Kolejna aukcja rzeczy z Auschwitz. Brak reakcji Polski
W Niemczech odbyła się kolejna kontrowersyjna aukcja rzeczy związanych z Holokaustem, tym razem w domu aukcyjnym w Wunstorf. I mimo wcześniejszych interwencji przy podobnych sprzedażach, polskie władze nie zareagowały, o czym pisze "Rzeczpospolita".
Przedmiotem jednej z ubiegłotygodniowych licytacji domu aukcyjnego w niemieckim Wunstorf była m.in. przesyłka należąca do uczestnika pierwszego transportu do Auschwitz. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", polskie władze tym razem nie podjęły działań, aby powstrzymać.
Kolejna kontrowersyjna aukcja rzeczy po Holocauście
"Rz" przypomina jednocześnie, że 14 czerwca 1940 r. wysłano pierwszy masowy transport Polaków do Auschwitz. Wśród 728 więźniów był Kazimierz Brzeski, inżynier i oficer WP, oznaczony numerem 753 i osadzony w bloku IV. W 1942 r. ktoś z Radomia próbował wysłać do niego list, odrzucony przez pocztę obozową i opatrzony stemplem "odmowa przyjęcia".
Koperta trafiła w ubiegłym tygodniu na aukcję w domu Peter F. Harlos KG w Wunstorf, gdzie sprzedano ją za 210 euro - wraz z innymi materiałami związanymi z Holokaustem. Tym razem wystawiono ich mniej niż podczas podobnej listopadowej aukcji.
Auschwitz stało się symbolem zbrodni Niemiec podczas II wojny światowej
Przypomnijmy, że Auschwitz, niemiecki obóz założony w 1940 r. na obrzeżach Oświęcimia, stał się jednym z najważniejszych symboli nazistowskiego terroru, ludobójstwa i Zagłady. Początkowo przeznaczony był głównie dla masowo aresztowanych Polaków, a od 1942 r. włączono go w realizację planu eksterminacji Żydów z Polski i całej Europy.
W Auschwitz życie straciło około 1,1 mln ludzi, z czego blisko 900 tys. stanowili Żydzi. Ofiarami byli także Polacy, Romowie, radzieccy jeńcy wojenni oraz osoby innych narodowości.
Źródło: "Rzeczpospolita"