wp

Zabójstwo jest lepsze niż gwałt, bo po zabójstwie nie ma już nic, a z gwałtem trzeba żyć do końca

"Kiedy oglądam film, w którym jest scena gwałtu to wiem, że będę to potem przeżywać. Artykuły i wiadomości o gwałtach też muszę sobie dozować, bo po każdym takim doniesieniu wracam do swojej historii" - mówi Anna Sadowska, która 11 lat temu doświadczyła gwałtu, a dziś jest przewodniczącą Stowarzyszenia Stop Gwałtom.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zabójstwo jest lepsze niż gwałt, bo po zabójstwie nie ma już nic, a z gwałtem trzeba żyć do końca
(Materiały Prasowe Stowarzyszenia Stop Gwałtom, Fot: Eligiusz Baranowski)

Nina Harbuz – Wirtualna Polska: Kiedy umawiałyśmy się na tę rozmowę powiedziałaś, że historia twojego gwałtu jest mało "atrakcyjna" i pewnie nie takiej szukam. Dlaczego tak założyłaś?

Anna Sadowska – przewodnicząca Stowarzyszenia Stop Gwałtom: Kilka razy w życiu, gdy mówiłam o tym co mi się przydarzyło, słyszałam, że szukam dziury w całym i tak naprawdę nic się nie stało. To śmiesznie zabrzmi, ale moja historia nie spełnia społecznych oczekiwań na temat tego, czym gwałt powinien być. Stereotypowo uważa się, że zdarza się w ciemnej, wąskiej uliczce albo w lesie gdy wokół nie ma żywego ducha. A ja doskonale znałam mojego gwałciciela.

wp

Czyli jak większość kobiet.

Tak, ponad 80% sprawców zgwałceń to osoby znane ofierze. W moim przypadku to był chłopak, z którym byłam w związku. Miałam wtedy 22 lata i byłam dziewicą. Jasno i wyraźnie powiedziałam mu, że pierwszy raz chcę przeżyć po ślubie. Tymczasem mój partner podjął decyzję za mnie, całkowicie odbierając mi możliwość decydowania o sobie i o moim ciele. Zostałam zgwałcona przez partnera, w jego rodzinnym domu. Nie było krzyków, nie było szarpaniny.

Nie protestowałaś?

Zapytał mnie, czy chcę uprawiać seks, a ja odpowiedziałam, że nie wiem. I to mu wystarczyło. Moje „nie wiem” zinterpretował jako „tak, chcę”. Kiedy to się działo wpadłam w stupor, nie byłam w stanie stawić oporu. Leżałam pod nim zupełnie bezwolna. Gdyby zapytał mnie wtedy czy może mnie udusić, to też bym nie protestowała, bo moje ciało przestało reagować. Stąd prześladujące mnie do dziś poczucie, wynikające właśnie ze stereotypowego przekonania, że być może to nie był gwałt, bo nie protestowałam głośno. Wszystko odbyło się w białych rękawiczkach.

wp

Według artykułu 197 Kodeksu Karnego taka sytuacja nie podpadałaby pod gwałt. Artykuł mówi: „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.” Czyli niewinny.

Właśnie. I dlatego tak ważne jest niewypowiadanie konwencji antyprzemocowej, bo ona precyzuje, że musi być wyraźna zgoda obu stron. Czyli osoba, która chce z nami podjąć współżycie, musi mieć pewność, że my też tego chcemy.

Wiedziałaś, że to co się wydarzyło to był gwałt?

Wtedy nie identyfikowałam tego z gwałtem, bo też przekaz społeczny był taki, że musi mnie ktoś napaść, pobić, zedrzeć ze mnie ubranie, żeby można było mówić o gwałcie. Kiedy skończył, skuliłam się tylko w kulkę i zaczęłam płakać. Nie tak miałam stracić dziewictwo. On spojrzał na mnie i widziałam na jego twarzy przebłysk świadomości, że chyba zrobił coś bardzo złego.

wp

Powiedziałaś o tym komuś?

Nie, mimo że moja mama była wtedy policjantką, więc pewnie byłoby mi łatwiej. Powiedziałam jej dopiero po dwóch latach. Zapytała mnie czy chcę to zgłosić, ale nie chciałam. Nie miałam dowodów, wówczas to byłoby słowo przeciwko słowu. Nie miałabym jak walczyć i nic bym nie uzyskała. Musiałabym przejść przez bardzo długie badania psychologiczne, które potwierdziłyby zespół stresu pourazowego i jednocześnie rozgrzebałyby wszystko na nowo.

Ale dlaczego nie powiedziałaś o tym zaraz po zdarzeniu?

Wyparłam je. Jak wiele kobiet, które doświadczają przemocy seksualnej. Znałam tego mężczyznę, nie doznałam żadnych obrażeń. Odsunęłam od siebie świadomość, że moje granice zostały przekroczone. Tylko tak mogłam poradzić sobie z tym co się stało.

wp

Gwałt był cezurą?

Bardzo się po nim zmieniłam. Zarówno fizycznie jak i pod względem zachowania. Przefarbowałam włosy na platynowy blond, zaczęłam się wyzywająco ubierać. Stworzyłam alternatywną wersję siebie. Przestałam myśleć o seksie jak o czymś wyjątkowym, co chciałabym dzielić wyłącznie z ukochanym, wybranym mężczyzną. Zaczęłam być otwarta seksualnie, wierząc, że w ten sposób już nikt nie zabierze mi tego, czego nie chcę dać i ochronię się w przed ewentualną, kolejną taką sytuacją. Jedyny efekt jaki osiągnęłam to pogłębienie traumy. Powinnam była zacząć psychoterapię, a na własne życzenie zadawałam sobie kolejne ciosy.

Kiedy doszło do gwałtu brałaś antykoncepcję?

Nie, po co? Przecież z seksem czekałam do ślubu. Ale dzień po tym zdarzeniu wylądowałam u ginekologa i dostałam antykoncepcję postkoitalną, czyli pigułkę „dzień po”. Wiedziałam, że nie chcę mieć z tym człowiekiem dziecka, że nie chcę mieć z nim żadnej przyszłości. I wiedziałam też, że jeśli pigułka nie zadziała, to będę chciała usunąć ciążę, co z jednej strony było bardzo uwalniające, a z drugiej przytłaczające i ponownie traumatyzujące, bo zalążek życia, który we mnie by powstał moją decyzją miał zostać przerwany. A kiedy słyszysz, że minister Radziwiłł odmawia zgwałconym kobietom pigułki „dzień po”, to co chciałabyś mu odpowiedzieć?

wp

Zapytałabym go czy on w ogóle ma świadomość, jak wielką traumą dla kobiety jest gwałt? Czy ma pojęcie jak to zmienia życie, co robi z osobą, która doświadczyła gwałtu?

A Twoje życie jak zmienił?

6 sierpnia tego roku minie 11 lat od tamtego zdarzenia. I to jest coś, czego realne skutki odczuwam do dziś. Do dziś mam problemy z seksualnością. Kiedy jestem z partnerem i chcę się z nim kochać, mimo że moja głowa go pragnie, ciało się broni i blokuje się. Stosunki seksualne są dla mnie fizycznie bolesne. Opowiadanie tej historii sprawia, że boli mnie głowa, brzuch, jest mi niedobrze. Wracają wszystkie somatyczne objawy traumy. Ciało pokazuje, że temat nie został zamknięty. Teraz też chce mi się ryczeć.

(fot. Materiały Prasowe Stowarzyszenia Stop Gwałtom)
Podziel się

To wciąż jest tak żywe?

Jest, bo gwałt zmienia życie o 180 stopni. Kobiety, które go doświadczyły, zapadają na depresję, tracą przez to pracę, bo nie są w stanie wywiązać się ze swoich zadań, zrywają kontakt z rodziną, z przyjaciółmi, boją się chodzić na randki, boją się mężczyzn. W skrajnych przypadkach dochodzi do samobójstw, bo ofiary nie są w stanie wytrzymać świadomości tego, co je spotkało.

A ty jak sobie z tym radzisz?

Ja do dziś szukam siebie. Kiedy oglądam film, w którym jest scena gwałtu to wiem, że będę to potem przeżywać. Artykuły i wiadomości o gwałtach też muszę sobie dozować, bo po każdym takim doniesieniu wracam do swojej historii. To jak życie z wiecznie niezagojoną raną. Kiedyś rozmawiałam z zaprzyjaźnionym psychoterapeutą i doszłam do wniosku, że od gwałtu lepsze jest zabójstwo, bo po zabójstwie nie ma już nic, a po gwałcie musisz sobie z tym radzić przez całe życie.

Polub WP Wiadomości
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.