ponadto dopiero niedawno otrzymaliśmy opinię prawną, z której wynika, że możemy [wyegzekwować od organizatorów pieniądze] tylko na drodze cywilnej, nie na podstawie ustawy o zgromadzeniach - tłumaczy Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent miasta.

Zaostrzyć przepisy dot. zgromadzeń?

Wydarzenia w Warszawie na nowo rozpoczęły dyskusję nad prawem o zgromadzeniach. Urzędnicy ze stołecznego ratusza podkreślają, że obecny kształt prawa nie daje im możliwości wydania prewencyjnego zakazu manifestacji. Brak również możliwości narzucenia zmiany trasy organizatorom, co mogłoby zapobiec sytuacji przy Ambasadzie Rosji gdzie doszło do spalenia budki policji ochraniającej budynek oraz wrzucenia na teren placówki dyplomatycznej petard i rac.

Z kolei Joanna Trzaska-Wieczorek, szefowa biura prasowego prezydenta Bronisława Komorowskiego, zwraca uwagę na konieczność wrócenia do kwestii zakazu zakrywania twarzy podczas tego typu zgromadzeń.

WP

I przypomina, że prezydent Bronisław Komorowski taki zakaz już proponował. Posłowie jednak nie poparli tej propozycji. - Prezydent będzie więc ponawiał swoją inicjatywę - zapewnia Trzaska-Wieczorek.

- Nie prawo jest winne temu, co się dzieje, a tylko jego słabe egzekwowanie - podkreśla z kolei Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. Organizacje pozarządowe są przeciwne zaostrzaniu obowiązujących przepisów.

Źródło: Rzeczpospolita

Polub WP Wiadomości
WP
WP