Trwa ładowanie...
d4dz8lr
Donald Tusk zapewnia: Nie zazdroszczę Jarosławowi Kaczyńskiemu

Donald Tusk zapewnia: Nie zazdroszczę Jarosławowi Kaczyńskiemu

- On jest autorem i promotorem kłamstwa największego, które zrujnowało polską wspólnotę. Myślę tu o kłamstwie smoleńskim. Cynicznie wykorzystał katastrofę do niezwykle ostrego podziału. On jest politykiem, który wygrywa, kiedy agresja, nienawiść i podział są górą. On się w tym dobrze czuje. To jest jego żywioł. Ja mu nie zazdroszczę - tak o Jarosławie Kaczyńskim w programie WP #Newsroom mówił Donald Tusk. - Ma stosunek do ludzi niezwykle instrumentalny, bardzo cyniczny. Jak był młodszy i nie był aż tak zaciekły i ponury, to powiedziałbym, że nie miał wobec ludzi zbyt wielu oczekiwań. Zamieniło się to w bezlitosną formę pogardy - podkreślił były premier. Cały wywiad z Donaldem Tuskiem w niedzielę o godz. 18:00 na WP.

Pan na tą listę kłamców wpisuje JaRozwiń

Transkrypcja:

Pan na tą listę kłamców wpisuje Jarosława Kaczyńskiego? Znaczy on jest autorem i promotorem kłamstwa największego, które zrujnowało polską wspólnotę i myślę tu o kłamstwie smoleńskim. To, co się stało po katastrofie smoleńskiej, to tak wyostrzyło podziały, które i tak były wcześniej. Ten podział ma dość długą tradycję, on jest cały czas dość podobny, jakby w swojej istocie jeszcze z czasów przedwojennych. Ale wydawało się, że Polska odzyskawszy wolność i niepodległość - i z trudem, bo z trudem rok po roku jednak budując swój sukces. A później wchodząc do Unii Europejskiej. Że to wszystko pozwoli jakby rozładowywać ten podział i, że Polacy zaczną siebie - okej, nie musimy się wszyscy kochać, ale jakoś szanować. I Jarosław Kaczyński, ja uważam, że absolutnie cyniczny. Wykorzystał katastrofę smoleńską do niezwykle ostrego podziału. Ja też wiem dlaczego. Bo jest pewien typ polityków - on nie jest tu wyjątkiem, którzy wygrywają wtedy, kiedy agresja, nienawiść i podział są górą. On się w tym dobrze czuje, po prostu. To jest jego żywioł. I niektórzy może mu zazdroszczą, ja nie - tej umiejętności. Dlatego on zawsze, a po Smoleńsku z wyjątkową intensywnością podsycał tę wzajemną niechęć do granic nienawiści. A ten cytat, którego pan używa w książce o brudnej szmacie, którą także można posprzątać sporo spraw. On naprawdę jest cytatem Jarosława Kaczyńskiego, czy to taka licentia poetica? Nie, w tej książce nie ma zbyt wielu figur, które, o które można by określić mianem licentia poetica. Ja uznałem, że w tej książce nie mogę pisać całej prawdy z oczywistych względów. Istotna część mojej pracy jako szefa Rady Europejskiej polegała też na spotkaniach w cztery oczy, które z założenia powinny być dyskretne. Więc, ta książka jest rzeczywiście szczera i jeśli podaję jakiś fakt, to to jest fakt, a nie mój wymysł. Natomiast, staram się nie przekraczać granicy niedyskrecji czy ekshibicjonizmu. Też nie zawsze wychodzi. Ja nie jestem, nie aspiruję do Nobla, nie jestem wybitnym pisarzem, mówiąc delikatnie. I pisałem to, przygotowałem tę książkę w dużym pośpiechu, składając cały ten materiał. Ale ona rzeczywiście jest szczera - momentami do bólu. I przywołuje rzeczy, które przeżyłem, a nie które mi się wydaje, że przeżyłem. Jarosław Kaczyński zawsze tak traktował ludzi i otoczenie, w którym pracował. To nie jest... Ja w ogóle się dziwię, że to niektórych zaskakuje. Ja zresztą piszę właściwie w tym fragmencie bardziej o panu Piotrowiczu i jemu podobnych, niż o dawnych czasach Kaczyńskiego - chociaż te słowa padły w latach '90-tych. Ale stosunek do ludzi - jego stosunek do ludzi się nie zmienił. Niezwykle instrumentalny, bardzo cyniczny. Można powiedzieć, jak był młodszy i nie był aż tak zaciekły i ponury. To powiedziałbym, że nie miał wobec ludzi zbyt wielu iluzji i oczekiwań. Ale zamieniło się to w taką bezlitosną formę pogardy wobec ludzi. To widzę bardzo wyraźnie.
d4dz8lr
d4dz8lr
Więcej tematów