Trwa ładowanie...
d2db6z2

Kontrowersyjna wypowiedź Iwony Hartwich o pracy jej syna. Zapytaliśmy o zdanie fundację i samego Kubę

Niepełnosprawny Jakub Hartwich, który przez 40 dni protestował w Sejmie, mimo wcześniejszych zapewnień jego matki Iwony, ma pracę i bardzo ją lubi. - Ja tylko chcę, żeby już do nas wrócił. Bardzo się przyjaźnimy - powiedziała Wirtualnej Polsce prezes zarządu "Fundacji z Widokiem", w której jest zatrudniony.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Iwona Hartwich i jej syn Kuba
Iwona Hartwich i jej syn Kuba (East News)
d2db6z2

Protestująca w Sejmie mama Kuby przekonywała, że jej syn nie może znaleźć pracy, a do fundacji przychodzi się jedynie uspołeczniać. - Ja bym bardzo chciała, żeby Kuba pracował - mówiła. Twierdziła ponadto, że jej syn "za każdym razem słyszał, że nie ma dla niego pracy i w najbliższym czasie nie będzie".

Wypowiedź Iwony Hartwich wywołała szerokie dyskusje. Pojawiły się nawet zarzuty, że jej syn Kuba został zatrudniony fikcyjnie w fundacji. Prawda okazała się inna, choć pani Hartwich zdania nie zmieniła.

Według osoby, która jest blisko związana z "Fundacją z Widokiem", pani Hartwich nie przemyślała konsekwencji swoich słów. - Po co ukrywać coś, co jest przecież jawne, a informacje zawsze były na stronie fundacji i Facebooku i wiele osób widziało codziennie Kubę w pracy. Nic w tym złego, że Kuba pracuje. Osoby niepełnosprawne powinny pracować. Uspołecznianie? Jasne. Każdy w pracy się uspołecznia, pełnosprawni także - mówi Wirtualnej Polsce.

d2db6z2

Dodaje, że zarząd fundacji pracuje bez żadnego wynagrodzenia, tylko z dobroci serca, i przykro słyszeć słowa nieprawdy, zwłaszcza że takie słowa mogą narazić zarówno fundację, jak i jej syna na podejrzenie, że niezgodnie z prawem otrzymuje dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Fundacja wydała oświadczenie ws. pracy Kuby

"Wobec pojawiających się spekulacji dotyczących działalności Fundacji z Widokiem, której fundatorem jest matka niepełnosprawnej dziewczynki, a które to spekulacje godzą w jej dobre imię i jej pracowników oraz utrudniają swobodne działania ukierunkowane na poprawę jakości życia dzieci i osób niepełnosprawnych, fundacja oświadcza, że Pan Jakub Hartwich od listopada 2016r. jest zatrudniony w fundacji. Zatrudnienie jest dofinansowane przez PFRON. Obecnie Pan Jakub Hartwich przebywa na urlopie" - oświadczył Zarząd Fundacji na swoim profilu na Facebooku.

d2db6z2

Jak się dowiedzieliśmy, Kuba wykonuje w fundacji codzienną pracę biurową. Jest zatrudniony na umowę o pracę. To, że jest zaangażowany w pracę, można zobaczyć na zdjęciach, którymi fundacja chętnie chwali się na swoim profilu na Facebooku.

Facebook/Fundacja z Widokiem
Podziel się
Facebook/Fundacja z Widokiem
Podziel się
Facebook/Fundacja z Widokiem
Podziel się
d2db6z2

"Kuba to zdolny, młody człowiek. Urodził się z porażeniem mózgowym. W Fundacji dostaje szansę, aby rozwijać swoje talenty i kwalifikacje zawodowe. Dziękujemy za Jego obecność pośród Nas, będziemy mogli z pewnością nauczyć się wiele od siebie nawzajem" - tak brzmi jeden z wpisów na temat pracy mężczyzny.

"Kuba to wyjątkowy człowiek. Czekamy na jego powrót"

Fundacja powstała dwa lata temu. Założyła ją matka niepełnosprawnej dziewczynki. - Moja córka ma dużo większe ograniczenia niż Kuba. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć dla niej bezpieczną przystań - przyznaje ze wzruszeniem.

O zatrudnionym Kubie mówi bardzo ciepło. - To jest bardzo sympatyczny, przemiły, uczciwy i potwornie wrażliwy człowiek. Mam wrażenie, że traktuje nas jak rodzinę. Mamy świetne relacje, przyjaźnimy się - opowiada prezes fundacji.

d2db6z2

Zapytaliśmy o obowiązki Kuby w pracy. - Kuba ma oczywiście swoje ograniczenia, ale staraliśmy się dostosować zakres obowiązków do jego możliwości - wyjaśnia.

- W całej sprawie najgorsze jest to, że społeczna sympatia do osób niepełnosprawnych została nadszarpnięta - dzwonią do nas osoby niepełnosprawne, które o tym opowiadają. Także uważamy, że wywalczona przez protestujących podwyżka świadczeń jest ważna, ale bez sympatii i wsparcia ludzi dobrej woli, tylko na środkach publicznych nie uda się na satysfakcjonującym poziomie rehabilitować osób niepełnosprawnych - wyjaśnia nam.

Kuba Hartwich: czuję się spełniony, chociaż przed protestem miałem mieszane uczucia

- Ja w fundacji robię, co mogę. Bardzo lubię tam być, przychodzić. Jednak nie mam możliwości podjęcia normalnej pracy zawodowej. A mógłbym pracować np. w biurze prasowym, mógłbym wykonywać pracę przy komputerze - powiedział nam protestujący Kuba Hartwich.

d2db6z2

Przyznaje, że jeszcze przed protestem miał mieszane uczucia, ale teraz czuje się spełniony i jest przekonany o słuszności tego, co zrobił. - Czuję, że robimy coś wielkiego - powiedział Kuba.

Nie jest jednak pewny, co będzie po proteście. Obawia się, że jego praca w fundacji się skończy ze względu na problemy finansowe. Wcześniej jego mama mówiła, że "pieniędzy z PFRON wystarczy już tylko na dwa miesiące". - Czas pokaże, co będzie dalej - powiedział nam Kuba.

Jednak nie chodzi o pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, a o te na prowadzenie fundacji.

Protest zawieszony. Iwona Hartwich: my jeszcze wrócimy!

W niedzielę po 40 dniach protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie został zawieszony. - My tu jeszcze wrócimy - zapowiada w rozmowie z Wirtualną Polską Iwona Hartwich.

- To nie jest koniec. My protest zawieszamy, nie kończymy - podkreśliła matka niepełnosprawnego Kuby. - Nikt z nami nie chce rozmawiać. Rząd nie chce z nami rozmawiać. Zaproponowałyśmy cztery kompromisy. To, co się stało dwa dni temu, ta szarpanina, mi lecą łzy po policzku. Robimy to z myślą o naszych dzieciach - tłumaczyła powody decyzji.

Podziel się opinią

Share

d2db6z2

d2db6z2
d2db6z2
Więcej tematów