Dziennik BałtyckiPolskapresse
10-02-2005 (07:05)

Proces Nieznalskiej, czyli gdzie są granice wolności artysty

"Pedały" i "Zieloni na drzewo" - wykrzykiwali wczoraj przed gmachem sądu ludzie obrażeni twórczością Doroty Nieznalskiej, autorki "Pasji" (instalacji przedstawiającej wpisane w krzyż genitalia). W odpowiedzi od członków Antyklerykalnej Partii Postępu i ugrupowania Zieloni 2004 usłyszeli: "Dzisiaj sądy - jutro stosy".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Proces Nieznalskiej, czyli gdzie są granice wolności artysty

Tym razem manifestacje odbywały się tylko przed gmachem sądu. W środku udało się policji zachować spokój. Wszystko dlatego, że do gdańskiego sądu nie można było wczoraj wejść bez specjalnej przepustki.
<br - Nie ma zgody na jakiekolwiek manifestowanie poglądów aprobaty lub dezaprobaty dla oskarżonej - ostrzegał przewodniczący składu sędziowskiego Marcin Kradziecki. - Każda taka próba odebrana będzie jako wywieranie nacisku na sąd i może się skończyć usunięciem publiczności. Ostrzeżenie poskutkowało i na sali rozpraw było wczoraj wyjątkowo spokojnie. Przed salą próbowało manifestować kilkanaście osób z partii Zieloni 2004, którzy na znak protestu zakleili sobie usta.
<br - Proszę zdjąć z ust tę taśmę, w przeciwnym wypadku nie zostaniecie państwo wpuszczeni na salę - grzmiał sędzia Kradziecki. Tym razem sądowi udało się skutecznie wymusić porządek w trakcie rozprawy. Odbywała się ona tak spokojnie, że duża część publiczności znudzona przebiegiem procesu zaczęła w trakcie opuszczać salę. Rozprawę w całości zajęło przesłuchanie oskarżonej.
<br Po raz kolejny przed sądem stanęła Dorota Nieznalska, autorka instalacji "Pasja", przedstawiającej wpisane w krzyż genitalia. Tym razem w budynku sądu obyło się bez ekscesów. Manifestacje miały miejsce za to przed jego gmachem. Nie zabrakło osób obrażonych na twórczość Nieznalskiej. Już tradycyjnie protestowali z wizerunkami krzyża i Matki Boskiej.
<br Naprzeciw nich stali antyklerykałowie i członkowie partii Zieloni 2004. Ci ostatni na znak protestu zakleili sobie usta. - Nie zgadzamy się, by ludzie sztuki stawali przed sądem - mówi Beata Maciejewska z partii Zieloni 2004. - 9 lutego to dla nas dzień protestu przeciwko ograniczeniu naszego prawa do wolności wypowiedzi.
<br Zieloni zorganizowali manifestacje poparcia dla Nieznalskiej również m. in. przed budynkiem Sądu Najwyższego w Warszawie, a także przed gmachami sądów w Białymstoku i Katowicach. W Gdańsku, po doświadczeniach z poprzedniej rozprawy, przewodniczący składu sędziowskiego Marcin Kradziecki nie dopuścił do jakichkolwiek prób manifestowania poglądów na sali rozpraw.
<br Do środka wpuszczane były tylko osoby posiadające specjalną przepustkę. Wczorajszą nadzwyczaj spokojną rozprawę w całości zajęło przesłuchanie oskarżonej. - Czy symbol genitaliów można wykorzystać do obrażenia kogokolwiek? - pytał oskarżoną sąd. - Są takie gesty i słowa związane z genitaliami, które mogą obrazić - odpowiedziała Nieznalska.
<br - Czy użyta przez panią w instalacji fotografia była wulgarna? - pytał dalej sąd. - Nie. Ponieważ nie była to fotografia przedstawiająca zaspokojenie popędu seksualnego. - Czy gdyby prezentowane przez panią genitalia znajdowały się w stanie wzwodu, to można by taką pracę uznać za wulgarną? - dociekał sąd. - Nie wiem, na pewno zmieniłoby to wymowę pracy - odparła artystka.
<br Dużą część wczorajszej rozprawy zajęło sądowi ustalenie, jaki wizerunek męskich genitaliów może być dla kogoś obraźliwy. Dorota Nieznalska była wyraźnie zażenowana zadawanymi pytaniami. - To wszystko może się ocierać o granicę dobrego smaku - twierdzi mecenas Wojciech Cieślak, obrońca Nieznalskiej. - Ale należy ustalić stan świadomości oskarżonej w momencie tworzenia "Pasji". Innymi słowy, moim zdaniem sąd próbował ustalić, czy rzeczywiście tworząc tę pracę, chciała kogoś obrazić czy nie.
<br Grzegorz Jankowski

Polub WP Wiadomości