Rosyjska propaganda grozi Europie. Padła nazwa dużego miasta
Czołowy rosyjski propagandysta Władimir Sołowjow znów próbuje straszyć Zachód. Tym razem pretekstem były plany KE dotyczące wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy. Sołowjow zagroził, że Rosja zniszczy w Europie infrastrukturę wartą tyle ile przejęte aktywa. Wskazał na Rotterdam w Holandii.
Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho poinformowała w piątek, że Komisja Europejska prowadzi intensywne rozmowy z państwami UE na temat wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów do finansowania Ukrainy.
Tego samego dnia temat ten został poruszony w programie Sołowjowa na antenie publicznej rosyjskiej telewizji.
Zobacz też: Skandal korupcyjny w Ukrainie. Najbliższe otoczenie Zełenskiego pod lupą służb
Burza w rosyjskiej telewizji. Pomysł KE wzbudził wściekłość
- Więc chcecie ukraść nam tyle pieniędzy? My skonfiskujemy wszystko, co tutaj (w Rosji - red.) macie. A to dopiero początek. Zniszczymy waszą infrastrukturę na taką samą kwotę, więc nie oddalajcie się zbytnio od swoich domów - grzmiał propagandysta.
- Jeśli dobrze rozumiem, w Rotterdamie są terminale naftowe itp. Spodziewajcie się tam pocisków Oriesznik - zagroził. Sołowjow nie wspomniał jednak, że kraje NATO są chronione systemami przeciwraketowymi, które uniemożliwiają przedarcie się obcego pocisku w głąb Sojuszu.
Jeden z uczestników programu wyraził wątpliwość czy pociski Oriesznik są w stanie dosięgnąć celów w Holandii. - Oczywiście, a dlaczego nie? Jeśli to nie wystarczy to nie będzie Oriesznika. Mamy wiele rzeczy - odparł propagandysta.
Źródło: x.com