ycipk-1nfjwp
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
opozycja

Milicja rozprawiła się z protestującymi w Mińsku, są ranni

Białoruska milicja rozpędziła po południu wiec w Mińsku, kiedy jeden z opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich Aleksander Kazulin wezwał zebranych, by pójść pod areszt, gdzie przetrzymywana jest większość zatrzymanych. Ranne w starciach zostały co najmniej trzy osoby.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Milicja rozprawiła się z protestującymi w Mińsku, są ranni
(AFP)
ycipk-1nfjwp

Kazulina aresztowano, nie potwierdzono natomiast informacji o ofierze śmiertelnej starć z milicją, która użyła pałek, a zapewne także granatów głuszących, ponieważ słyszano cztery wybuchy. Kilka osób zostało rannych.

Wiceszef sztabu wyborczego Kazulina, Uładzimier Niściuk powiedział, że nie może potwierdzić informacji o ofiarze śmiertelnej podczas starć z milicją.

Nikt z działaczy naszego sztabu nie widział nikogo zabitego - powiedział. Widziano natomiast rannych ludzi, zakrwawionych i leżących bez przytomności. Do jednego z nich działacz naszego sztabu sam wzywał karetkę.

ycipk-1nfjwp

Tymczasem niezależna inicjatywa Karta-97 podała, że jeden z demonstrantów jest "ciężko ranny lub zabity". Młody mężczyzna ma rozbitą głowę. Według świadków, uderzony pałką upadł i wtedy przeszedł po nim szpaler rozganiających demonstrację OMON-owców.

Według świadków, w czasie starć z milicją w Mińsku ranne zostały trzy osoby, w tym jedna ciężko.

Szef białoruskiego MSW Uładzimir Naumou poinformował, że tylko jeden z demonstrantów został przewieziony do szpitala oraz że rannych zostało 8 milicjantów.

Naumou nie podał liczby zatrzymanych demonstrantów. Zapewnił przy tym, że nie używano granatów dymnych i nie wiadomo, dlaczego słychać było wybuchy.

ycipk-1nfjwp
Podziel się

Zobacz zdjęcia z rozbicia wiecu opozycji w Mińsku

Milinkiewicz: to co zrobił Kazulin to prowokacja

Kazulin wezwał zebranych na wiecu, by pójść pod areszt, do którego przewieziono większość zatrzymanych. Milicja rozpędziła zebranych. Kilka osób zostało rannych, w tym jedna ciężko. Sam Kazulin został aresztowany.

ycipk-1nfjwp

Szef białoruskiego MSW zaznaczył, że podczas wiecu Aleksander Kazulin wzywał do "obalenia władzy państwowej" i "fizycznej rozprawy z szefem państwa". Kazulin szedł na czele pochodu pod areszt na ul. Akreścina z hasłem odbicia zatrzymanych. Został aresztowany.

Przywódca białoruskiej opozycji Aleksander Milinkiewicz jako "prowokację" ocenił działania jednego z opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich Aleksandra Kazulina podczas wiecu w Mińsku.

Uważam, że [to co zrobił Kazulin] to prowokacja, która przynosi korzyść władzom. Jest mi bardzo żal ludzi, którzy tam ucierpieli, jestem przeciwnikiem takich marszów - powiedział Milinkiewicz dziennikarzom.

Jestem odważnym człowiekiem. Nie boję się więzienia, lecz uważam, że politycy nie mają prawa do takich kroków - dodał.

ycipk-1nfjwp

Według Milinkiewicza wynikiem działań Kazulina jest "histeria w mediach". To może zrazić do nas nawet naszych zwolenników - ocenił.

Na wiecu, w którym wzięło udział kilka tysięcy ludzi, Milinkiewicz ogłosił utworzenie niezależnego ruchu pod hasłem jego kampanii wyborczej: "Wolność. Prawda. Sprawiedliwość".

Kordony milicji zamknęły szczelnie Plac Październikowy, na którym w zeszłym tygodniu zbierały się manifestacje. Tłum, liczący 7-8 tys. ludzi, został wypchnięty przez zwarte szpalery specnazu z przylegającego do placu Prospektu Niepodległości.

Kolumny manifestantów, w eskorcie podążającej za nimi milicji, dotarły do parku po drugiej stronie placu. Tam czekał już Milinkiewicz i około tysiąca jego zwolenników, którzy także od tej strony nie mogli się dostać na Plac Październikowy.

ycipk-1nfjwp

Milinkiewicz przemawiał ze stopni pomnika Janki Kupały, największego poety białoruskiego. Obok niego stali Aleksander Kazulin i członkowie rodzin aresztowanych w nocy z czwartku na piątek uczestników protestu na Placu Październikowym.

Możemy być dumni z tego, co zrobiliśmy: przełamaliśmy strach. Ale dzisiaj nie przyszło 200 czy 500 tys. ludzi. Gdyby było tylu, oni uciekliby z kraju - dodał.

Wydarzenia na Białorusi porównał do zdobywania twierdzy. Dokonaliśmy szturmu na twierdzę - to pierwszy krok. Teraz będziemy walczyć innymi metodami. Zaczniemy oblężenie twierdzy, zrobimy w niej wyłomy. Będzie drugi szturm, jeszcze silniejszy. Nie będziemy czekać pięć lat - powiedział Milinkiewicz.

Podkreślił, że teraz trzeba przekonać społeczeństwo, że zwolennicy przemian są silni. Wezwał, by zapisywać się do nowo tworzonego ruchu. Obiecał, że ruch będzie walczyć o wolną edukację, wolne słowo i wolne wybory bez obecnego prezydenta. Od razu na wiecu rozpoczęto zapisy do ruchu.

Przemawiający na wiecu lider Białoruskiego Frontu Narodowego Wincuk Wiaczorka przypomniał, że manifestacja została w Dniu Wolności, w rocznicę proklamowania w 1918 roku Białoruskiej Republiki Ludowej, pierwszego w historii państwa białoruskiego. 88 lat temu rozpoczęła się droga, którą powinniśmy pójść do końca - powiedział.

Na wiecu wystąpiła też posłanka PiS Małgorzata Gosiewska, która przekazała wyrazy solidarności z białoruskim narodem walczącym o uczciwe wybory.

Po południu świat zelektryzowała wiadomość agencji Interfax o aresztowaniu Milinkiewicza. Szybko okazało się jednak, że nie była to prawda.

Aleksander Milinikiewicz nie został aresztowany - zapewnił szef jego służby prasowej Siarhiej Waźniak. Zatrzymany został natomiast rzecznik kampanii wyborczej Milinkiewicza, Paweł Mażejka. Milicja zatrzymała mikrobus, w którym Mażejka wiózł aparaturę nagłaśniającą z wiecu.

Paweł Mażejka został wieczorem zwolniony z aresztu - poinformowała agencja Interfax-Zapad. Jak powiedział sam Mażejka po wyjściu z komendy głównej milicji, zwolniono go po złożeniu wyjaśnień.

Nie została natomiast zdementowana wiadomość o zatrzymaniu Aleksandra Kazulina, który podczas sobotniego wiecu w Mińsku wezwał zebranych, by pójść pod areszt, gdzie przetrzymywana jest większość aresztowanych uczestników protestu.

O swe bezpieczeństwo obawia się lider Białoruskiego Frontu Narodowego Wincuk Wiaczorka. Powiedział, że nie wyklucza, iż zostanie aresztowany, ponieważ śledzą go cztery samochodu. Miał tez trudności ze skontaktowaniem się z Milinkiewiczem, bądź z ludźmi z jego otoczenia, bo wszystkie telefony komórkowe były wyłączone.

Przed ambasadą RP w Mińsku demonstrowało ok. 70 młodych zwolenników prezydenta Łukaszenki. Po półtorej godziny rozeszli się w spokoju.

Demonstracja rozpoczęła się o godz. 17.45 (16.45 czasu polskiego). Zgromadzeni przed polską placówką zachowywali się spokojnie, stali po drugiej stronie ulicy. Skandowali hasło "Za Białoruś", wykorzystywane w kampanii wyborczej Alaksandra Łukaszenki.

Wołali, że się "nie sprzedadzą" i żeby Polska nie ingerowała w sprawy Białorusi. Nieśli oficjalne czerwono-zielone flagi Białorusi.

*Wydarzenia TV POLSAT*

Więcej na ten temat w serwisie Wydarzenia.wp.pl

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1nfjwp

ycipk-1nfjwp
ycipk-1nfjwp