WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
pis
22-09-2007 (16:05)

Premier: jeśli wygra PO - będzie nowy 13 grudnia 1981 r.

Premier Jarosław Kaczyński przestrzegał podczas konwencji PiS w Rzeszowie, że jeśli w wyborach zwycięży "przygotowująca" się do władzy koalicja LiD i PO, "to będzie nowy 13 grudnia 1981 roku". Dlatego, jak mówił, PiS nie ma wyjścia, musi zwyciężyć, by "Polska szła ku IV RP".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Premier podkreślał znaczenie zbliżających się wyborów. Mówię o tym ja, mówią o tym nasi konkurenci. Różnica polega na tym, że oni chcieliby cofnąć Polskę ku III RP, my chcemy iść do przodu, budować IV RP - ocenił. Deklarował, że celem PiS jest likwidacja "systemu korupcji, korporacji, oligarchii, tolerancji dla przestępczości".

W swoim wystąpieniu premier podkreślał także wagę współpracy z Kościołem katolickim, jako "dzierżycielem jedynego powszechnego systemu wartości", bo - jak przekonywał - wartości są niezbędne, by naprawiać państwo.

Według Kaczyńskiego "w skali społecznej realnym przeciwstawieniem wartości, które głosi Kościół (...) jest nihilizm".

WP

Mówiąc o tym, że do władzy w Polsce "skrada się" koalicja LiD z PO podkreślał, że na początku lat 90. politycy, którzy dzisiaj są w PO, legitymizowali polityków z PZPR.

PZPR, SdRP, SLD, LiD - prosta ścieżka ludzi, którzy prowadzili wojnę z Kościołem, z wartościami w sposób skuteczny. Prowadzili ją po to, aby wpisać się w nową rzeczywistość, ale także, aby stworzyć płaszczyznę współpracy z innymi, którzy nie wywodzili się z PZPR - mówił szef rządu.

Według premiera, Kongres Liberalno-Demokratyczny, który - jego zdaniem - legitymizował postkomunistów, "to dzisiaj po prostu PO". Jak dodał, w momencie powstawania Platformy, KLD było tylko częścią Platformy Obywatelskiej, ale teraz, po odejściu części ludzi, PO to tylko KLD.

Walczyli wtedy liberałowie z Kościołem. Przypomnijmy sprawę aborcji, z wartościami narodowymi, z tradycją, z ciemnogrodem, rzekomą groźbą iranizacji Polski i na tej płaszczyźnie spotykali się z komunistami i (...) dokonywali ich legitymizacji i umacniali wielką ofensywę nihilizmu - uważa premier.

WP

Jak mówił, nie wie czy rozumieli o co chodzi, "ale w polityce głupota nie usprawiedliwia". Nihilizm - w ocenie premiera - "służy manipulacji, a manipulacja służyła wtedy temu, by mniejszość zapanowała na większością".

I to się w latach 90. III RP udało, wtedy tak naprawdę decydowała mniejszość - powiedział.

Premier wskazywał na podobieństwa programowe między PO i LiD. Ci którzy stanowili przeszkody (dla sojuszu PO-LiD) są usuwani, ci którzy przychodzą, muszą przysięgać na ten sojusz. Przyznał to niedawno były członek naszej partii poseł (Antoni) Mężydło - mówił premier. Ta prawda jest groźna - dodał.

21 października, jeśli oni zwyciężą, jak niektórzy uważają, to nie będzie nowy 4 czerwca 1992 roku (ujawnienie "listy Macierewicza", co doprowadziło do upadku rządu Jana Olszewskiego); to będzie nowy 13 grudnia 1981 roku - powiedział premier.

WP

Dlatego my nie mamy wyjścia, musimy zwyciężyć, zwyciężyć nie trochę, ale całkowicie, zwyciężyć na tej ziemi (Rzeszów), ale i w Polsce - mówił premier. Zwyciężyć, by Polska szła drogą wybraną w 2005 roku, by szła ku IV RP, ku demokratycznemu państwu wolnych Polaków - oświadczył premier.

Przekonywał, że "jeśli przyjrzymy się temu, co prezentują dzisiaj i prezentowali w ostatnich latach nasi oponenci, to zobaczymy ten sam program, tę samą twarz". Jak mówił, "została przede wszystkim głęboka niechęć do demokracji, do tego co wiąże się z realną tradycją 'Solidarności'".

W ocenie Jarosława Kaczyńskiego, "ściąganie różnych autorytetów z tamtego czasu nic tutaj nie zmieni, 'Solidarność' była wielką moralną rewolucją, wielkim powrotem do wartości".

Według premiera, tak jak w latach 90., tak i teraz celem podstawowym opozycji jest "nie dopuścić do moralnej rewolucji", która by "zmiotła cały postkomunistyczny układ". Dodał, że właśnie z tego powodu owa "moralna rewolucja" jest wyśmiewana, nieustannie atakowana i "budzi lęk".

WP

Ten lęk jest w istocie lękiem przed narodem, lękiem przed demokracją; jest wiarą w to, że uda się przywrócić system, który będzie znów rządami mniejszości wobec większości - podkreślił.

Jak mówił, szczególnie "odrażające i groźne" jest to, że w "sprymityzowanej i uproszczonej wersji liberalizmu", którą posługują się oponenci PiS, brak jest "empatii - umiejętności wczucia się w sytuację, tych którym gorzej powiodło się w życiu".

Może nie ma tego w wyborczych przemówieniach, ale poczytajcie państwo dziennikarzy wspierających tę formację - a dziś niektóre pisma (...) zmieniły się w gruncie rzeczy w biuletyny tej partii. Tam ciągle jest naśmiewanie się z życiowych nieudaczników - uważa premier. Według niego, to przekłada się na politykę "radykalnych cięć społecznych, małego budżetu, z którego nie można by zaspokoić elementarnych społecznych potrzeb". Inny aspekt tej polityki - mówił J.Kaczyński - to sprawa wyrównywania szans.

Deklarował, że PiS robi wszystko, by różnice regionalne były możliwie szybko niwelowane, "by ziemie na wschód od Wisły mogły nadrabiać straty z ostatnich dziesięcioleci, bo były pokrzywdzone głównie z powodów politycznych, tu trwał najdłużej opór wobec komunistów".

WP

Według Jarosława Kaczyńskiego, ta polityka wyrównywania szans jest przez PO "radykalnie kontestowana". Mamy do czynienia z teorią lokomotyw, koncentrowania wysiłku tam, gdzie już jest lepiej, gdzie w mniemaniu PO są najlepsze siły rozwojowe - uważa premier.

Jednak, w jego ocenie, "siły rozwojowe na wschodzie są wielkie". Te siły - podkreślił Jarosław Kaczyński - trzeba wesprzeć, także w imię "sprawiedliwości narodowej - i tego słowa też się nie boimy - bo naród jest jeden".

Premier powiedział, że aby naprawiać państwo, trzeba sobie uświadomić, że "to, czego potrzeba, to wartości, moralność, wartości narodowe, nasza tradycja i kultura".

W opinii Jarosława Kaczyńskiego, w tej dziedzinie bardzo ważna jest współpraca z Kościołem katolickim, bo Kościół "jest dzierżycielem jedynego powszechnego systemu wartości". Jak dodał, "nie ma w Polsce innego systemu wartości, który byłby choćby powszechnie znany".

Państwo nie jest w stanie w tych sprawach działać samodzielnie, bez współpracy społeczeństwa, bez współpracy społecznych organizacji. Szczególna rola przypada tu współpracy między państwem a Kościołem katolickim - tłumaczył premier.

Jarosław Kaczyński podkreślał, że współpraca z Kościołem musi być "równoprawna, oparta o konkordat. Jak powiedział, potrzebę takiej współpracy "powinien uznać także ten, kto osobiście wierzący nie jest". Jak dodał, "wystarczy dobrze życzyć swojemu narodowi".

PiS - mówił premier - chce "radykalnie poprawić sytuację zwykłego obywatela", chce wspierać polskie rodziny, szczególnie te, które wychowują dzieci, ale w ramach III RP tego uczynić się nie da. Aby iść w tym kierunku, trzeba naprawić polskie państwo".

Polub WP Wiadomości
WP
WP