Atak na Magdę Biejat. Policjant z aktem oskarżenia
Prokuratura oskarża Sebastiana S., byłego funkcjonariusza policji, o nieuzasadnione użycie gazu pieprzowego wobec posłanki Magdaleny Biejat podczas protestu w 2020 r. Grozi mu 10 lat pozbawienia wolności.
Najważniejsze informacje:
- Prokuratura postawiła akt oskarżenia byłemu policjantowi Sebastianowi S.
- Sprawa dotyczy nieuzasadnionego użycia gazu pieprzowego wobec parlamentarzystki Magdaleny Biejat podczas demonstracji w listopadzie 2020 r. na Placu Powstańców Warszawy.
- Śledztwo zostało zainicjowane zawiadomieniem złożonym przez Magdalenę Biejat, wtedy posłankę na Sejm RP.
W środę 17 grudnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała akt oskarżenia wobec Sebastiana S. Były funkcjonariusz policji został oskarżony o nadużycie siły wobec Magdaleny Biejat podczas protestów kobiet w 2020 roku.
Do incydentu doszło 18 listopada 2020 r., kiedy funkcjonariusz użył gazu pieprzowego wobec parlamentarzystki. Na nagraniu ze zdarzenia widać, jak wtedy posłanka pokazuje policji swoją legitymację poselską. Polityczka nie zachowywała się agresywnie, ale parę sekund później policjant użył wobec niej gazu.
"Jeden z nieumundurowanych policjantów prysnął w twarz pokrzywdzonej gazem pieprzowym, a następnie ukrył się za szpalerem umundurowanych funkcjonariuszy" – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba
Przemoc policji na protestach kobiet. Śledztwo twa już pięć lat
Śledztwo zainicjowane zostało na podstawie zawiadomienia złożonego przez Biejat, Podczas protestów przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego posłanka interweniowała na placu Powstańców Warszawy. Biejat tłumaczyła wtedy, że próbowała wzywać do zaprzestania "nieuzasadnionego, prowadzącego do eskalacji użycia przemocy, trzymając na wysokości twarzy swoją legitymację poselską".
Prokuratura uznaje, że atak naruszył przepisy o środkach przymusu bezpośredniego oraz z ustawą o wykonywaniu mandatu poselskiego. Oskarżenia wobec Sebastiana S. obejmują naruszenie przepisów dotyczących proporcjonalności użycia środków przymusu oraz działania na szkodę prywatnego interesu posłanki.
Przesłuchany w charakterze podejrzanego Sebastian S. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Mężczyzna nie był wcześniej karany sądownie, a aktualnie jest emerytem. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.
Źródło: www.gov.pl / WP / PAP