Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza. Kobieta opowiada o szczegółach. "Potem zaczęło się piekło"
Przed szkołą w Kielnie zorganizowano manifestację, po tym jak nauczycielka miała wyrzucić krzyż do kosza. Wcześniej głos w tej sprawie zabrała ministra edukacji Barbara Nowacka. Teraz swoją historię opowiedziała sama nauczycielka.
Najważniejsze informacje:
- Nauczycielka ze szkoły w Kielnie podczas lekcji wyrzuciła krzyż do kosza.
- Informacja szybko została rozpowszechniona, a wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
- Według opowieści nauczycielki krzyż, który wyrzuciła do kosza był plastikową zabawką, a cała sytuacja jest olbrzymim nieporozumieniem.
– W czasie zajęć, gdy sięgałam do szafy po pomoce naukowe dla uczniów, zauważyłam, że ktoś powiesił krzyż nad klatką chomika, który jest naszym klasowym zwierzątkiem. W tej klasie nigdy wcześniej nie było żadnego krzyża – odpowiada nauczyciela w rozmowie z TVN24.
Opowieść nauczycielki. Krzyż był plastikową zabawką?
Nauczycielka podkreśla, że nie był to zwykły krzyż, wyprodukowany w celach religijnych. – Od początku było jasne, że to nie jest przedmiot czci religijnej, tylko fragment halloweenowego przebrania. Zresztą, gdyby to był taki przedmiot, to tym bardziej nie było to dla niego właściwie miejsce – twierdzi nauczycielka. Na zdjęciu przekazanym TVN24 przez policję widać krzyż, który rzeczywiście wydaje się być zrobiony z plastiku.
– Wieczorem zadzwoniła do mnie koleżanka, która powiedziała, że usłyszała w kościele plotkę, że wyrzuciłam jakiś krzyż do kosza. Potem zaczęło się piekło. Telefony do szkoły, proboszcz, wójt, wpisy w mediach społecznościowych... – opowiada.
Nauczycielka nie zaprzecza historii o wyrzuceniu krzyża do kosza. Podkreśla jednak, że sytuacja została źle zinterpretowana. – Poprosiłam, by tę zabawkę zdjęli, a gdy nie posłuchali, po prostu ją wyrzuciłam – przyznaje. – Jestem nauczycielką, osobą tolerancyjną. Szanuję innych ludzi, w tym ich wiarę. W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci. I jeśli ostatecznie tak się stało, ktoś poczuł się urażony, to jest mi naprawdę przykro – dodała.
W czwartek rano przed budynkiem szkoły podstawowej w Kielnie zebrali się mieszkańcy miejscowości, w tym rodzice uczniów, aby wyrazić sprzeciw wobec zachowania nauczycielki. Protest zorganizowali przedstawiciele partii Grzegorza Brauna, Konfederacji Korony Polskiej. "Zgromadzeni trzymali w rękach małe drewniane krzyże" – opisał "Gość Niedzielny". Szkoła otrzymuje telefony, w wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Komentarz ministry edukacji
Sprawę nauczycielki z Kielna skomentowała ministra edukacji Barbara Nowacka. – Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają oni obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek – oświadczyła Nowacka.
Według ministry, postępowanie nauczycielki było "niedopuszczalne żadną normą społeczną". – To błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole – stwierdziła Nowacka. Zaznaczyła też, że "krzyż jest ważnym symbolem i trzeba szanować uczucia większości i mniejszości". Wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Źródło: TVN24 / WP