Trwa ładowanie...
d4k5u7k

Gdynianie protestują przeciwko sklepowi wielkopowierzchniowemu w ich mieście

Mieszkańcy gdyńskiego Chwarzna nie chcą marketu w swoim sąsiedztwie. Urzędnicy bronią się, że nie mieli wyboru. Gdynianie chcą dochodzić swoich praw w sądzie. Sprawa trafiła do prokuratury.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Gdynianie protestują przeciwko sklepowi wielkopowierzchniowemu w ich mieście
(WP, Fot: Tomasz Gdaniec)
d4k5u7k

- Nie zostaliśmy powiadomieni o samej decyzji. W efekcie biegu terminów straciliśmy prawo do protestu lub sprzeciwu wobec decyzji urzędników. Nie mam już na nic wpływu. Nawet na kształt projektu - mówi Wirtualnej Polsce jeden z mieszkańców Gdyni.

Inwestor pierwszy raz o zgodę na budowę sklepu starał się trzy lata temu. Wówczas magistrat odrzucił tę prośbę, ponieważ była niezgodna z lokalnym planem zagospodarowania przestrzennego. Po roku wniosek złożono jeszcze raz ze zmienionymi warunkami projektu – powierzchnia sklepu się zmniejszyła. Jego kosztem zaprojektowano mieszkanie.

- Zgodnie z obowiązującą ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym mieliśmy obowiązek ustalić w tej lokalizacji warunki zabudowy dla budynku usługowo - mieszkalnego o takich gabarytach. Jest to decyzja zgodna z przepisami. Gdybyśmy odmówili ustalenia warunków, inwestor mógłby skutecznie dochodzić swoich praw przed sądami administracyjnymi - mówi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni.

d4k5u7k

Z przeprowadzonych badań wynika, że najpopularniejszym sklepami wielkopowierzchniowymi w Polsce jest Biedronka, Lidl, Netto oraz Kaufland. Szacuje się, że regularnie robi w nich zakupy 75 proc. Polaków. 25 proc. z nas w towary zaopatruje się wyłącznie w supermarketach. Zagraniczne sieci coraz szybciej kolonizują historyczne centra wielkich miast. Od jesieni ubiegłego roku w samym historycznym centrum Gdańska działa Biedronka.

Na Pomorzu jest tylko kilka gmin, które do tej pory nie wpuściły na swój teren zagranicznych sklepów wielkopowierzchniowych. Jedną z nich są kaszubskie Sierakowice. Znajduje się tam prawie 150 sklepów, ale żaden z nich nie jest supermarketem.

- Mogę tylko przemawiać do rozsądku właścicieli: dajcie sobie spokój, zostawcie działkę na inny cel. To działa, bo u nas ważne są więzi środowiskowe, tradycyjne myślenie. Możemy też wpisać do planu zagospodarowania przestrzennego uwagi, żeby nie ułatwiać wejścia dyskontów. Nie zapominajmy też o konieczności zachowania ładu przestrzennego – mówi Tadeusz Kobiela, wójt gminy Sierakowice.

W Polsce nadal brakuje umocowań prawnych, które regulowałyby funkcjonowanie sklepów wielkopowierzchniowych. Na zachodzie zgoda na budowę hipermarketu uzależniona jest od liczby mieszkańców miasta. We Francji musi to być co najmniej 40 tys. obywateli, a w Niemczech 100 tys. W Portugalii zaś zgodę wydaje minister po przedłożeniu opinii przez tamtejszy odpowiednik UOKiK-u.

Czytaj więcej informacji z Twojego regionu.

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem zdarzenia? .

d4k5u7k

Podziel się opinią

Share
d4k5u7k
d4k5u7k
Więcej tematów