32-latka zmarła. Lekarz usłyszał wyrok
Lekarz z jasielskiego szpitala został skazany na karę więzienia w zawieszeniu po śmierci pacjentki, którą wypisał ze szpitala. Sąd uznał go winnym nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia pacjentki.
Najważniejsze informacje:
- Lekarz z Jasła skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu za nieumyślne narażenie pacjentki.
- Medyk obciążony został także karą grzywny w wysokości 10 tys. zł.
- Wyrok jest nieprawomocny; lekarz zapowiada apelację.
Na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu został skazany lekarz ze Szpitala Specjalistycznego w Jaśle za nieumyślne narażenie 32-letniej pacjentki na niebezpieczeństwo utraty życia.
Kobieta zmarła osiem dni po wypisaniu jej przez Szymona N. ze szpitala, gdzie przeszła operację usunięcia pęcherzyka żółciowego. Wyrok wydany przez Sąd Rejonowy w Jaśle obejmował również grzywnę oraz koszty sądowe.
Poruszający pogrzeb Rupińskiej i Bogusia. Kościół pękał w szwach
Jasło. Co się działo w szpitalu?
Proces wykazał, że Szymon N., kierownik oddziału chirurgii ogólnej i onkologicznej, podjął decyzję o wypisie pacjentki pomimo jej poważnych dolegliwości. Dane z badań wskazywały na poważne problemy, w tym narastający poziom płynów w jamie otrzewnej.
Do zarzucanego lekarzowi czynu doszło na przełomie listopada i grudnia 2017 r. Według aktu oskarżenia, sporządzonego przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie, Szymon N. będąc lekarzem i kierownikiem Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Specjalistycznego w Jaśle, podjął nieprawidłową decyzję o wypisaniu pacjentki Joanny P. ze szpitala, mimo że wiedział o zgłaszanych przez nią dolegliwościach.
Wyniki jej badań wskazywały na wysoki poziom parametrów stanu zapalnego i narastaniu ilości płynu w jamie otrzewnej po przeprowadzonym zabiegu usunięcia pęcherzyka żółciowego metodą laparotomii, i istniały wskazania do dalszej hospitalizacji, bo stan pacjentki się pogarszał.
Prokurator zarzucił Szymonowi N., że wypisując pacjentkę ze szpitala uniemożliwił tym samym wdrożenie leczenia adekwatnego do jej stanu, przez co naraził ją nieumyślne na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. W konsekwencji kobieta zmarła w domu.
- Zamiast wykonać swój obowiązek z należytą starannością oparł się na rutynie i pośpiechu - podkreśliła sędzia Agata Rolek-Lubaś podczas ogłaszania wyroku.
Jakie były argumenty obrony?
Obrona Szymona N. zaznaczała, że pacjentka czuła się dobrze w momencie wypisu, a sekcja zwłok nie wykazała przyczyny śmierci jako powikłań pooperacyjnych. Lekarz podkreślał swoje dotychczasowe nienaganne życie zawodowe i czterdziestoletnie doświadczenie. - Sam jestem zainteresowany ustaleniem przyczyny śmierci - stwierdził Szymon N.
Choć lekarz nie przyznał się do winy, sąd uznał, że wyrok powinien być przestrogą, by w przyszłości unikać podobnych zaniedbań. Oskarżony zapowiedział apelację, co oznacza, że sprawa może trafić do wyższej instancji.