Trwa ładowanie...
d4b93ce

Awantura na spotkaniu z Robertem Biedroniem w Wadowicach. Wezwano policję

• Do incydentu doszło w niedzielę po południu
• Mężczyzna znany z pracy w biurze wadowickiego posła Kukiz'15 w niewybrednych słowach mówił o preferencjach seksualnych Biedronia
• Doszło do awantury, interweniowała policja
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Robert Biedroń
Robert Biedroń (Agencja Gazeta)
d4b93ce

Po przepychankach i awanturze, w Wadowicach przerwano debatę z udziałem prezydenta Słupska Roberta Biedronia. Porządek musiała zaprowadzić policja - informuje "Gazeta Krakowska".

Do zdarzenia doszło w niedzielę. Biedroń miał wziąć udział w publicznej debacie "progresywnych burmistrzów, prezydentów i wójtów". Wśród publiczności zasiadał m.in. wadowicki poseł Kukiz'15 Józef Brynkus.

Przed rozpoczęciem spotkania, jeden z zebranych mężczyzn w niewybrednych słowach zaczął mówić m.in. preferencjach seksualnych prezydenta Słupska i "germanizacji Polski". - Dlaczego pan popiera Ruch Autonomii Śląska? - pytał, nie pozwalając zabrać głosu pozostałym uczestnikom.

d4b93ce

Na sali wywiązała się awantura. Jedni domagali się, by oddać mężczyźnie głos, inni - chcieli by siłą wyprowadzono go ze spotkania. - Proszę wyprosić tego pana! To awanturnik - krzyczała kobieta w średnim wieku. - Nie chcemy tu gejowskiej propagandy! - odkrzykiwał jej ktoś inny.

Mimo próśb burmistrza Mateusza Klinowskiego, wiceburmistrza Wadowic Ewy Całus i samego Biedronia, mężczyzna nie chciał się uspokoić i opuścić miejsca debaty.

Awanturującym okazał się Rajmund Pollak, znany z pracy w biurze posła Brynkusa. - To jest pana człowiek, pośle! - krzyczał burmistrz Wadowic do Brynkusa. - To były asystent, już nie mam z nim nic wspólnego - odpowiedział mu parlamentarzysta.

Po ok. 10 minutach od rozpoczęcia debaty zdecydowano o odwołaniu spotkania. Wezwano też policję, by ta zaprowadziła porządek.

Biedroń kontynuował debatę z mieszkańcami na pobliskim skwerze.

d4b93ce

Podziel się opinią

Share

d4b93ce

d4b93ce
Więcej tematów