Konflikt na linii Kaczyński - Rydzyk

Prezes PiS, Jarosław Kaczyński poczuł się na tyle silny, że nie chce dać dobrych miejsc na listach wyborczych faworytom Radia Maryja - donosi "Rzeczpospolita".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński (WP.PL, Fot: Łukasz Szełemej)

W wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS liczy na zwycięstwo. Jesienią 2010 r. odeszli z niej europosłowie PJN, a rok później – Solidarnej Polski. Dlatego też w tych wyborach najważniejszym kryterium przy konstruowaniu list przez Jarosława Kaczyńskiego jest całkowita lojalność kandydatów wobec niego i partii.

I taka właśnie polityka doprowadziła do starcia Kaczyńskiego z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, dyrektorem Radia Maryja. Kaczyński nie chce zagwarantować kandydatom ojca dyrektora tzw. miejsc biorących, czyli takich pozycji na listach w poszczególnych regionach, które gwarantują wybór.

– Nasi kandydaci muszą się kierować jedną lojalnością: wobec prezesa. A z kandydatami ojca dyrektora różnie do tej pory bywało – twierdzi jeden z europosłów PiS.

Według informacji "Rzeczpospolitej", o. Rydzyk naciska na co najmniej trzy „jedynki" dla swoich protegowanych. Chciałby, aby listę PiS w Lublinie otwierał obecny europoseł prof. Mirosław Piotrowski, w Łodzi listę miałaby otworzyć Urszula Krupa. Kaczyński ani myśli zgodzić się na takie koncesje. Do większości faworytów Rydzyka ma poważne zastrzeżenia.

Piotrowski jest w PiS uważany za zdrajcę. W 2009 r. kandydując – dzięki zabiegom Rydzyka – z list partii Kaczyńskiego, nigdy nie przystąpił do niej, nie chciał płacić składek na wspólny klub w europarlamencie, a w finale wystąpił z tego klubu, w niewybredny sposób wyrażając się o politykach PiS.

Z kolei Krupa przez większość swego politycznego życia związana była z LPR. A gdy dzięki zabiegom Rydzyka dostała od PiS szansę w poprzednich eurowyborach, to przegrała z kretesem, kandydując z pierwszego miejsca w Łodzi.

Źródło: Rzeczpospolita

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.