Okrzyki i gwizdy na nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy
W Warszawie trwa nadzwyczajna sesja Rady Miasta. Przebiega w burzliwej atmosferze. Zgromadzeni na sali przedstawiciele lokatorów i organizacji społecznych co chwilę przerywają przemawiającym, w tym prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz. W pewnym momencie w stronę mównicy rzucano przedmioty.
Powstanie komisja?
Na specjalnej sesji rady miasta ws. reprywatyzacji Hanna Gronkiewicz-Waltz zaproponowała powołanie komisji z udziałem radnych, przedstawicieli lokatorów i organizacji społecznych, takich jak Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, Komitet Obrony Lokatorów czy Miasto Jest Nasze.
"Nie dopuszczę, by Warszawa padła ofiarą chorych ambicji jednego czy drugiego polityka"
Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że nigdy nie upolityczniła urzędu, dlatego pozostawiła urzędników, którzy pracowali w ratuszu od lat i byli uznawani za specjalistów.
- Wierzyłam, że moi poprzednicy, m.in. Lech Kaczyński, zatrudniali uczciwych ludzi. Niestety, zawiedli moje i mieszkańców zaufanie i za to dziś z tego miejsca przepraszam - powiedziała prezydent stolicy.
Jej zdaniem ewentualne wprowadzenie komisarza do Warszawy oznaczałoby "jedną wielką kampanię przez kolejne miesiące, a może nawet lata". Jak mówiła, "nie dopuści" do tego, żeby Warszawa padła ofiarą "chorych ambicji jednego czy drugiego polityka".
Burzliwe obrady
Wystąpienie Hanny Gronkiewicz-Waltz było przerywane okrzykami: "prokuratura, prokuratura". - Czy państwo w to wierzą, czy nie, ja jestem najbardziej zainteresowana, żeby wyjaśnić... - te słowa prezydent stolicy zgromadzeni na miejscach dla gości przerwali gwizdami i okrzykami. W stronę mównicy zebrani rzucali również przedmioty.
Gdy prezydent stolicy wymieniała jako sukcesy czasu, gdy sprawuje prezydenturę stolicy, nowe autobusy i tramwaje, dokończenie pierwszej linii metra, remonty szkół i przedszkoli, które w jej ocenie PiS zamykał, zgromadzeni skandowali: "nie żartuj, nie żartuj".
"To jeden z największych wałków w III RP"
Na nadzwyczajnej sesji zjawili się mieszkańcy i miejscy aktywiści, w tym m.in. Jan Śpiewak - radny warszawskiego Śródmieścia oraz lider Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. - Państwo nie działa i jesteśmy o krok, by zostać drugą Ukrainą. Na przykładzie dzikiej reprywatyzacji, jak w soczewce, widać wszystkie patologie III RP - powiedział w rozmowie z WP.
- Na procederze dzikiej reprywatyzacji uwłaszczyły się szeroko pojęte elity - adwokaci, deweloperzy, politycy. Oni są po wszystkich stronach barykady - w PiS, PO, nie mówiąc już o SLD. Nie mam wątpliwości, że to, co dzieje się w Warszawie, jest jednym z największych wałków w III RP - ocenił.
Kto ponosi odpowiedzialność za aferę reprywatyzacyjną?
Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że jej odpowiedzialnością jest wyjaśnienie sprawy reprywatyzacji do końca i wyciągnięcie konsekwencji. Ale - jak dodała - "jeśli mówimy o odpowiedzialności politycznej, to pytajmy o nią również wszystkich poprzednich prezydentów stolicy, parlamentarzystów, premierów i prezydentów Polski".
"Zrobię wszystko, by również działka przy Chmielnej 70 wróciła do Skarbu Państwa"
- Zrobię wszystko, żeby również działka przy Chmielnej 70 wróciła do Skarbu Państwa, wszystko zrobię. W tej chwili wniosłam już o wznowienie postępowania i unieważnienie tej decyzji - powiedziała prezydent stolicy. "Kropla w morzu, kropla w morzu" - wołali w tym momencie niektórzy ze zgromadzonych na sesji rady.