WP
WP
Dziennik PolskiZamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Nie rozpoznali na czas sepsy; pacjentka zmarła

W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie zmarła na sepsę 23-letnia studentka Uniwersytetu Warszawskiego. Czy Asia musiała umrzeć? Dlaczego nie zdołano rozpoznać ciężkiego zakażenia organizmu? - pyta "Dziennik Polski".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Najpierw zawiozłem ją do szpitala im. Józefa Dietla, ale tam nie rozpoznano, że to sepsa - mówi zrozpaczony Zbigniew Popławski. Gdyby od razu otrzymała pomoc, może zostałaby uratowana. Zbigniew Popławski, restaurator z Zębu k. Zakopanego, spotkał się w Krakowie ze swoją córką i jej koleżanką, Asią, studentką Uniwersytetu Warszawskiego. Asia od rana czuła się źle, miała typowe objawy grypy.

Byliśmy w lokalu przy ul Grodzkiej. Przed godz. 19 osunęła się na krzesło. Natychmiast zawiozłem ją do szpitala im. J. Dietla na ul. Skarbowej, bo tam było najbliżej. Ale na Izbie Przyjęć nikt się nią nie zajął, dopiero po interwencji córki ok. 19.30 wyszła do nas pielęgniarka i oznajmiła, że Asia będzie miała robione badania.

Pan Popławski wraz z córką wrócił do szpitala po ok. dwóch godzinach. Z Asią było bardzo źle, na skórze miała już wybroczyny, typowe dla sepsy. Ale usłyszeliśmy, że to wyrostek robaczkowy i że zostanie przewieziona na chirurgię do Szpitala Wojskowego - relacjonuje rozmówca gazety. Tak też się stało. Jednak lekarz w Szpitalu Wojskowym nie zdiagnozował wyrostka ani żadnej innej dolegliwości, która wymagałaby interwencji chirurga. Dziewczynę z powrotem przewieziono do szpitala przy ul. Dietla, skąd dopiero przed godz. 24 została przetransportowana na Oddział Klinik Gastroenterologii i Hepatologii oraz Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego.

WP

Pacjentkę przywieziono w bardzo złym stanie. Już po 15 minutach lekarze rozpoczęli reanimację. Niestety, ok. 1 w nocy kobieta zmarła - mówi Anna Niedźwiedzka, rzeczniczka szpitala.

Zbigniew Popławski powiadomił redakcję "Dziennika Polskiego" o całym zdarzeniu, nie dlatego - jak zaznacza - by szukano winnych. Sepsa atakuje coraz częściej. Uważam, że lekarze i pielęgniarki wszystkich oddziałów szpitalnych powinni zostać przeszkoleni, by w porę odróżnić wyrostek od wybroczyn, typowych dla tej choroby - podkreśla. (PAP)

Polub WP Wiadomości
WP
WP