Hołownia skomentował porażkę w ONZ. Zdradził swoje plany na przyszłość
Szymon Hołownia określił wybór Barhama Saliha na stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców jako niespodziewany krok. Podkreślił, że ten wybór sygnalizuje istotność Bliskiego Wschodu w polityce światowej związanej z kryzysami uchodźczymi. Przy okazji zdradził, jakiemu zajęciu zamierza poświęcić więcej czasu w przyszłości.
Najważniejsze informacje:
- Barham Salih, były prezydent Iraku, został powołany na Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców przez sekretarza generalnego ONZ.
- Wyboru dokonano pomimo obecności innych kandydatów, w tym Szymona Hołowni.
- Hołownia wyraził gotowość do wspierania nowego komisarza w jego pracy.
Decyzja o mianowaniu Barhama Saliha, b. prezydenta Iraku, na Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców spotkała się z dużym zaskoczeniem. Szymon Hołownia, były marszałek Sejmu RP, także ubiegający się o to stanowisko, zaznaczył, że wybór ten był nieoczekiwany dla wielu osób w ONZ oraz organizacjach pozarządowych. "Jest to zaskoczenie chyba dla wszystkich w ONZ" - ocenił Hołownia we wpisie na Facebooku.
Co oznacza wybór Barhama Saliha?
Decyzja Antonio Guterresa, sekretarza generalnego ONZ, aby powołać Saliha na to stanowisko, spotkała się z dyskusją na temat wspierania regionów, które mogą lepiej adresować kryzysy uchodźcze. Hołownia zauważył, że Salih prowadził kampanię w ograniczony sposób, głównie zdalnie.
Hołownia podkreślił, że wybór ten stanowi nie tyle preferencję jednej osoby, co strategii dotyczącej Bliskiego Wschodu. "Bliski Wschód jest dzisiaj miejscem, które powinno nadawać ton polityce świata" - podkreślił Hołownia, gratulując Salihowi.
Jakie wyzwania czekają nowego komisarza?
Hołownia wyraził gotowość do wspierania nowego komisarza w jego pracy. Zaznaczył, że UNHCR boryka się z głębokim kryzysem, m.in. ze względu na ograniczone budżety i planowane zwolnienia. "Największym wyzwaniem jest morale w organizacji i wiara w jej przyszłość" - dodał.
Polska odegrała znaczącą rolę w procesie wyborczym, na co Hołownia zwrócił uwagę. Docenił wsparcie ze strony polskiego rządu i dyplomatów, którzy przyczynili się do jego udziału w procesie. "Zaszliśmy bardzo wysoko, przetarliśmy szlaki i wyważyliśmy drzwi, które dotąd były dla Polski zamknięte" - zaznaczył wicemarszałek.
Na koniec swojego wpisu podkreślił, że teraz w wolnych od prowadzenia obrad poświęci czas na naukę francuskiego. "Bo mając ogarnięty angielski, maturę zdawszy z włoskiego, i komunikując się jakoś po rosyjsku - język Woltera, de Gaulle'a (...) zaniedbałem" - podkreślił. "Więc, choć Komisarzem nie zostanę, mam plan na starość: zostanę poliglotą" - podsumował.