PiS o zatrzymaniu Frasyniuka. Mocne słowa Beaty Mazurek

"Robienie dziś z niego męczennika jest śmieszne" - tymi słowami rzeczniczka PiS Beata Mazurek skomentowała zatrzymanie i przesłuchanie Władysława Frasyniuka.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Frasyniuk został zwolniony po przesłuchaniu
Frasyniuk został zwolniony po przesłuchaniu (WP.PL)
WP

Krótko po 6 rano przed dom Władysława Frasyniuk przyjechała policja. Zatrzymano go i przewieziono na przesłuchanie w prokuraturze w Oleśnicy. Po 10 minutach został zwolniony.

Mnożą się komentarze na ten temat. Głos zabrała także rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości.

Na swoim profilu na Twitterze napisała, że policjanci realizowali czynności zlecone przez prokuraturę. Zaznaczyła, że wszyscy są równi wobec prawa bez względu na swoje życiorysy.

WP

"Robienie dziś z niego męczennika jest śmieszne. Niestawiając się na wezwania wiedział, że do takiego zatrzymania dojdzie" - skomentowała.

WP

Co powiedział nam Frasyniuk?

Reporter WP Krzysztof Janoś rozmawiał z Władysławem Frasyniukiem krótko po jego powrocie z przesłuchania.

Frasyniuk relacjonował, że jeden z policjantów był zamaskowany i nagrywał jego zatrzymanie kamerą. Jak sam mówi, zatrzymano go przed 7 rano i zawieziono do prokuratury w Oleśnicy. Tam przyjechał prokurator z Warszawy. - Spotkaliśmy się w połowie drogi - skomentował.

- Nie pozwolono mi na nic prócz tego, że mogłem się ubrać. Policjanci przestraszyli się psów, które zaczęły szczekać - mówi naszemu reporterowi. Komentując zatrzymanie, stwierdził, że zaskoczyło go to, że skuto go kajdankami do tyłu.

WP

Władysław Frasyniuk usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej trzech policjantów. - Podobno trzech funkcjonariuszy odzyskało przytomność po 6 miesiącach i zeznało, że to dla nich wielka trauma - ironizował.

- Odmówiłem składania wyjaśnień - powiedział WP Frasyniuk. Przesłuchanie było lakoniczne.

Zobacz całą rozmowę z Władysławem Frasyniukiem:

WP

Frasyniuk nie stawił się na wezwanie prokuratury

Zatrzymanie jest związane z incydentem, do którego doszło w czerwcu 2017 r. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej kilkadziesiąt osób próbowało zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki, siadając na jezdni. Wśród nich był Władysław Frasyniuk. Został siłą wyniesiony przez policję. Na początku lipca usłyszał zarzut "przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia".

Władysław Frasyniuk nie stawiał się na wezwania prokuratury. - Mamy świadomość konsekwencji, ale mąż nie zamierza poddawać się systemowi, który opiera się na prawie niezgodnym z konstytucją. Zdajemy sobie sprawę, że może dojść do próby doprowadzenia go siłą. Władek ma już doświadczenie w tej kwestii z czasów opozycji. Ja z synem jeszcze nie, ale w obecnym systemie wszystko jest możliwe - tłumaczyła wówczas jego żona.

WP

"Ignorancja, a także naiwna wiara, iż obecna władza po liftingu zdecyduje się zawrócić z obranej wcześniej drogi , doprowadzą do ugruntowania w Polsce modelu fasadowej demokracji, która dziś obserwujemy w Turcji i Rosji. Decyzja prokuratury o postawieniu mi zarzutów ma charakter represji politycznej wobec obywatela stającego w obronie Konstytucji" – napisał Władysław Frasyniuk w oświadczeniu po tym, jak nie stawił się na ostatnie wezwanie prokuratury.

Zobacz także: Prokuratura o zatrzymaniu Frasyniuka: „Ogłosiliśmy zarzuty, postępowanie jest w toku”

WP
WP