"Grabi liście na prawicy". Morawiecki dosadnie odpowiada Kurskiemu
Mateusz Morawiecki dosadnie odpowiedział na krytykę Jacka Kurskiego, zarzucając mu manipulacje. Na antenie Republiki były premier wskazał, że Kurski nie jest wartym uwagi "zawodnikiem". - Wbił sztylet w plecy Jarosławowi Kaczyńskiemu i PiS-owi - dodał o byłym prezesie TVP.
- Nie wiem, czy na pewno musimy się zajmować zawodnikiem, który z drugiego miejsca osiągnął szósty wynik i próbuje pouczać nas, w jaki sposób pozyskiwać wyborców. Byłbym przeciw temu - powiedział w TV Republika Mateusz Morawiecki, zapytany o komentarz do słów Jacka Kurskiego.
Były prezes TVP opisał w mediach społecznościowych spór wewnątrz PiS, nie zostawiając suchej nitki na Morawieckim. W serii długich wpisów Kurski zarzucił Morawieckiemu, że jest obciążeniem dla partii, jest nielojalny i realizuje własny plan. Wskazywał na nieobecność b. premiera na zebraniu władz partii i osobną, pozapartyjną Wigilię. "Mateusz Morawiecki ewidentnie realizuje jakiś plan. (...) Śmieszność polega na ogłaszaniu się premierem wbrew zdrowemu rozsądkowi" - napisał Kurski.
"Grabi liście". Morawiecki nie gryzł się w język
Morawiecki zaczął tłumaczyć się ze swoich wcześniejszych słów. Podkreślił, że na pytanie, "czy podałby pan rękę Tuskowi, jakby to uratowało 10 tysięcy ludzi, każdy normalny człowiek odpowiedziałby, że w takiej sytuacji tak". - Ale jeżeli ktoś znany na prawicy grabiąc liście, podaje tylko pierwszą część tego zdania i mówi, że Mateusz Morawiecki podałby rękę Tuskowi, to jak to inaczej określić, niż manipulacja? - zapytał retorycznie b. premier, uderzając w Kurskiego.
Co więcej, Morawiecki odwołał się do tragedii smoleńskiej. - Co pan Kurski wtedy opowiadał o tej wielkiej tragedii, kiedy planował swoją zdradę, która to nastąpiła w 2011 roku? Wbił sztylet w plecy prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu i PiS-owi. Myślę, że taki człowiek naprawdę potrafiłby się czasami ugryźć w język - powiedział Morawiecki w Republice.
Afera po wpisie Kurskiego
Po słowach Kurskiego natychmiast przyszła lawina reakcji polityków PiS. Janusz Cieszyński zaapelował, by Kurski wykorzystał energię do obrony prof. Sławomira Cenckiewicza. Paweł Jabłoński wytykał, że zamiast bronić Cenckiewicza, Kurski poświęcił kilka tysięcy znaków na atak. Anita Czerwińska pytała: "Jacku, poza tym, że strasznie długie, po co to?".
Piotr Muller ostrzegł, by nie atakować Jarosława Kaczyńskiego, podkreślając uzgodnienia decyzji w obozie. Waldemar Buda kpił z niedostępności Kurskiego, na co ten odpowiedział uszczypliwie, wytykając "kamienie milowe". Grzegorz Puda stwierdził, że Kurski "zabłądził".
Kurski w 2014 roku: Macierewicz tworzy smoleński kościół
Zamach jest rzeczą, która buduje pozycję Antoniego Macierewicza i rodzaj psychicznego uzależnienia od niego Jarosława Kaczyńskiego. To szkodzi sprawie - mówił w kwietniu 2014 roku na antenie TVP Info Jacek Kurski (wtedy Solidarna Polski).
Kurski twierdził wtedy, że Jarosław Kaczyński jest uzależniony od Antoniego Macierewicza.
Jako najbardziej radykalny, stawiający najdalej idące tezy, sam Macierewicz w to nie wierzy. Najpierw mówi, że wybuch był u góry, a potem twierdzi, że jeszcze trzy osoby przeżyły i je dobijano. To jest tworzenie jakiegoś uzależnienia, kościoła smoleńskiego, kolejnych chorych teorii - mówił.
Źródło: TV Republika, X, WP