Chińska platforma sprzedażowa Shein otworzyła pierwszy na świecie sklep stacjonarny w środę w Paryżu. We Francji rozpoczęły się protesty, które rosną na sile. Wszystko związane jest z wystawionymi na stronie lalkami erotycznymi, które wyglądem przypominają dzieci.
Francuska Dyrekcja Generalna ds. Konkurencji, Konsumentów i Zapobiegania Nadużyciom (DGCCRF) zauważyła, że opisy tych produktów "niepozostawiający wątpliwości, że mają charakter pornografii dziecięcej". Na firmę została nałożona grzywna na łączną kwotę 191 milionów euro. Francuski rząd wniósł do Komisji Europejskiej o przeprowadzenie kontroli sklepu internetowego. - "Wysłaliśmy zapytania o informacje dotyczące sprzedaży i rozpowszechniania nielegalnych produktów na jej platformie. Komisja traktuje tę sprawę niezwykle poważnie" – powiedział w czwartek Thomas Regnier, rzecznik Komisji Europejskiej ds. cyfryzacji UE.
W środę wszczęto procedurę zawieszenia Shein, do czasu aż wykaże, że funkcjonuje zgodnie z przepisami. Dzień później francuscy ministrowie wzięli udział w akcji przeprowadzenia kontroli paczek Shein na paryskim lotnisku Charlesa de Gaulle'a. - 100 proc. wszystkich paczek, które dotarły w ciągu ostatnich 24 godzin jest zatrzymanych. To 200 tysięcy paczek, które zostaną otwarte przez funkcjonariuszy celnych oraz DGCCRF, aby wesprzeć procedury wszczęte przez premiera. Pierwsza procedura, jak wiadomo, dotyczy zawieszenia działalności strony. Druga, to postępowanie sądowe, a trzecia, dochodząca na szczeblu europejskim - powiedziała podczas konferencji prasowej Amelie de Montchalin, ministra ds. rachunków publicznych.
Shein wycofało sprzedaż lalek erotycznych w niedzielę. Firma zaprzecza, że "stosuje politykę zerowej tolerancji wobec wszystkich treści lub produktów naruszających przepisy" - podała Polska Agencja Prasowa. Przedstawiciele chińskiej platformy zadeklarowali jednocześnie współpracę z francuskimi władzami.
Materiał wideo PAP.