Poczobut nie został uwolniony. Łukaszenka chce "karty przetargowej"
Po rozmowach z Amerykanami, białoruski dyktator zdecydował o uwolnieniu 123 więźniów politycznych, w tym noblisty Alasia Bialackiego czy opozycjonistki Marii Kalesnikwej. Wśród ułaskawionych nie ma Andrzeja Poczobuta. - Polska jest dla Białorusi tematem numer jeden, więc pewno Łukaszenka doszedł do wniosku, że trzeba sobie to zostawić na przyszłość, na kartę przetargową - uważa były ambasador Polski w Ukrainie Jan Piekło.
W sobotę reżim białoruski poinformował o "ułaskawieniu" 123 obywateli różnych krajów, skazanych w Białorusi m.in. za szpiegostwo czy działalność terrorystyczną. Często te oskarżenia miały na celu wyeliminowanie niekorzystnych osób z przestrzeni publicznej, jak dziennikarzy lub opozycjonistów. Wśród uwolnionych osób są m.in. noblista Alaś Bialacki, opozycjoniści Wiktar Babaryka i Maria Kalesnikawa oraz obywatel Polski Raman Hałuza.
Dlaczego Mińsk zdecydował się na taki krok po rozmowach z Amerykanami? - Łukaszenka jest zainteresowany tym, żeby nie utracić władzy. Nawet jeśli by się coś przydarzyło jego przyjacielowi w Moskwie, na Kremlu, to on może liczyć, jeśli będzie współpracował np. z Amerykanami, na to, że będzie bezpieczny - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską były ambasador Polski w Ukrainie Jan Piekło.
- To jest polityk cwany, skuteczny jak na skalę wschodnioeuropejską. Wie, że reżim kremlowski nie jest wieczny i widzi, co się tam dzieje. Odpowiada mu też ten kierunek, bo Rosja też idzie na współpracę z Amerykanami, a on po prostu podąża - dodaje.
Wśród uwolnionych nie znalazł się dziennikarz i działacz mniejszości polskiej Andrzej Poczobut. - Ponieważ Polska jest dla Białorusi tematem numer jeden, więc pewno Łukaszenka doszedł do wniosku, że trzeba sobie to zostawić na przyszłość, na kartę przetargową - dodaje.
- To jest postać znana, szanowana, on jest dzisiaj wysoko w rankingu wartości, jeśli chodzi o zakładników, którzy są w rękach Łukaszenki. Polska po prostu jest dla Łukaszenki bardzo ważna, ponieważ sąsiadujemy, jest mu potrzebna do robienia biznesu, w szczególności ze względu na współpracę z Chinami - mówi.
Było zlecenie Kremla?
Na uwagę, że Polska m.in. otworzyła przejścia graniczne, Piekło wskazuje, że Łukaszenka realizuje nie tylko interesy białoruskie.
- Problem polega na tym, że Łukaszenka ze względu na swoje uzależnienie od gospodarki rosyjskiej musi realizować pewne zadania rosyjskie. On je gdzieś tam pewnie realizuje i to nie są rzeczy, które są Polsce przyjazne - mówi.
Nie wykluczył, że Rosja mogła naciskać na zatrzymanie Poczobuta, m.in. ze względu na polskie działania wobec Rosjan. Chodzi np. o zatrzymanie rosyjskiego naukowca, poszukiwanego przez Ukraińców.
- To jest niewątpliwie ciekawy wątek, być może było zlecenie Kremla dla Łukaszenki, by trzymać Polaków w więzieniach. To jest absolutnie możliwe, że to tak działa - mówi Piekło.
Adam Zygiel, dziennikarz Wirtualnej Polski