Kontrowersyjna teza norweskiej policji na temat Polaków

Norweski dziennik "Aftenposten" opublikował artykuł, w którym wyjaśnia przyczyny rosnącego przemytu alkoholu i papierosów do Norwegii. Zdaniem policjantów i celników winna jest rosnąca grupa migrantów z Europy Wschodniej, która kupuje przemycone używki.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kontrowersyjna teza norweskiej policji na temat Polaków
(WP.PL, Fot: Łukasz Szełemej)

Policyjny adwokat John Skarpeid twierdzi w "Aftenposten", że polskie zorganizowane grupy przemytnicze sprzedają papierosy i alkohol głównie swoim mieszkającym w Norwegii rodakom. Rosnąca grupa Polaków to jego zdaniem jednocześnie rosnąca grupa odbiorców szmuglowanych dóbr. Od 2004 roku w Norwegii legalne zatrudnienie znalazło 150 tysięcy Polaków, którzy tym samym stali się najliczniejszą mniejszością w tym kraju. Podobnie jak w 5 poprzednich latach, również w 2012 to właśnie przybysze znad Wisły najchętniej ze wszystkich nacji wybierali Norwegię jako miejsce pracy.

**Rzeka wódki**

Kontrowersyjnej tezie policji nie zaprzecza Wenche Fredriksen z punktu celnego w Svinesund. Przemyt z Polski do Norwegii rośnie. Tylko w tym punkcie w ostatnich miesiącach zatrzymano 32 jadące znad Wisły samochody wypełnione alkoholem i papierosami. W sumie znajdowało się w nich 31 tysięcy litrów piwa, 790 tysięcy papierosów i 3000 litrów mocniejszego alkoholu.

Wenche Fredriksen zakłada, że "istnieje zależność" pomiędzy rosnącym z roku na rok przemytem a powiększającą się grupą Polaków osiedlających się w Norwegii. Norweskie media często informują o zatrzymaniu przemytników z Polski. Trudno znaleźć miesiąc, a nawet tydzień, bez jednej-trzech relacji o przemytnikach. Czytelnicy mogą odnieść wrażenie, że z Polski płynie do nich rzeka wódki i piwa.

**"Żadne odkrycie"**

Zdaniem niektórych Polaków artykuł dobrze oddaje sytuację. Głównymi odbiorcami polskich szmuglerów są mieszkający w Norwegii Polacy – twierdzą w komentarzach do tekstu. To z nimi najłatwiej się porozumieć, bo szmuglerzy raczej nie posługują się językiem norweskim. Odbiorców wódki i papierosów najłatwiej znaleźć wśród swoich. Dla pracujących w Norwegii polskich migrantów ceny alkoholu i papierosów w sklepach są zdecydowanie za wysokie – w przeliczeniu to mniej więcej 12 zł za puszkę piwa, nawet 150 zł za butelkę wódki, 200 zł za karton papierosów.

- Ten artykuł nie odkrywa nic nowego – komentuje mieszkający w Trondheim Paweł. – Polaków szokują norweskie ceny alkoholu i papierosów i wielu nie widzi nic złego w kupowaniu przemycanych rzeczy od „swoich”. Jest spora grupa, która świadomie nie kupuje od przemytników, bo wie, że w ten sposób napędza biznes, za który potem wszyscy się wstydzimy widząc w norweskich gazetach nagłówki o złapanych rodakach. I jest ta, która kupuje dużo i chętnie.

Skandal!

Inni mieszkający w Norwegii Polacy uważają tezy policji za krzywdzące dla całej polskiej społeczności. - To skandal! - pisze na jednym z forów internetowych Wiesław. - Norwegowie na potęgę przemycają alkohol ze Szwecji, co dowodzi, że nie stronią od kieliszka. Kupują przemycaną wódkę i piwo o wiele chętniej niż Polacy, ale to nas obarcza się winą za niewygodne statystyki!

Zgadza się z nim wiele osób argumentując, że takie artykuły tylko wzmacniają niemiłe stereotypy o Polakach. Mają za złe dziennikarzom "Aftenposten", że jednocześnie nie wspominają o Norwegach, którzy chętnie kupują od swoich rodaków nielegalnie pędzony alkohol, a u Duńczyków i Szwedów kupują więcej piwa i wódki niż pozwalają na to limity.

Z Trondheim dla WP.PL Sylwia Skorstad

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.