Trwa ładowanie...
Miłego seksu
(Pixabay.com)
WP Gwiazdy
magazynwp:sg

Miłego seksu

Pseudopenisy, zbiorowe gwałty, seks oralny – tak "to" robią zwierzęta. Zanim stwierdzimy, że jakieś ludzkie zachowanie seksualne nie jest "naturalne", zastanówmy się, czy na pewno wiemy, o czym mówimy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Popęd seksualny to przejaw jednej z podstawowych potrzeb biologicznych. Jest naturalny, prawidłowy, powszechny. A jednak różni się od swoich sąsiadów z dolnego piętra na piramidzie Maslowa. Podczas rodzinnego obiadu nie mamy oporów przed przyznaniem się, że jesteśmy głodni jak wilk czy że chce się nam pić, ale mało kto przerwie niezręczną ciszę i stukot sztućców o naczynia stwierdzeniem: "ależ mam ochotę na seks!". Tematy związane z potrzebami fizjologicznymi nie są traktowane tak samo, ponieważ to dania przyrządzone ze składników natury, ale w polewie z kultury. I dlatego trzeba bardzo uważać, zanim wyciągnie się zbyt pochopne wnioski.

Czasami słucham lub czytam wypowiedzi, w których ktoś przekonuje, że taka czy inna praktyka jest "nienaturalna". Na przykład – że pary jednopłciowe żyją wbrew zamysłowi Matki Natury. Albo że tylko seks "penis plus wagina" jest normalny, bo od tego właśnie są genitalia, a inne otwory czy części ciała służą do czego innego. Tylko że poszukiwanie normalności w przyrodzie to strzał kulą w płot. Bo natura "wymyśliła" takie rzeczy, o których nie śniło się naszym filozofom.

Circle of life

d2l71m6

Seks kopulacyjny pojawił się na świecie jakieś pięćset milionów lat temu. Wcześniej opiewane przez Eltona Johna circle of life kręciło się dzięki monotonnej i raczej nudnej wymianie fragmentów materiału genetycznego. Dopiero pojawienie się struktur przypominających penisy i waginy odmieniło dynamikę życia na Ziemi. I od tej pory już nic na świecie nie było takie proste.

Kiedy myślimy o seksie w kontekście przyrodniczym, wyobrażamy sobie zazwyczaj coś takiego: obiekt A penetruje zagłębienie B, szuru-buru, deponowanie materiału i… koniec. Takie wyobrażenie to duży błąd. Z dwóch powodów. Po pierwsze, źle wyobrażamy sobie akt seksualny i wszystko, co do niego prowadzi, a po drugie – wydaje nam się, że wszystkie waginy oraz penisy są względem siebie perfekcyjnie "kontr-analogiczne".

Penis żeglarka jest tak sprawny, że długo był brany za… osobny organizm
Źródło: Wikimedia Commons/public domain
Penis żeglarka jest tak sprawny, że długo był brany za… osobny organizm

Zacznijmy od tego, iż zdecydowana większość samic żyjących na tej planecie nie widzi najmniejszego problemu w tym, że ten sam otwór rano służy im do wydalania ekskrementów, po południu do seksu, a wieczorem do wydania na świat potomstwa. A to dlatego, że ryby, płazy, gady, ptaki, a nawet niektóre ssaki zamiast kompletu cewka moczowa, pochwa i odbytnica posiadają stek (zwany też kloaką), czyli zagłębienie, które świetnie radzi sobie zarówno z kopulacją, wydalaniem, jak i z wydawaniem na świat młodych. To stawia w nowym świetle nasze pojęcie "brudu" i "czystości" – również w kontekście seksu.

Same penisy też nie są wcale takie oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Całe mnóstwo gatunków radzi sobie bez nich. Na przykład zdecydowana większość ptaków w ogóle nie posiada członka. Podczas kopulacji samiec niejako wywija na drugą stronę swój stek i voilà – jest w pełnej gotowości.

Penis witruwiański

A zatem na Ziemi żyje całe mnóstwo "tych, co skaczą i fruwają", których genitalia mocno odbiegają od naszej wizji idealnych proporcji. To dlatego, że w seksie najważniejsza jest nie forma, lecz użyteczność. Z tego powodu wielu samców nie przejmuje się tym, że ich narządów nie dałoby się wpisać w okrąg i kwadrat – bo zamiast "penisa witruwiańskiego" mają coś, co nadrabia funkcjonalnością.

d2l71m6

Taki na przykład żeglarek (na pewno go kojarzycie – to ta "ośmiornica w muszli") posiada organ kopulacyjny, który jest tak sprawny, że przez wiele dekad biolodzy uważali go za… osobny organizm. Penis żeglarka (a dokładniej – hektokotylus, bo taką uroczą nazwą się go określa) wyczuwa feromony samicy, następnie odczepia się od ciała samca i płynie samodzielnie w kierunku partnerki, z którą odbywa akt seksualny. A potem już nigdy nie wraca do pierwotnego właściciela.

Na marginesie: nie miałby zresztą do kogo wracać, bo głowonogi po jednorazowym akcie prokreacji najczęściej kończą swój żywot.

Penis przeciwstawny

Jeśli głowonogi czy ptaki wydają się wam zbyt odległymi kuzynami, to zerknijmy na nasze własne, ssacze podwórko. Weźmy chociażby tapira, którego większość z was mogła widzieć przy tych mniej uczęszczanych, niepozornych alejkach w zoo albo w scenie polowania otwierającej "Apocalypto" Mela Gibsona. Otóż tapir to typowa "cicha woda". Wygląda jak miła świnka z trąbką, ale jest wyposażony w penisa, który nie tylko sięga od krocza aż pod pachę, ale też… jest chwytny. Samiec potrafi poruszać nim we wszystkich kierunkach – mniej więcej z taką samą sprawnością, z jaką my władamy rękoma. Wszystko dlatego, że podczas aktu seksualnego penis tapira nie tylko wnika do pochwy samicy, ale też odnajduje wejście do jej macicy i "wymacuje" najlepsze miejsce do zdeponowania nasienia.

Tapir potrafi poruszać swoim penisem we wszystkich kierunkach
Źródło: Pixabay.com
Tapir potrafi poruszać swoim penisem we wszystkich kierunkach

Sądzicie, że wywijanie steku na drugą stronę, pływający samodzielnie hektokotylus lub penis, którym można sięgnąć do własnej butonierki, to trochę pokręcone pomysły? W takim razie weźcie pod uwagę, że to po prostu kwestia punktu odniesienia, a w przyrodzie wszystkie chwyty są dozwolone. I nie mówimy tu tylko o tych chwytach, które doprowadzą do zapłodnienia. Seks to coś więcej niż tylko prokreacja – może być również źródłem przyjemności, narzędziem władzy oraz drogą do kształtowania relacji społecznych.

d2l71m6

Seks jako przyjemność

Czy zwierzęta odczuwają przyjemność z seksu? Czy mogą mieć orgazm? Sam fakt, że w ogóle zadajemy takie pytanie świadczy o tym, jak bardzo egocentrycznie postrzegamy świat. Przyjemność z seksu jest bowiem zjawiskiem powszechnym, choć wciąż mało zbadanym. Na przykład: wiemy na pewno, że wszystkie samice ssaków mają łechtaczki, a niektóre chętnie i często robią z nich użytek (chociażby szympansy bonobo). Ale okazuje się, że czerpanie przyjemności z seksu możemy się zaobserwować również u gatunków znajdujących się na filogenetycznym drzewie bardzo daleko od nas. Na przykład – u ryb.

Jeśli kiedykolwiek mieliście akwarium z gupikami, wiecie, że ryby te są prawdziwymi mistrzami kopulacji. Robią to tak chętnie, że ciężko jest zapanować nad potomstwem, którego wciąż i wciąż przybywa. Jednak gupiki nie muszą wcale ograniczać się wyłącznie do typowego kontaktu genitalnego. Niektóre samce na górnej szczęce mają coś, co nazywamy "rybimi wąsami". Są to przerośnięte filamenty epidermy, którymi partner delikatnie szturcha otwór genitalny partnerki, co ma ją zachęcić do kopulacji. Uważa się, iż samice znacznie chętniej i częściej obcują z wąsatymi samcami po prostu dlatego, że taka forma seksu oralnego jest dla nich przyjemniejsza. Cóż, co kto lubi.

Niektóre samce gupików mają na górnej szczęce "rybie wąsy", którymi zachęcają partnerki do kopulacji
Źródło: Pixabay.com
Niektóre samce gupików mają na górnej szczęce "rybie wąsy", którymi zachęcają partnerki do kopulacji

No tak, ale seks to niekoniecznie sama sielanka. W naturze odnajdziemy wiele zachowań, które są dalekie od naszych ludzkich norm moralnych. Aby to unaocznić, wyobraźmy sobie taką scenkę: jest beztroskie niedzielne popołudnie. Przechadzacie się alejkami w parku i obserwujecie grupę zielonogłowych samców kaczki krzyżówki. Pływają sobie spokojnie po gładkiej tafli tutejszego stawiku. Fajne, miłe kaczorki. Ale nagle na stawie ląduje samica tego gatunku i wszystko się zmienia. Grupa samców chwyta ją i dokonuje przymusowej, zbiorowej kopulacji. Wszystkie samce, jeden po drugim, spółkują z partnerką. Scena ta nie wygląda zbyt przyjemnie i z całą pewnością nie macie teraz ochoty zawołać swojego dziecka i powiedzieć mu: "o, zobacz – kaczuszki".

d2l71m6

Akcja – reakcja

Taka sytuacja uruchamia czerwoną lampkę na naszym ludzkim kompasie moralnym. Jednak kluczem do pojmowania przyrody jest nie tylko wnikliwa obserwacja, ale też rozumienie tego, na co się patrzy. Rzeczywiście, zachowanie samców kaczek należy uznać za brutalne. Pamiętajcie jednak, że w biologii panta rhei i każda akcja wywołuje jakąś reakcję.

Samce krzyżówki dysponują wyjątkową formą steku, którą mogą nie tylko "wywinąć się na drugą stronę", ale też stworzyć coś, co nazywamy pseudopenisem. Ma on kształt korkociągu i potrafi wniknąć do kloaki partnerki, która jest przestrzennym rewersem pseudopenisa. No, prawie. Samica w swoim układzie rozrodczym posiada wiele "ślepych zaułków". Dzięki temu, odpowiednio manipulując postawą, może zapobiegać pełnej penetracji, kierując pseudopenisa niechcianego samca do zagłębień, w których niemożliwe jest ani zapłodnienie, ani całkowite wniknięcie samczego narządu.

Być może na podstawie powyższych przykładów już się zorientowaliście, że w przyrodzie spotykamy generalnie dwa typy podejścia do seksu: takie, które czerpie z przymusu i takie, w którym głównym narzędziem jest zachęta. W pierwszej sytuacji jedna z płci rozwija u siebie przystosowania siłowe, które korzystają z przewagi fizycznej.

To z kolei napędza błędne koło: jeżeli tylko partnerzy najsilniejsi i najbardziej agresywni osiągają sukces seksualny, to analogicznych cech możemy się spodziewać u ich potomstwa. Co ciekawe, takie przystosowania siłowe wcale nie muszą dotyczyć samców. W niektórych grupach zwierzęcych, na przykład u krokut (czyli hien), to samice są większe, silniejsze i bardziej agresywne.

Przerwać błędne koło

Mamy też inne podejście, w którym jedno z partnerów zachęca drugie do seksu i nie musi stosować żadnej formy przemocy. Tym samym w kolejnych pokoleniach największą szansę na przetrwanie będą miały nie te osobniki, które są najbardziej agresywne, ale te, które posiadają cechy skutecznie zachęcające partnera do seksu.

Samic bonobo nie trzeba zmuszać ani do seksu, ani do okazywania czułości
Źródło: Pixabay.com
Samic bonobo nie trzeba zmuszać ani do seksu, ani do okazywania czułości

Z tego wynikają dwie zależności. Po pierwsze: to, w jaki sposób uprawiany jest seks, kształtuje sposób funkcjonowania danej społeczności. Po drugie – to, jak działa dana społeczność, warunkuje sposób, w jaki będzie uprawiany seks. Abyście lepiej zrozumieli, co mam na myśli, powiedzmy sobie jeszcze kilka słów o praktykach naszych najbliższych kuzynów: szympansów zwyczajnych oraz bardzo blisko z nimi spokrewnionych bonobo.

d2l71m6

Szympansy zwyczajne tworzą ściśle ustrukturyzowane grupy, w których przemoc i gwałt są na porządku dziennym. Samce zmuszają partnerki do kopulacji, stosując siłę fizyczną. Bardzo często dochodzi do bójek, a samice – jako słabsze, bywają naprawdę dotkliwie pobite. W efekcie zdecydowana większość zbliżeń seksualnych nosi znamiona przymusu, gwałtu i niemal zawsze odbywa się bez przyzwolenia samicy. W stadzie panuje przez to napięta atmosfera: samice są zastraszone i kiedy tylko mogą, unikają samców; te z kolei żyją w stanie wiecznego napięcia, ponieważ odbywają częste walki z rywalami i wciąż muszą pilnować swojej pozycji w hierarchii.

Zupełnie inaczej rzecz wygląda u bonobo. Samic tego gatunku nie trzeba zmuszać do zbliżenia, bo one doskonale wiedzą, że seks to przyjemność. Naczelne te tworzą pokojowe stada, w których agresja niemal nigdy nie jest ujawniania, a kopulacja nie tylko nie nosi znamion przemocy, ale wręcz zapobiega większości konfliktów, ponieważ pomaga rozładować napięcie. Życie seksualne tego pacyfistycznego gatunku jest bardzo bogate: kopulują ze sobą zarówno samce, samice, jak i pary różnopłciowe. U bonobo hasło make love, not war nabiera całkiem nowego kolorytu.

Lekcja od Matki Natury

Natura udziela nam na temat życia seksualnego tylko dwóch lekcji. Po pierwsze, nie szukajmy w niej odpowiedzi na pytanie, co jest "normalne", bo poszukiwanie norm (w tym również moralnych) to nasze własne zadanie. Przyroda nie jest tak naprawdę ani przyzwoita, ani wyuzdana; ani łagodna, ani brutalna. Ona po prostu jest.

Po drugie, zwierzęta, w tym przede wszystkim nasi bliscy kuzyni, pokazują, jak bardzo seks i życie społeczne są ze sobą powiązane oraz jak dalece mogą na siebie wpływać. Seks, w którym szanuje się potrzeby partnera, prowadzi do pozytywnych relacji, a dobre relacje prowadzą do dobrego seksu. Jest też inny aspekt: społeczności, w których minimalizuje się agresję, napięcia i polaryzacje, a wzmacnia się tolerancję, żyją spokojniej i przyjemniej.

A zatem – nie wycierajmy sobie gęby Matką Naturą i sami szukajmy punktów odniesienia. Wysilmy się trochę i zadbajmy o to, by kształtowanie naszego życia społecznego oraz intymnego szło w jak najlepszą stronę.

Miłego seksu.

Polub WP Wiadomości
d2l71m6

Podziel się opinią

Share

Więcej tematów