14-12-2005 (14:48)

Jerzy Dziewulski specjalnie dla WP: jak walczyć z terroryzmem

Polityka i niestety walka z terroryzmem jest jak podła scena teatralna, gdzie czasami lepiej jest słuchać suflerów niż aktorów. Gdyby jednak suflerzy podpowiadali zgodnie ze scenariuszem, można by to jeszcze znieść, ale każdy z nich tworzy własny. I to one prowadzą do tego, że co innego grają aktorzy a co innego podpowiadają suflerzy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

30 lat zajmuję się terroryzmem i wiem, że proste recepty nie sprawdzją się. Walka z tym zjawiskiem to 80% podejmowanych działań o charakterze psychologicznym i 20% o charakterze taktyki policyjno-wojskowej. W tych właśnie 80% walki psychologicznej mieści się wszystko, co wyraża jedno słowo - WYPRZEDZAĆ.

Nikt jeszcze nie znalazł lepszej metody na unikniecie zamachu terrorystycznego jak zdobycie wiedzy o tym co ma nastąpić. Oto po każdym zamachu terrorystycznym, widoku krwi, splątanych ludzkich szczątków ludzie skłonni są do natychmiastowej retorsji. Za wszelką cenę, bezkompromisowo i bez litości. Demokratyczne zasady, głęboka moralność i ludzkie odruchy zostają odrzucone. Ważne jest w tej chwili aby dokonać czynu sprawiedliwego, zrozumiałego pomścić bestialstwo. Pomścić nieludzki skowyt umierających niewinnych ludzi. Żądają amerykańskiego TAKE ACTION (uderz odwetowo, natychmiast, gwałtownie, silnie, bez półśrodków). Tylko kogo? Gdzie on jest? Jak wygląda?

I mija pewien czas od amerykańskiej tragedii, który zaciera w psychice ślady tamtych zdarzeń, zaciera obraz śmierci, słabnie gniew po to, aby wybuchnąć ponownie po Madrycie czy Londynie. Zaczynamy szukać winy u tych, których zadaniem jest ochrona nas, zdobywanie informacji i WYPRZEDZANIE. Dlaczego nic nie robią, dlaczego to znowu się zdarzyło? Stawiane są pytania, jak bronić się przed terroryzmem. Co zrobić aby po prostu przeżyć? A przed tym nie ma obrony, bowiem obrona to pozycja defensywna, to pozycja wyczekiwania, a to oznacza kolejny atak. Nigdy nikomu nie udało się obronić przed nim. Zaplanowany przez perfekcyjnie przygotowanych ludzi, jest w zasadzie zawsze skuteczny.

Wszyscy, politycy i ich suflerzy a także dziennikarze powinni wreszcie zrozumieć, że terroryzm nie jest wyrazem gniewu. Ta idiotyczna definicja głoszona przez dawne państwa układu warszawskiego, jest dziś śmieszna. To już nie wyraz gniewu to BROŃ POLITYCZNA.

Najlepsze wywiady świata stały bezradnie przed furią terrorystów, jej międzynarodowymi powiązaniami, przestępczą determinacją. Starając się wyprzedzić atak poprzez rozpoznanie zagrożenia, przygotowywanie społeczeństw do współpracy z siłami bezpieczeństwa, opracowywaniem planów z wyznaczaniem rejonów zagrożenia, nawet określaniem miejsc priorytetowych do ewentualnego zamachu zmniejszamy jedynie skutki zamachu. I to był dotychczas cel wszystkich sił bezpieczeństwa. A skutki? Jak bomby wybuchały, tak wybuchają. Oni zmieniają taktykę na bardziej brutalną a my stoimy w miejscu. Nadszedł czas na zdecydowaną zmianę taktyki walki. Na walkę wyprzedzającą zdarzenia, na walkę bezkompromisową, na walkę o PRZETRWANIE. Zrobili to Amerykanie, stosując pierwszy raz w historii nowoczesnego świata wojnę prewencyjną - działania wyprzedzające, atakując Irak. I to jest zaledwie 20% roboty antyterrorystycznej. Teraz czas na prace wywiadowczo–psychologiczną, czyli dalsze 80% realizowania taktyki walki.

Tym razem bez broni, bez dywizji a przy pomocy KONFRONTACJI twarzą w twarz, a to było dotychczas niemożliwe. Teraz nareszcie jest okazja, ale podnosi się larum, że terroryści być może byli przetrzymywani w Polsce, a może i brutalnie przesłuchiwani, a może i bici itd. Nikt tego nie widział, Prezydent i Premier tego nie potwierdzają, a my nadal swoje.

Pamietajcie Państwo, to może tylko trwać do następnego zgotowanego ludziom piekła. Bądźmy teraz spokojni, dopóki pleciemy o naszej głębokiej moralności w stosunku do tych bestii, chylimy głowę ze współczuciem przed „łachotaniem ich w pięty” i „zimnym prysznicem” nic nam nie zrobią. To ich rajcuje, to jest woda na ich terrorystyczny młyn. Świat o nich mówi. I to z litością. Ale kiedy to się skończy!!!

Amerykanie i Żydzi mówili do mnie COMPLAGENCY KILLS (obojętność zabija). Właśnie, czy wszyscy ci, co mają tylko telewizyjny obraz walki z terroryzmem już zobojętnieli. Zobojętnieli na to, co się stało, zobojętnieli po tym jak zaciskali pięści po obejrzeniu ludzkich szczątków w USA, Hiszpanii czy Anglii. Zasad demokratycznych zawiesić na kołku nie można, ale demokracji trzeba bronić. A jak? Przeciwstawiając bestii moralne zasady?

Nie ma innego wyjścia. Trzeba, jak mawiali moi izraelscy instruktorzy najpierw nauczyć się dokonywania zamachów, aby móc z nimi walczyć. Nie bedąc terrorystą nigdy nie będziesz antyterrorystą. A jak się tego można nauczyć? Iść na kurs do Bin Ladena? ONI to mają teraz powiedzieć, pokazać na jakim są poziomie dowódczym, technicznym, logistycznym. Pokazać nowe metody przemieszczania się, zaopatrzenia, finansowania i łączności. Wreszcie trzeba umieścić tam swoich agentów.

Czy zatem cel uświęca środki? NIE, ale kształcili mnie najlepsi i powiem tyle: niech każdy zrozumie mnie jak chce ale KRZYKLIWOŚĆ, TWORZENIE ZAGROŻEŃ, PODEJRZLIWOŚĆ to ZAPOWIEDZ ZAMACHÓW.

Wszystko w tej chwili robimy, aby wpakować się na grabie, które sami przed sobą położyliśmy.

Jerzy Dziewulski

Były poseł, były Doradca ds. bezpieczeństwa Prezydenta Alekasandra Kwaśniewskiego, były antyterrorysta

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.