Radio Zet
premier
27-03-2009 (09:43)

Nowak: to, co IPN robi z ks. Jankowskim to skandal

Ksiądz Jankowski jest bez wątpienia kontrowersyjną postacią. Ale to, co robi IPN, że dopisuje księdza Jankowskiego do jakiegoś kompletnie innego tematu, bo książka jest o księdzu Popiełuszce, a wpisywany tam jest nie wiadomo dlaczego ksiądz Jankowski, to jest skandal - powiedział w programie "Gość Radia Zet" Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nowak: to, co IPN robi z ks. Jankowskim to skandal
(PAP)

: A gościem Radia ZET jest Sławomir Nowak szef gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska, witam Monika Olejnik, dzień dobry. : Dzień dobry. : Czy pan premier już przestał być zły na Hannę Gronkiewicz-Waltz za to, że daje tak duże nagrody swoim ludziom w ratuszu? : To nie jest kwestia kategorii zły czy nie zły, tylko… : Nie, ale podobno był bardzo niezadowolony z tego. : Niezadowolony był i jest, tu się nic nie zmieniło w tej sprawie. Pani prezydent zresztą… : Dał wyraz, została zaproszona, skarcona w cztery oczy. : Tak, była rozmowa. Nie, nie, to nie jest kwestia karcenia. Oczywiście tutaj każdy ponosi odpowiedzialność też polityczną za tego rodzaju decyzje. Pani prezydent jest zdecydowana i zdecydowanym zwolennikiem jakby tej swojej decyzji, czemu przecież nie ma się co dziwić, ale przedstawia też bardzo racjonalną argumentację, że Warszawa… : Czyli będzie dawała duże nagrody po to, żeby zatrzymać dobrych urzędników. : To jest tak, Warszawa ma chyba siedem tysięcy urzędników. Nawet jak się niewielkie
kwoty daj jako nagrodę, to się potem robi wielka suma. : Ja wiem, ale opozycja krytykuje sumy dla zastępców, 85 tysięcy. : Zgoda i też uważamy, tu podtrzymujemy i tu będziemy mieli wewnętrzną różnicę zdań. Uważamy, że te nagrody są za wysokie. Ale to jest wyraz uznania pani prezydent dla swoich zastępców, uważa, że ma bardzo dobrych i rzeczywiście ma dobrych fachowców. : Czyli jak będzie chciała to będzie mogła dawać takie nagrody? : No to jest samodzielna jej decyzja, ona jest niezależnym organem nawet w sensie instytucjonalnym, konstytucyjnym, nie mamy prawa, czy żadnego formalnego sposobu przeciwdziałania tego rodzaju decyzjom oprócz takiego publicznego napominania i wewnętrznej rozmowy. I ta wewnętrzna rozmowa się odbyła. Pani prezydent broni swojej decyzji, ma prawo mieć inny pogląd w tej sprawie, my mamy inny. Pan premier nie daje nagród. : A z kolei, hm, z kolei Lech Wałęsa zarzuca Platformie Obywatelskiej brak tożsamości przez to, że zaprosili państwo na swoje listy Mariana Krzaklewskiego,
karierowicza, jak mówi Lech Wałęsa. : Myślę, że to jest krzywdzące dla Mariana Krzaklewskiego. To każdy ma prawo przejść jakąś własną drogę i się zmienić. : A skąd pan wie, że się zmienił. : Dlatego, że poznałem Mariana Krzaklewskiego… : Już nie jest pięknym Marianem. : Znaczy, ja go nie znałem wtedy, osobiście go nie znałem, kiedy był liderem AWS. : Pięknym Marianem. : Ale poznałem, pewnie tak, ale poznałem go teraz, kiedy bardzo się zmienił. Ludzie, którzy go znali wtedy i teraz mówią, że naprawdę bardzo się zmienił. Jest wybitnym fachowcem od prawa pracy, od relacji między pracodawcami i pracobiorcami, od relacji międzynarodowych w tym kontekście. : Ale nie czuje pan, że to jest od Sasa do lasa, tak jak mówi Lech Wałęsa, no mieszacie i wrzucacie wszystko do gara. : Wie pani co, ja powiem tak, oczywiście, że to jest ryzykowne z naszej strony, bez wątpienia, natomiast w sytuacji, w której w zasadzie w sensie politycznym nie zdają egzaminu w Parlamencie Europejskim, na arenie międzynarodowej inne partie, nie
chcę, żeby to też zabrzmiało jakoś tam patetycznie, no ale ktoś musi wziąć konieczność reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej i w Parlamencie Europejskim. Tym kimś, tą formacją polityczną jest Platforma Obywatelska. Jeżeli PiS, sam, zmarginalizował się w Parlamencie Europejskim wchodząc do nacjonalistycznej frakcji, antyeuropejskiej Unii na rzecz Narodów, będąc tam razem z postfaszystami włoskimi, no to sami się zmarginalizowali. Ich głos się w Parlamencie Europejskim nie liczy się, w sensie arytmetycznym nieobecni są również posłowie lewicy, więc ktoś musi reprezentować Polskę. : Tak, ale wyborcy Platformy dziwią się, że Platforma znalazła miejsce dla Mariana Krzaklewskiego. : Platforma jest bardzo szeroką formacją, dzisiaj według różnych sondaży liczącą na pewno ponad 40% poparcia. : Ale to jest taki front jedności narodu. : Ja wiem, że ludzie się krzywią na to, zwłaszcza ci, którzy niespecjalnie nam dobrze życzą, zwłaszcza analitycy, publicyści, którzy są od lewa do prawa… : Ale wie pan, ale
ludzie pamiętają, co Marian Krzaklewski mówił na temat konstytucji, na temat nawałnicy bolszewickiej. : Ale każdy ma prawo się zmienić. I myślę, że każdemu się zdarzały różne lapsusy językowe. : Ale to nie był lapsus, to nie był lapsus językowy, to było jego myślenie, przecież sam się podpisał pod tym w sprawie intronizacji Chrystusa. : Ja myślę, że opinia publiczna bardzo się też przekona… no tak, ale no były takie sytuacje. Dlatego mówię, że wszyscy mamy poczucie, że to wcale nie jest taki łatwy projekt, że to jest ryzykowny, ale w imię szerokiej reprezentacji biało-czerwonych w Parlamencie Europejskim trzeba szukać ludzi kompetentnych, nawet właśnie – proszę zwrócić uwagę na to, że gdybyśmy chcieli jechać tylko takim profilem partyjnym to pewnie nie byłoby Mariana Krzaklewskiego, nie byłoby Danuty Huebner, nie byłoby Jerzego Buzka nawet na listach Platformy Obywatelskiej, bo nie jest członkiem Platformy. Ale my szukamy szerokiej reprezentacji, ponadpartyjnej i to jest wartość. : No, ale chyba najbardziej
kontrowersyjna postać, jaka może się znaleźć. : Wreszcie chciałbym usłyszeć jakieś słowo pochwały. : Jeżeli Lech Wałęsa uważa, że to jest, mówi, że jeżeli będziecie tak dalej postępować to Platforma straci głos, jeden głos, ale ważny głos. : Nie straci, jestem przekonany, że akurat nie straci, bo z list Platformy kandyduje jego syn również w tych eurowyborach. : Czyli będzie jednak kandydował, tak? : Ten jeden głos, Lecha Wałęsy jednak padnie w Gdańsku, chociażby na syna. : Czyli Jarosław Wałęsa będzie kandydował. : Tak, Jarek kandyduje z ostatniego miejsca, decyzję taką podjęliśmy na zarządzie krajowym. : Czy po to, żeby ułaskawić prezydenta? : Nie, nie, jakby pani spojrzała na pomorską listę Platformy, pierwszy Janusz Lewandowski, drugi Jan Kozłowski, marszałek województwa też genialny człowiek, potem różni fachowcy, ludzie… : A Urszula Gacek rezygnuje. : I na końcu Jarosław Wałęsa, to bardzo silna lista. : Ważną była eurodeputowany, ważną i poczuła się… : Ważną i dobrą. : Poczuła się urażona kandydaturą
Róży Thun, na jedynce oczywiście. : Nie sądzę, żeby akurat kandydaturą Róży Thun. : A czym? : No może miała inne oczekiwania, czy inne plany, no jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził. : Chciała być jedynką? : Nie wiem, być może, nie wiem, to pewnie jeszcze rozmowa z panią poseł Gacek. : Badania, które pokazuje „Rzeczpospolita” wskazują na to, że Zbigniew Ziobro wygrywa z Różą Thun. : No tak, no to jest kwestia, po pierwsze to badanie zrobione bardzo szybko i myślę, że tak trochę na chybcika. Jeszcze Róża Thun tak naprawdę nie zagościła w świadomości opinii publicznej, że będzie kandydatem. To trzeba popracować też, to jest kampania jeszcze przed nami, trzeba przypomnieć panią. : A kto wymyślił Różę Thun. : Panią Różę Woźniakowską-Thun. : Kto wymyślił? : No ja myślę, że to jest, znaczy to nie jest tak, że można kogoś wymyślić. : Nie no ktoś wymyślił nazwisko. : Ona jest znaną specjalistką od Unii Europejskiej, przedstawicielem Komisji Europejskiej. : No, ale ktoś wpadł na to, żeby była.
: Pan premier zaproponował tę kandydaturę pani Róży Woźniakowskiej-Thun. : A pan premier był zachwycony kandydaturą Mariana Krzaklewskiego, od raz wiedział, że Marian Krzaklewski jest zmienioną osobą? : No nie można na to patrzeć w kategoriach zachwycony, albo nie, bo to nie jest czyjeś widzi mi się tylko ważna, polityczna decyzja, myślenie w kategoriach strategii i w kategoriach przyszłości dla Polski w Parlamencie Europejskim. : Rozumiem. : Musimy kończyć, jak rozumiem. : Nie, nie, tylko chciałabym się zapytać o to, czy posłowie już nie muszą rezygnować z akcji, sprzedawać swoich akcji, udziałów. : Muszą, będą musieli zrezygnować z posiadanych akcji i udziałów. : Jaki jest deadline? : Zapewne będą mieli jakiś horyzont czasowy na tego rodzaju decyzje. : Ale ile, pół roku? : I wyniesienie się z biznesów. Pół roku, może rok, to jest tak, że nie można też tu nic złego nikt nie popełnił, to nie jest przestępstwo. Dzisiaj polskie prawo na to pozwala, ale pan premier jakby bardzo jasno nakreślił te standardy,
bardzo wysokie zresztą, nie wszyscy – moim zdaniem – na scenie politycznej, inne partie będą w stanie spełnić tego rodzaju oczekiwania i standardy, ale Platforma je spełni. : Spełni i w czwartek pan premier przekonał swoich kolegów z Platformy i koleżanki, że tak, proszę państwa należy. : To nie było tematem dyskusji, tylko raczej właśnie rozmowa o listach. : Sądzi pan, że CBA już się zajmuje ministrem finansów? : No, jeżeli ktoś złożył doniesienie w tej sprawie to myślę, że się zajmuje. Ale tutaj minister finansów jest spokojny. : Na razie jest na wakacjach to jest spokojny. : Spokojni powinni być wszyscy ci, którzy nie mają nic do ukrycia, a wszystko co jest powiedziane i pokazane przez ministra Rostowskiego jest absolutnie wszystko zgodne z prawem, prawdziwe, legalne. : Sławomir Nowak, a teraz przechodzimy na www. radiozet.pl : Ale jak CBA może badać ministra, wezwie CBA ministra i będzie pytać panie ministrze z jakich banków pan wziął kredyty? : Nie wiem, jak będą badać. Natomiast już dzisiaj jest tak,
że oświadczenia majątkowe posłów i senatorów, i ministrów są badane nie tylko przez Urząd Skarbowy, bo każde nasze oświadczenie majątkowe jest składane w sejmie, albo w miejscu pracy, czyli w którymś z ministerstw i potem idzie do urzędu skarbowego oraz równolegle do CBA. I CBA to jakoś sprawdza. No nie wiem, ja nie jestem specjalistą. : Pan minister popełnił błąd, no bo nie wpisał jednak skąd wziął kredyty i to się stało… : Nie wiem, nie. : Tak, no właśnie nie wpisał z jakich banków wziął kredyty i to się stało podstawą do tego, że Prawo i Sprawiedliwość walczące o prawo złożyło zawiadomienie do CBA… : tak, i Sprawiedliwość… : …żeby sprawdziło, czy nie zachodzi… : Myślę, że CBA to wszystko też wyjaśni. Jeżeli tutaj nie będzie jakiejś politycznej intencji, a nie sądzę, żeby w takich sprawach chcieli mieć polityczne intencje to wyjaśni. To jest kwestia tego, o czym zresztą mówi minister Pitera, musimy ujednolicić polskie prawo, to antykorupcyjne, dlatego przygotowuje tę ustawę, bo dzisiaj jest tak, że inne
oświadczenie majątkowe jest w radach miast, w samorządach, inne mają ministrowie, a inne mają posłowie. To jest kompletnie bez sensu, bo nie ma wymogu… : No, ale jak jest w rubryce napisać skąd to trzeba napisać skąd. : Ale właśnie wydaje mi się, że w tym oświadczeniu dotyczącym ministrów nie ma tego wymogu. Na pewno jest w parlamentarnym, bo ja pamiętam, że jak wypełniałem to parlamentarne to tam muszę napisać z jakiego banku i wpisuję, że taki i taki bank, zresztą dzisiaj słynny, bo robi jakieś problemy kredytobiorcom, ale z takiego i takiego banku biorę kredyt. Taka i taka kwota pozostała mi do sprzedaży. W tym oświadczeniu ministerialnym, dokładnie nie pamiętam, musiałbym wrócić i zerknąć na swoje, które z kolei pisałem jako sekretarz stanu. : Odbiera pan to, jako część ataku na ministra finansów, taką kontynuację, bo ten atak rozpoczął były premier Jarosław Kaczyński mówiąc o dziwnym uniwersytecie i takich, o podejrzeniu, że zajmował się spekulacją na rynkach finansowych pan minister. : No to są takie
niemądre wypowiedzi. Oczywiście, że to jest atak, no przecież to nie jest głaskanie po głowie i pochwały, tylko polityczny atak. Minister Rostowski jest człowiekiem o dużym też dorobku życiowym. Wiele lat pracował i spędził w Londynie, w instytucjach finansowych : No właśnie podejrzane. : Może się nie podobać w związku z tym, może nie spełniać standardów „pisowskich”, to znaczy nic w życiu nie osiągnąć, nie mieć prawa jazdy i konta w banku. : Podaje pan rękę Misiakowi? : Dawno się z nim nie widziałem. No od czasu tego, że tak powiem, naszego burzliwego rozstania się z nim nie widziałem. : Skompromitował Platformę? : Na pewno nie pomógł. To jest, na pewno stało się to problemem Platformy. Ja nie wiem, znaczy nie popełnił przestępstwa to o czym media pisały, że pracował nad ustawą, a potem to konsorcjum. : Nie, no był tutaj konflikt interesów, zdecydowanie. : Był konflikt interesów. : Teraz czytam, że Poczta Polska, też pracował przy Poczcie, jego firma też brała udział, no niestety… : No dlatego
zareagowaliśmy, jak zareagowaliśmy. Wszyscy byli, czy większość ludzi była zaskoczona, czy od analityków potem słyszałem, że może jednak za mocna była reakcja premiera. Nie, nie była za mocna, to jest kwestia standardów. I nawet, jak mi żal Misiaka, to uważam, że taka decyzja musiała być podjęta, przecinająca w ogóle wszelkie spekulacje, tutaj nie ma miejsca na dwuznaczność. : Ale żal, żal panu Misiaka? : Żal mi, bo jest bardzo zdolny, był bardzo dobrym parlamentarzystą, dobrym takim kolegą w sensie klubowym kolegą z Platformy, oddany pracy, którą wykonywał w parlamencie. : Ale okazuje się, że był nielojalny, no bo coś takiego zrobić to jest cios dla partii. : Nie wiem, na pewno tak, na pewno tak, ale dzisiaj już teraz każda sprawa będzie urastała do rangi wielkiego zarzutu pod jego adresem. Teraz już Poczta czytam itd., on był współwłaścicielem, udziałowcem bardzo dużej firmy, która zajmuje się szkoleniami, pośrednictwem pracy, bardzo dużej firmy. Więc tak naprawdę ona prawdopodobnie uczestniczy w bardzo
wielu miejscach w Polsce, nie wiem w prywatnym biznesie, w publicznym biznesie. Oczywiście jest tak, że ta dwuznaczność jest szkodliwa, bardzo szkodliwa była dla Platformy Obywatelskiej, mam nadzieję, że już nie będzie i dla samego senatora Misiaka. : Dlaczego nie jesteśmy w G-20, dlaczego premier się o to nie starał, żebyśmy byli w G-20? : To jest tak, że my nie możemy też być zakompleksionym narodem, nie będziemy nikogo prosić o to, żeby gdzieś do jakiegoś klubu G-20 być doproszonym. Nasz pogląd jest uwzględniony i to było ważne. Pan premier rozmawiał z premierem Brownem i z kanclerz Merkel i z prezydentem Sarkozy na ten temat. Nie pretendowaliśmy, nie mówiliśmy zabierzcie nas na G-20, tylko przedstawiliśmy swoje postulaty. Polska jest największym krajem w środkowej Europie, z największym PKB w środkowej Europie, globalnym PKB w środkowej Europie, jednym z największych w Europie, jeśli chodzi o globalne PKB, nie per capita, czyli nie na głowę, ale globalny Produkt Krajowy Brutto, zatem nasz głos musi być
uwzględniony i będzie uwzględniony. I mamy zapewnienie i od prezydencji czeskiej i … : Czyli od kogo? : Od premiera Topolanka. : A premier Topolanek jest, a jakby go nie było. : Jedną maluczką duszę, a tak wiele ubyło. Jeszcze nie ubyło, jest przedstawicielem. : A on jedzie na G-20? : Jedzie na G-20 jako przedstawiciel Unii Europejskiej, poza tym też z polskiej inicjatywy. : Może się kłócić z Klausem, Klaus powie, że to on musi jechać, to będzie niezłe. : A to takie polskie klimaty by wtedy były. : Ale wolałby pan, żeby prezydent Klaus reprezentował Unię na G-20. : Nie, wolałbym, żeby to był premier Topolanek. : Dlaczego? : Natomiast, wracając tylko do tego… : a dlaczego premier Topolanek? : Dlatego, że już jest przewodniczącym Unii Europejskiej, jako premier Czech. : Dlatego, że ma inne poglądy od Vaclava Klausa? : Oczywiście, że trochę ma inne poglądy, na pewno nie jest takim europrzeciwnikiem jak Vaclav Klaus i myślę, że w strukturach europejskich, to zresztą widać na przykładzie PiS, który jest w Unii na
rzecz Narodów w Parlamencie Europejskim. Bardzo często nie bierze się pod uwagę opinii ludzi, którzy mają taki jawnie antyeuropejski pogląd w debatach na temat przyszłości Unii Europejskiej. I myślę, że z punktu widzenia samych Czech jest lepiej, żeby to jednak Czechy były reprezentowane przez premiera Topolanka. Ale ja się nie wypowiadam, to jest sprawa Czechów i mam nadzieję, że ten kryzys zostanie zażegnany. : I na koniec, czy myśli pan, że pan prezydent ma problem, bo w jego kancelarii znalazł się TW „Piotr”, pan Handzlik? : Ja nie wiem, to jest, jeśli jest problem to jest problem prezydenta i my się nie zajmujemy ani polowaniem na TW, ani rozsądzaniem kto jest moralny, a kto nie, kto ma prawo, a kto nie być w życiu publicznym. : Ale podoba się panu manipulacja na przykład ostatnio IPN w książce „Aparat represji wobec księdza Popiełuszki”, znalazły się nazwiska księży, którzy nie mieli w ogóle nic wspólnego. : Jedno tylko zdanie do poprzedniego. To raczej formacja pana prezydenta była tą, która chciała
rozdzielać racje i prawdę i pisać na nowo historię. My aż tak daleko idących ambicji nie mamy, więc się nie będziemy wypowiadali na tematy różnych urzędników, którzy mają takie, a nie inny dorobek w swojej przeszłości. Co do księdza Jankowskiego – ja jestem z Gdańska i też mam jakby specyficzny pogląd na tę sprawę. Ksiądz Jankowski jest kontrowersyjną postacią to bez wątpienia, zwłaszcza jeśli chodzi o najnowszą historię. : No to wszyscy wiedzą, no pewnie. : Ale jest bez wątpienia bardzo zasłużonym człowiekiem dla polskiej niepodległości. Ja go jeszcze jako szczeniak pamiętam z Kościoła św. Brygidy z mszy, gdzie wszyscy przecież chodziliśmy jako nawet dzieciaki. To jest wielka postać dla mnie i dzisiaj nie ma sensu już w to wnikać. Zasługi na pewno ma dużo większe i tu raczej mam pogląd, czy podpisuję się pokornie pod tym, co mówi prezydent Wałęsa w tych sprawach. Oczywiście to jest skandal to, co robi IPN, że dopisuje księdza Jankowskiego w ogóle do jakiegoś kompletnie innego tematu, bo książka jest o
księdzu Popiełuszce, a wpisywany tam jest nie wiadomo dlaczego ksiądz Jankowski. : Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska.

Polub WP Wiadomości