WP

Komentarze po zamieszkach: ZOMO wróć!

"MO to byli fachowcy w każdym calu, tych rozrabiających dzieciaków milicja spacyfikowałaby w godzinę", "ZOMO wróć!" - piszą Internauci komentujący informacje o zamieszkach w Warszawie 11 listopada. Uczestnicy dyskusji domagają się ostrzejszej reakcji policji w sytuacjach, gdy agresywni demonstranci zagrażają bezpieczeństwu i powodują zniszczenia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Starcia w Warszawie zakłóciły obchody Święta Niepodległości
Starcia w Warszawie zakłóciły obchody Święta Niepodległości (PAP, Fot: Leszek Szymański)
WP

Ponad 46% Internautów, którzy zagłosowali w sondzie Wirtualnej Polski obarcza władze Warszawy winą za zamieszki podczas Marszu Niepodległości, który przeszedł ulicami stolicy 11 listopada. 30% Internautów stwierdziło, że odpowiedzialność za piątkowe wydarzenia ponoszą organizatorzy marszu, a 7% wskazuje na winę policji. Komentujący oskarżają również media, które w opinii Internautów pozwoliły na nagłaśnianie konfrontacyjnych wypowiedzi organizujących oraz blokujących Marsz Niepodległości.

- Gratulacje! Od kilku dni w tv "kolorowa niepodległa" reprezentowana przez kilka osób trąbiła o bezwzględnym zatrzymaniu przemarszu, manifestacji faszystów. Oczywiście legalnie, bo ktoś wydał zgodę, ktoś zorganizował tę kontrmanifestację. Kompletny brak wyobraźni czy celowe działanie? W innych miastach Polski obyło się bez takich atrakcji. Jakim cudem? A w stolicy "antyfaszyści", stojący na drodze przemarszu nieźle się bawili. Odgrodzeni zewsząd, chronieni kordonem policji, umilali sobie czas (podobno) w rytmie muzyki. Niewinne istotki, oni tylko powstrzymali faszyzm. Jeżeli jakikolwiek przejaw patriotyzmu ma być oznaką faszyzmu, nacjonalizmu, to gdzie My do licha żyjemy? Gwoli ścisłości - bijatyka z policją to nie patriotyzm! Jak również igranie z ogniem, ludzkimi emocjami, poglądami, to nie zabawa. Na szczęście przeważająca większość mieszkańców stolicy nie dała się sprowokować i "ustawka" nie wypaliła. Jak widać, komuś udaje się nawet Święto przekształcić co najmniej w zadymę - twierdzi Internauta
Pace.

- Marsz był pokojowo nastawiony. Winna jest najbardziej policja, która pierwsza zaatakowała uczestników marszu i nie zapewniła swobodnego przejścia. Blokowanie legalnego marszu jest przestępstwem. Dlaczego nie aresztowano blokujących? Policja robiła odwrotnie niż powinna - pisze Internauta** XA. - Kto sieje wiatr, burzę zbiera. Dziennikarze, nic to wam nie mówi? - pyta Internautka **Barbara.

WP

"ZOMO wróć!"

Większość Internautów komentujących piątkowe wydarzenia domaga się ostrzejszej reakcji ze strony policji w sytuacji, gdy agresywni uczestnicy demonstracji mogą dokonać poważnych zniszczeń. - Jestem pod wrażeniem, zwarty szereg policji, tarcze, hełmy, pałki i gówniarz który ten mur jednym kopnięciem rozwala. Nasuwa się pytanie czy to na pewno była policja; a może tylko wycieczka z domu spokojnej starości? Na co idą pieniądze z naszych podatków ? Czy policja jest tylko mocna wobec mało znaczących drobnych "wykroczeńców"? - pyta Internauta Sibi.

- Jak policja bije to krzyczą, że brutalność, przekroczenie uprawnień itp., jak tylko apeluje o spokój, to krzyk, że nic nie robią. Związaliście szanowni politycy ręce policji wydumanymi przepisami rodem z Karty Praw Człowieka, tyle że prawo powinno chronić ludzi, a nie bydlaka z płytą chodnikową w ręce. Efekt wszyscy widzieli wczoraj. Momentami sprawiało to wrażenie, że policja się broni - pisze Internauta Nickto.

Śledząc w mediach relacje ze starć z policją, niektórzy z komentujących zatęsknili do metod stosowanych w PRL. - Przy każdej okazji Wam powtarzam, że MO to byli fachowcy w każdym jednym calu, a obecna policja to tylko milicji nieudane kopie! Można się obrażać na cały świat, ale uczyć należy się od najlepszych. Tych rozrabiających dzieciaków milicja spacyfikowałaby w godzinę, a dzisiaj na ławach sądowych nie siedziałoby 200 "nieudaczników" którzy nie potrafili uciec, ale dwa tysiące chuliganów, którzy by pokryli wszystkie koszta zniszczeń. W dodatku nie było by rannych 40 milicjantów, ale 200 chuliganów. Nie podobała się Wam milicja, bo do władzy dochodziliście metodami wczorajszej chuliganerii i do dzisiaj to czujecie na swoich plecach? To zapamiętajcie to sobie: milicja działała w imieniu obowiązujących wówczas norm prawnych. To nie milicję i SB należało zamieniać na policję i ABW, ale należało walczyć z aparatem politycznym, który kreował ówczesną władzę - pisze Internauta Paga. - ZOMO wróć - domaga
się Internauta DS.

WP

"Strzelać bez ostrzeżenia"

Według badań CBOS przeprowadzonych w sierpniu 2011 roku, 33% Polaków twierdzi, że w niektórych sytuacjach rządy niedemokratyczne mogą być lepsze od demokratycznych. Takie właśnie opinie dominowały wśród Internautów po piątkowych starciach z policją. Komentujący deklarują, że zgodziliby się na ograniczenie niektórych swobód, aby zapewnić bezpieczeństwo.

- Wystarczy prosta zmiana prawa. Do zamaskowanego można strzelać. Bez ostrzeżenia i w każdej sytuacji, w której zamaskowany stwarza jakiekolwiek zagrożenie. Żeby nie było - wystarczy z broni gładkolufowej - komentuje Internauta WK. - Dlaczego policja potrafi strzelać, jeśli ktoś nie zatrzyma się samochodem do kontroli i jest bezbronny oraz nie zagraża niczyjemu życiu i zdrowiu, a uzbrojonych bandytów prosi żeby sobie poszli? - pyta Internauta Ja.

Komentujący obawiają się, że zamieszki staną się pretekstem do ograniczenia swobód obywatelskich. Pojawiły się już teorie spiskowe, według których piątkowe starcia to celowa prowokacja policji. - Źle zrobili bo teraz Komorowski będzie miał motyw żeby ograniczyć swobody obywatelskie pod flagą walki z chuliganami. Ukręci zatem podwójną pieczeń, bo ograniczy możliwości marszów i zgromadzeń opozycyjnych i jeszcze się przedstawi jako obrońca porządku. Cała ta burda była niepotrzebna. W święto Niepodległości takie coś to dno. A teraz oberwie się narodowcom z MW I ONR za to, że nie byli w stanie zapanować nad stadionowym bydłem z którym jak dotąd nawet Tusk nic nie jest w stanie zrobić - pisze Internauta Łukasz Erlich.

WP

- Te całe rozruchy to prowokacja do wprowadzenia drakońskich przepisów zakazujących demonstracji przed Euro, a przede wszystkim przed kryzysem - twierdzi Internauta His.

Nie chcą być faszystami

Uczestnicy demonstracji zwracają uwagę, że nie chcą być utożsamiani z niewielką grupą, która próbowała przełamać blokadę policji na trasie marszu. - W marszu brali udział zwykli ludzie: rodziny z dziećmi, młodzież, starsi ludzie. To, że zjawili się jacyś chuligani, którzy bili się z lewackimi bojówkami (w tym niemieckimi, którzy zapewne nie przyjechali tu w pokojowych zamiarach) to nie jest nasza wina. Marsz był spokojny, a to co się działo wokoło nie może przekreślać patriotycznego charakteru spotkania. Proszę zatem nie uogólniać. Śpiewałam tam hymn Polski w ręku z Polską flagą i czy to według Was oznacza bandyctwo? Czy to, że świętuję niepodległość mojej ojczyzny wychodząc dumnie na ulicę z innymi Polakami znaczy, że jestem faszystką? - pyta Internautka Podobnofaszystka.

- Nie wierzcie w te kłamstwa, byłem i widziałem, właśnie wróciłem, 100 osób przyszło na burdy, a 15 tys. na spokojny marsz, niestety wszystkie kamery pokazywały tylko chuliganów, jakoś spokojni ludzie z flagami Polski ich nie interesowali, oczywiście, nie było żadnych haseł faszystowskich, rasistowskich itp., tylko narodowe i antykomunistyczne - twierdzi Internauta Polak.

WP

Przeczytaj też: To oni stracili najwięcej 11 listopada

Polub WP Wiadomości
WP
WP