Czy to finał bitwy o Donbas? Ukraina rozważa wycofanie wojsk, o ile to samo zrobi Rosja
Ukraina sygnalizuje gotowość do wycofania części swoich sił z Donbasu, lecz tylko wtedy, jeśli w identycznym stopniu zrobi to Rosja. Nowym pomysłem na rozgraniczenie wojsk, toczących krwawą bitwę o Donbas, jest koncepcja utworzenia tam "wolnej strefy ekonomicznej". Jednak - jak mówi WP były ambasador RP w Kijowie Jan Piekło - to pomysł całkowicie oderwany od realiów wojny.
Jak relacjonują europejskie media, m.in. brytyjska gazeta "The Telegraph" oraz francuski "Le Monde", USA sondują możliwość utworzenia w Donbasie strefy rozdzielającej wojska, a docelowo "wolnej strefy ekonomicznej" - bufora oddzielającego pozycje obu armii. Prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził w czwartek, że specjalny wysłannik USA przedstawił pomysł wydzielenia takiej strefy na obszarze pozostającym pod ukraińską kontrolą.
- Ukraińskie wojska miałyby opuścić część obwodu donieckiego, a kompromis miałby polegać na tym, że wojska rosyjskie nie wchodzą na to terytorium, które już nazywają "wolną strefą ekonomiczną" - oświadczył Zełenski.
Zastrzegł jednocześnie, że nie posiada mandatu do przekazywania Rosji jakichkolwiek terytoriów i nie podejmie decyzji sprzecznej z wolą obywateli. Polecił jednak swojemu zespołowi negocjacyjnemu "konstruktywną współpracę" z przedstawicielami USA. Doradca prezydenta ds. komunikacji Dmytro Łytwyn wyjaśnił mediom, że strona ukraińska rozważa utworzenie strefy zdemilitaryzowanej w Donbasie, wiążącej się z wycofaniem wojsk ukraińskich i rosyjskich z obu stron linii frontu.
Nowy pomysł na stole negocjatorów: strefa ekonomiczna
Były dyplomata i ambasador RP w Kijowie Jan Piekło podtrzymuje swoją ocenę, że wszelkie inicjatywy pokojowe oparte na logice biznesowej i zachęcaniu Rosji do budowy dobrobytu są naiwnym myśleniem i skazane na niepowodzenie.
- Nie ma w historii przykładów, by takie pomysły działały. Wzdłuż granicy obu Korei nie powstała żadna "strefa wolnocłowa ze sklepikami", podobnie jak przy żelaznej kurtynie oddzielającej Niemcy Wschodnie od Zachodnich. To koncepcja całkowicie niewiarygodna - mówi WP.
Piekło dodaje, że Ukraina jest pod presją i musi przedstawiać konstruktywne odpowiedzi na amerykańskie propozycje.
Zdaniem byłego ambasadora, rosyjskie cele pozostają niezmienne: Moskwa liczy na uzyskanie przerwy w walkach, ale długoterminowo wciąż chce zdobyć cały Donbas wraz z ufortyfikowanymi pozycjami w Słowiańsku i Kramatorsku, a potem ruszyć dalej - na Kijów, Charków, a w końcu Odessę.
- Kreml już dziś triumfuje, wierząc, że osiągnie ten cel. Zełenski lepiej rozumie, że Rosja nie poprzestanie nawet wtedy, gdy dostanie Donbas "w prezencie". Z ukraińskiej perspektywy to scenariusz katastrofalny - podkreśla Piekło.
Joe Barnes i James Rothwell, korespondenci "The Telegraph" z Brukseli i Berlina, opisują nowy element amerykańsko-ukraińskich rozmów. Waszyngton naciska na utworzenie w Donbasie "wolnej strefy ekonomicznej", czyli pasa między armiami obu państw, z którego wycofałyby się wojska ukraińskie i rosyjskie. Nieustalone pozostają nawet kontury ewentualnej strefy zdemilitaryzowanej.
Według dziennika, specjalny wysłannik Białego Domu Steve Witkoff naciska na ustępstwa Ukrainy. Wcześniej promował z Rosją 28-punktowy plan, który w praktyce oznaczałby uznanie zdemilitaryzowanej strefy za terytorium rosyjskie. Kijów przedstawił własną kontrpropozycję: wzajemne wycofanie wojsk, zachowanie integralności terytorialnej Ukrainy oraz negocjacje z USA dotyczące gwarancji bezpieczeństwa.
Jak reaguje Kreml na propozycję strefy zdemilitaryzowanej w Donbasie
Rosja jasno sygnalizuje, że wszelkie rozmowy o zawieszeniu broni w Donbasie muszą uwzględniać pełne wycofanie się ukraińskich sił z regionu. Jurij Uszakow, doradca prezydenta Władimira Putina ds. polityki zagranicznej, stwierdził, że Kreml nie otrzymał jeszcze poprawionej wersji amerykańskiego planu pokojowego i że nie wszystkie jego punkty mogą przypaść do gustu Moskwie.
- To, co Amerykanie teraz ustalają z Europejczykami i Ukraińcami, musi w końcu zostać nam pokazane. Naturalnie, wywoła to odpowiednią reakcję. Myślę, że nie będziemy zadowoleni ze wszystkiego - oświadczył w piątek Uszakow.
Doradca Putina dodał, że po weekendzie Rosja może otrzymać dokument do analizy, a w ciągu najbliższych dni planowane są dodatkowe konsultacje USA z przedstawicielami Ukrainy i krajów UE. Nie wykluczył także, że w Donbasie mogłaby pojawić się rosyjska gwardia, zamiast regularnego wojska: - Całkiem możliwe, że nie będzie tam bezpośrednio wojsk ani rosyjskich, ani ukraińskich. Owszem, będzie Gwardia Rosyjska, nasza policja - wszystko, co potrzebne do utrzymania porządku i organizacji życia.
Uszakow zagroził, że z perspektywy Kremla Donbas prędzej czy później znajdzie się pod pełną kontrolą Rosji. - Prędzej czy później. Jeśli nie w drodze negocjacji, to terytorium to znajdzie się pod pełną kontrolą Federacji Rosyjskiej, pod kontrolą wojska. Wszystko inne będzie zależało tylko od tego. Zawieszenie broni może nastąpić dopiero po wycofaniu wojsk ukraińskich, a co się tam wydarzy później, możemy o tym porozmawiać - podsumował Rosjanin.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski