Rosja zamyka konsulat w Gdańsku. Polska dała miesiąc
Konsulat Generalny Rosji w Gdańsku musi zostać zamknięty do 23 grudnia, a jego czterech pracowników oraz personel techniczny muszą opuścić Polskę - przekazał agencji RIA Nowosti chargé d'affaires Rosji w Polsce Andriej Ordasz.
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przekazał w Sejmie, że nakazał zamknięcie konsulatu rosyjskiego w Gdańsku w związku z weekendowymi aktami dywersji na kolei. To ostatni wciąż działający konsulat Rosji w Polsce.
- Konsulat musi zostać zamknięty 23 grudnia tego roku. Wszyscy pracownicy muszą opuścić Polskę - przekazał agencji RIA Nowosti chargé d'affaires Rosji w Polsce Andriej Ordasz.
"Ambasador powinien opuścić Polskę". Ostra reakcja PiS na słowa Miguela Bergera
W związku z decyzją strony polskiej czterech dyplomatów pracujących w konsulacie, a także personel techniczny, muszą do tej daty opuścić Polskę.
Dywersja na kolei
W niedzielę około godz. 7:30, na linii kolejowej nr 7, w rejonie Życzyna (powiat garwoliński, niedaleko stacji PKP Mika), maszynista pociągu towarowego relacji Dęblin - Warszawa zauważył poważne uszkodzenie toru. Zaalarmował, że w torach jest ubytek szyny o długości około metra. Pociąg zatrzymał się w porę, unikając katastrofy, a pasażerowie i załoga zostali ewakuowani.
Z kolei tego samego dnia około godz. 21, też na tym odcinku Warszawa - Lublin, ale w rejonie Puław (woj. lubelskie), doszło do nagłego zatrzymania pociągu osobowego relacji Świnoujście - Rzeszów, którym podróżowało 475 pasażerów. Nikt nie odniósł obrażeń, a wstępne ustalenia policji wskazały na wybicie szyb w jednym z wagonów, najprawdopodobniej spowodowane uszkodzeniem sieci trakcyjnej.
Premier poinformował we wtorek w Sejmie o pierwszych efektach dochodzenia w tej sprawie. - Oba te zdarzenia miały charakter intencjonalny, miały swoich sprawców. Ich celem było doprowadzenie do katastrofy w ruchu kolejowym - powiedział premier.
Dodał też, że polskie służby ustaliły już tożsamość osób odpowiedzialnych za akty dywersji. Są to obywatele Ukrainy działający i współpracujący od dłuższego czasu z rosyjskimi służbami. - Osoby te po dokonaniu dywersji w miejscowości Mika opuściły teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu - przekazał Tusk.