Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
jedzenie
04-06-2011 (18:45)

Ocet na półkach - co w PRL mieliśmy na talerzach?

Puste sklepy z octem na półkach, kopytka z tłuszczem i ziemniaki z kefirem - to spożywczy obraz PRL-u. Jak przeżyli tamte lat Polacy i w jaki sposób wzbogacali swoje menu - o tym mówili uczestnicy konferencji "PRL na talerzu" zorganizowanej przez IPN.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ocet na półkach - co w PRL mieliśmy na talerzach?
(PAP)

Dieta Polaków w czasach PRL była dość uboga, ale - jak zauważył dr hab. Krzysztof Kosiński, jeden z prelegentów konferencji - "jest wielu amatorów, którzy z sentymentem wspominają potrawy z tamtego okresu, bowiem jedzenie z latach 70-80 było pozbawione sztucznych konserwantów".

Jak przyznał naczelnik Wydziału Edukacji Historycznej Biura Edukacji Publicznej IPN, dr Andrzej Zawistowski, "o ile może brakowało w PRL-u jedzenia, to za to jego jakość była dobra".

Puste sklepowe półki, które od wejścia straszyły klientów, często nijak miały się do zapasów skrywanych w domowych zamrażarkach. - To swoisty paradoks - zauważył dr Błażej Brzostek. - Szczególnie od drugiej połowy lat 70. bywało tak, że sklepy były puste, a mimo to ludzie mieli pełne lodówki. Ludzie posiadali zamrażarki Mors, w których gromadzili niebywałe ilości przeróżnych rzeczy "na zaś". Był to wielki kontrast między światem publicznym a światem prywatnym, niezrozumiały dla ówczesnych przybyszów z Zachodu. Ponure, martwe przestrzenie z pustymi sklepami i nieciekawymi restauracjami znacznie różniły się od kameralnego, serdecznego i smacznego świata prywatnego domu - przypomniał Brzostek.

W codziennym menu zwykłego Polaka przeważały kopytka i pyzy suto okraszone tłuszczem, rosół z makaronem, ziemniaki z kapustą. Królowała zaś wieprzowina, która - jak zauważa Kosiński - była mięsem najbardziej cenionym, bo uznawanym za najbardziej kaloryczne.

Dużą popularnością cieszyły się stołówki i bary mleczne. Miały one odciążyć kobiety od codziennych obowiązków gotowania i uciążliwego zaopatrywania domu w produkty spożywcze. Jednocześnie proponowały niedrogie i zdrowe jedzenie przygotowane zgodnie z wszelkimi normami. W latach 50. popularną potrawą serwowaną w barach mlecznych był zestaw: ziemniaki i kefir, który można było zjeść szybko, smacznie i na stojąco, płacąc jedynie 1,50 zł.

Konferencja "PRL na talerzu" odbyła się w ramach cyklu "Życie codzienne w PRL", zorganizowanego przez Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Warszawie oraz Centrum Edukacyjne IPN "Przystanek Historia" im. Janusza Kurtyki.

Polub WP Wiadomości