WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Prokuratura: przed 15 laty prawdopodobnie błędnie osądzono zabójstwo

Wyrok dożywotniego więzienia za zabójstwo sprzed 15 lat może odbywać niewłaściwa osoba - ustaliła Prokuratura Rejonowa w Olsztynie. Niedawno do morderstwa przyznał się ktoś inny. Prawdopodobnie błędnie też ustalono tożsamość zwłok. To precedens w skali kraju - oceniają śledczy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Miejsce wskazane przez Wiesława S., gdzie odnaleziono ciało
Miejsce wskazane przez Wiesława S., gdzie odnaleziono ciało (wm.policja.gov.pl)
WP

Jak przyznaje prokurator rejonowy z prokuratury Olsztyn-Południe Arkadiusz Szwedowski, przed 15 laty mogło dość do błędnych ustaleń przy wyjaśnianiu sprawy zabójstwa. - Ze zgromadzonych przez nas ostatnio materiałów wynika z dużym prawdopodobieństwem, że przed laty błędnie ustalono tożsamość zwłok, a o zabójstwo oskarżono i skazano za nie człowieka, który się do tego nie przyznawał. Teraz mamy inną osobę, która mówi, że to ona wówczas zabiła - powiedział Szwedowski.

Dodał, że w najbliższych dniach prześle zwierzchnikom z prokuratury okręgowej kopie akt prowadzonego przez jego śledczych postępowania. Skieruje też pismo, w którym poprosi zwierzchników o rozważenie, czy nie należy wznowić prawomocnie zakończonego już postępowania.

Prokurator Okręgowy w Olsztynie Janusz Przybyłek, który wie o sprawie i czeka na dokumenty z prokuratury Olsztyn-Południe, nie wykluczył, że przekaże je Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku. To ona przed laty prowadziła śledztwo, w którym teraz pojawiły się nowe okoliczności.

WP

- Procedury są takie, że o wznowienie postępowania do sądu może wnioskować ta prokuratura, która była gospodarzem zakończonego postępowania. Jakie będą dalsze scenariusze tej sprawy - nie wiem, takiego przypadku dotąd nie notowano - powiedział Przybyłek.

List od włamywacza

Sprawa olsztyńskich prokuratorów zaczęła się od listu, który w listopadzie ubiegłego roku napisał do Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe aresztowany za włamania Wiesław S. Mężczyzna poinformował, że chce się podzielić "istotnymi informacjami dotyczącymi poważnego przestępstwa". W rozmowie ze śledczymi Wiesław S. nawiązał do sprawy z 1999 roku - związanej z wyłowieniem z jeziora Pluszne pod Olsztynem poćwiartowanych i spakowanych w reklamówki zwłok.

Śledztwo - prowadzone wówczas najpierw przez olsztyńską prokuraturę, a następnie przez prokuraturę w Białymstoku - wskazywało, że szczątki należały do związanego z suwalskim światem przestępczym Tomasza S. Sądy badające tę sprawę ustaliły m.in., że Tomasz S. był przed śmiercią więziony w metalowej klatce i torturowany.

WP

O brutalne zabójstwo oskarżono Jacka W., który został za to skazany na dożywocie.

Jacek W. nie przyznawał się do tego czynu i konsekwentnie odwoływał od skazania. Jego dożywotni wyrok stał się prawomocny dopiero w listopadzie 2006 r., gdy wypowiedział się w jego sprawie Sąd Najwyższy.

Klatka i zwłoki

Gdy w ostatnich miesiącach olsztyńscy prokuratorzy zaczęli weryfikować informacje przekazywane im przez Wiesława S., najpierw odnaleziono klatkę, w której miał być przetrzymywany Tomasz S. (przed laty jej nie odnaleziono), a następnie we wskazanym przez Wiesława S. miejscu w lesie pod Olsztynem odkopano zwłoki.

WP

- Kluczową sprawą było ustalenie tożsamości tych zwłok. Zleciliśmy w tym celu badania DNA i badania daktyloskopijne. Z dużym prawdopodobieństwem ekspertyzy te wykazały, że to właśnie teraz odnaleźliśmy Tomasza S. Dodatkowo Wiesław S. przyznał nam, że to on w 1999 roku zabił Tomasza S. Przedstawiliśmy mu więc zarzut zabójstwa, a sąd go za to tymczasowo aresztował - powiedział prokurator Szwedowski.

Prokurator przyznał, że przed laty Wiesław S. był sądzony razem z Jackiem W. ws. zabójstwa Tomasza S. Sąd wówczas orzekł, że był on niepoczytalny i skierował go na leczenie w zakładzie psychiatrycznym, z którego po kilku latach Wiesław S. wyszedł i zaczął popełniać kolejne przestępstwa.

Na tym etapie sprawy nie wiadomo, czyje zwłoki wyłowiono w 1999 roku z jeziora Pluszne ani też, kto i dlaczego zabił tamtego mężczyznę.

Sąd nie miał wątpliwości

WP

Jacek W., który odsiaduje dożywocie za zabójstwo Tomasza S., nigdy się do tego czynu nie przyznawał, a jego najbliższa rodzina przez lata podnosiła w mediach, że w tej sprawie doszło do pomyłki prokuratorów i biegłych. Sąd skazując go na dożywocie, wskazywał jednak, że jest on osobą zdemoralizowaną, która "nie poddaje się już jakiejkolwiek resocjalizacji", podkreślał, że W. wielokrotnie wcześniej trafiał do więzienia.

W sprawie, w której sądzony był Jacek W. sąd dysponował m.in. opinią z badań DNA, która wskazywała, że odnalezione szczątki należały do Tomasza S.

Błąd prokuratora?

Prokurator Okręgowy w Olsztynie Janusz Przybyłek nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy prowadzący pierwsze czynności w tej sprawie prokurator popełnił błąd. - Gospodarzem postępowania była prokuratura w Białymstoku i to do niej, a nie do podległego mi teraz prokuratora, należało podejmowanie merytorycznych decyzji w tej sprawie - powiedział Przybyłek.

WP

Prokuratorem, który podejmował w tej sprawie decyzje był śledczy, który potem prowadził sprawę uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. Obecnie jest on jednym z naczelników wydziałów w Prokuraturze Okręgowej w Olsztynie.

Szwedowski i Przybyłek z podkreślili, że sprawa ta jest wyjątkowo skomplikowana, zawiła, podobnej w Polsce nie notowano. Z tego powodu prokuratorzy podkreślili, że trudno teraz nakreślić jej dalsze scenariusze.

Od kolejnych decyzji procesowych w tej sprawie będzie zależało to, czy Jacek W. wyjdzie z więzienia i ewentualnie otrzyma odszkodowanie za lata spędzone za kratkami.

- Za wcześnie na takie warianty. Na pewno sprawę trzeba dalej wyjaśniać - podkreślali Szwedowski i Przybyłek. - Ta sprawa to precedens w skali kraju - dodali.

Polub WP Wiadomości
WP
WP