WP
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
sąd
15-04-2008 (15:15)

Antoni Macierewicz nie musi przepraszać ITI

Antoni Macierewicz nie musi przepraszać
właściciela ITI Jana Wejcherta za jego słowa o związkach Wejcherta
z WSI - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie. Macierewicz nie
musi też przepraszać spółki medialnej ITI za słowa, że wojskowe
służby specjalne miały swój udział w powstaniu tego koncernu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Antoni Macierewicz udzielając wywiadu prasowego o ITI oraz właścicielu spółki Janie Wejchercie działał w granicach prawa, nie jako osoba prywatna, ale urzędnik państwowy - szef Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI - tak Sąd Okręgowy w Warszawie uzasadnił oddalenie pozwów Wejcherta oraz ITI.

Prawnik spółki mec. Grzegorz Radwański zapowiedział, że po analizie pisemnego uzasadnienia tego wyroku zapadnie decyzja, czy będzie apelacja.

ITI oraz Wejchert uznali za nieprawdziwe sugestie Macierewicza z wywiadu dla "Rzeczpospolitej" udzielonego tydzień po opublikowaniu przez prezydenta raportu Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI, jakoby Wejchert miał związki z wywiadem wojskowym, a koncern ITI miał związki z WSI. W procesie o ochronę dóbr osobistych chcieli od Macierewicza przeprosin i po 100 tys zł na cel charytatywny.

WP

Sędzia Janina Dąbrowiecka, uzasadniając orzeczenie podkreśliła, że Macierewicz nie występował w prasie jako osoba prywatna, lecz jako umocowany zgodnie z prawem urzędnik państwowy, który wypowiadał się w zakresie dokumentu urzędowego, jakim jest raport i w związku ze swoją funkcją. Dlatego powództwo zostało oddalone, bo - jak podkreślał sąd - nie taki jest tryb podważania prawdziwości informacji z dokumentów urzędowych.

Mec. Radwański zauważył zaś, że w sprawie treści raportu z weryfikacji WSI toczy się osobny proces z powództwa ludzi ITI przeciwko Skarbowi Państwa (reprezentowanego przez MON) i tam prawnicy dowodzą nieprawdziwości tez z raportu autorstwa Macierewicza.

ITI oraz Wejchert wytoczyli Macierewiczowi - b. szefowi Komisji Weryfikacyjnej WSI - procesy o ochronę dóbr osobistych. Powodowie poczuli się dotknięci słowami z wywiadu w lutym zeszłego roku dla "Rzeczpospolitej". Mówił on wtedy m.in., że wojskowe służby specjalne miały swój udział w powstaniu koncernu ITI - właściciela telewizji TVN. Ujawnił też, że b. dyrektor FOZZ Grzegorz Żemek zeznawał na ten temat przed komisją weryfikacyjną.

O oddalenie obu powództw wnosił pełnomocnik Macierewicza, mec. Andrzej Lew-Mirski. Macierewicz nie miał wpływu na podjęcie decyzji o opublikowaniu raportu z weryfikacji WSI, a w wywiadzie prasowym posługiwał się on wyłącznie siatką pojęciową z raportu - mówił.

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP