Trwa ładowanie...
d3lf7l9

Marlena L. porzuciła 4-letniego Dominika. Jej profil wiele mówi

Odbyło się przesłuchanie przez prokuratora 27-letniej Marleny L., która zostawiła syna na klatce schodowej w Katowicach. Ona i jej partner usłyszeli już zarzuty. Na jaw wychodzi jednak coraz więcej nowych faktów w tej sprawie.
Share
Chłopiec cały czas przebywa w placówce opiekuńczej
Chłopiec cały czas przebywa w placówce opiekuńczejŹródło: Facebook.com
d3lf7l9

Katowiccy policjanci zatrzymali we wtorek 21-letniego Grzegorza P. - nowego partnera matki porzuconego na klatce schodowej Dominika. Zatrzymany miał pomagać 27-latce, która prawdopodobnie celowo zostawiła swoje dziecko.

O 9 rano zaczęło się przesłuchanie przez prokuratora Marleny L. i Grzegorza P., który był z matką Dominika. Przed wejściem był pytany przez dziennikarzy, czy to dziecko im przeszkadzało i dlaczego to zrobili.

- W sumie nie. Chciałem dla niego jak najlepiej, ale nie wyszło. Chciałem oddać do domu dziecka, ale nie wyszło - powiedział Grzegorz P.

d3lf7l9

Obojgu zostaną postawione zarzuty.

Kochająca matka?

Sprawa 4-letniego Dominika poruszyła całą Polskę. My spojrzeliśmy na aktywność jego matki na portalach społecznościowych. Marlena L. miała dwa profile. Na pierwszym jest bardzo dużo zdjęć jej i synka. Uderzające jest to, jak często pisze, że kocha Dominika. Wiele zdjęć opatrzonych jest podpisem "Mój kochany Dominiś". Pisze o synku z wyraźną miłością i troską.

d3lf7l9

Marlena publikuje i udostępnia także posty, dotyczące krzywdzonych, bitych czy chorych dzieci. Ostatni post zamieściła tu w grudniu 2017 roku.

Na drugim swoim profilu fotografii Dominika nie ma ani jednej. Pojawia się za to nowy partner Grzegorz P. Jest prawie na wszystkich zdjęciach. O synku już nie wspomina. Jej aktywność tutaj zaczyna się w marcu. Ostani post zamieszczono 1 kwietnia, czyli wówczas, jak chłopiec przebywał już w placówce opiekuńczej a kobieta była poszukiwana przez policję.

Źródło: Facebook.com

"Mówiła, że nie wyobraża sobie życia bez Dominika"

27-letnia Marlena mieszkała ze swoją matka we wsi Parszów pod Wąchockiem. Po ukończeniu szkoły specjalnej nigdzie nie pracowała. Była pod opieką ośrodka pomocy społecznej.

d3lf7l9

- Babcia jeszcze pracowała, a ojciec Dominika w ogóle się nim nie interesował. Ale Marlena dostawała tyle pieniędzy z opieki, że mogła spokojnie utrzymać siebie i dziecko - powiedział tvn24.pl Jarosław Michalski, dyrektor wąchockiego ośrodka pomocy społecznej. To właśnie pracownica tego ośrodka, Gabriela Trzos, pomogła policji w identyfikacji znalezionego na klatce schodowej jednego z bloków w Katowicach chłopca.

Kobieta od września 2017 roku była asystentką rodzinną Marleny. - Mówiła, że nie wyobraża sobie życia bez Dominika i tak to wyglądało - opowiada tvn24.pl Gabriela Trzos.

Biegał po klatce

Chłopca odnaleziono w sobotę przed godziną 20. Na parterze jednego z bloków przy ul. Łącznej w Katowicach zauważyła go mieszkanka. Był bardzo pobudzony. Biegał po klatce. Na miejsce przyjechała policja i karetka. Lekarze zbadali go i określili jego stan jako dobry. Tej samej nocy trafił już do placówki opiekuńczej. Tam spędził święta.

d3lf7l9

Całą sytuację relacjonowała mieszkanka bloku. Mówiła o tajemniczej parze.

- Mężczyzna stał przy schodach i kogoś pospieszał. Następnie z klatki wybiegła dziewczyna, około 25-letnia i razem uciekali. Wtedy zauważyłam chłopca. Biegał tam i z powrotem. Wyglądał raczej na biedne dziecko. Moja córka trochę się z nim bawiła, żeby go czymś zająć - mówiła w RMF FM kobieta, która wezwała pomoc do dziecka. - Nie było z nim w ogóle kontaktu. Pytaliśmy się go jak ma na imię, gdzie jest mamusia, gdzie jest tatuś. Nie odpowiadał, nie było z nim w ogóle kontaktu. Bił głową o posadzkę na dywaniku, bił rączkami o głowę. Miał skrajne zachowania, raz się śmiał, raz zaczynał bardzo płakać - relacjonuje.

Opowiada, że miał zielony balonik, który ssał, i wyrzucał. Potem go szukał, a gdy znalazł na chwilkę się uspokajał.

Odnalezienie matki

Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, już pierwszego dnia zdjęcie chłopca było przedstawione ponad 100 osobom. Jeden z tropów doprowadził do matki chłopca. W sprawę zaangażowani byli również policjanci z innego województwa. Nie ma póki co informacji o ojcu dziecka.

d3lf7l9

Policjanci odnaleźli 27-letnią matkę Dominika w Katowicach-Szopienicach w poniedziałek ok. godz. 14. Kobieta była zaskoczona.

Nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego porzuciła synka. - Prawdopodobnie usłyszy zarzut z art. 160 kodeksu karnego, dotyczący narażenia dziecka na niebezpieczeństwo, w sytuacji zobowiązania do sprawowania nad nim opieki - mówi nadkom. Paweł Warchoł z katowickiej policji.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Zobacz także: 4 tysiące na niepełnosprawne dziecko. Ks. Zieliński: to jest kropla w morzu potrzeb

d3lf7l9

Podziel się opinią

Share
d3lf7l9
d3lf7l9
Więcej tematów