wp

Silniejsi dzięki wojnie - jak Al-Kaida wykorzystuje przedłużający się konflikt w Jemenie

• Największym wygranym wojny w Jemenie staje się… Al-Kaida
• Terroryści wykorzystują chaos, by niepowstrzymywani zdobywać kolejne obszary
• Udało im się opanować już kilka miejscowości
• Silna Al-Kaida Półwyspu Arabskiego to także duże zagrożenie dla świata
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zniszczenia po starciach Al-Kaidy i sił rządowych popieranych przez koalicję pod wodzą Saudyjczyków; Aden, 9 luty 2016 r.
Zniszczenia po starciach Al-Kaidy i sił rządowych popieranych przez koalicję pod wodzą Saudyjczyków; Aden, 9 luty 2016 r. (AFP, Fot: Saleh Al-Obeidi)

11 miesięcy temu sunnicka Arabia Saudyjska rozpoczęła wojskową interwencję w sąsiednim Jemenie. O pomoc Rijad poprosił jemeński prezydent Abd ar-Rab Mansur al-Hadi, którego z własnego kraju przegnała rebelia Hutich - szyitów, mogących z kolei ponoć liczyć na wsparci Iranu. Mimo miesięcy krwawych walk i bombardowań, szala zwycięstwa nie przechyliła się na żadną ze stron. Końca wojny, która jest nie tylko konfliktem domowym, ale i zastępczym starciem regionalnych mocarstw, nadal nie widać. Jej największymi przegranymi są cywile - zginęło ich już ok. trzy tysiące. A największym wygranym staje się… Al-Kaida.

**Czytaj również: Jemen w cieniu Syrii. Interwencja zbrojna Arabii Saudyjskiej z wielką geopolityczną rozgrywką w tle.**

wp

Gdzie dwóch się bije

W minioną sobotę agencja Reutera donosiła, że Al-Kaidzie Półwyspu Arabskiego (AKPA) udało się przejąć kontrolę nad miastem Anhwar na południu Jemenu. Miejscowość, która - jak podaje Reuters - wraz z otaczającym dystryktem liczy 30 tys. mieszkańców, nie jest jednak ani pierwszą, ani największa zdobyczą AKPA w ciągu ostatniego roku.

Jak wyliczył serwis Long War Journal, w rękach terrorystów Bazy jest już osiem południowojemeńskich miejscowości. Pierwszą z nich, 200-tysięczne, portowe miasto Mukallah, stolicę prowincji Hadramaut, udało się opanować siłom Al-Kaidy już w kwietniu zeszłego roku, niecały miesiąc od rozpoczęcia interwencji pod wodzą Saudyjczyków. I nie jest to wcale przypadek.

wp

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta - mówi przysłowie. A Al-Kaida bezbłędnie wykorzystuje chaos spowodowany walkami o władzę w kraju. Już w 2011 r., gdy Jemen dosięgły fale Arabskiej Wiosny, islamiści opanowali część obszarów na południu kraju. Rok później siłom rządowym, wspartym przez amerykańskie drony, udało się odbić z rąk Al-Kaidy zajęte miasta. Teraz, wraz z nowymi walkami, historia się powtarza. Jedynie odpowiedź na pytanie, kto tym razem może pokonać islamistów nie jest taka prosta.

Po zajęciu Mukallah w grudniu zeszłego roku terrorystom udało się opanować dużo mniejsze i znajdujące się bardziej na zachód miasta w prowincji Abjan, Zindżibar i Dżar - pięć lat wcześniej miejscowości te również stały się bastionami islamistów. Na początku tego roku bojownicy AKPA zdobyli kolejne miasta i wsie, terytorialnie łącząc swoje dwie pierwsze zdobycze. Terrorystów nie spowolniły nawet nowe ataki amerykańskich dronów. W jednym z nich, w czerwcu zeszłego roku, zginął przywódca AKPA Nasser al-Jemeni Wahiszi (taki sam los spotkał jego poprzednika).

Na kontrolowanych obszarach AKPA wprowadza prawo szariatu, a swoje rządy dokumentuje w mediach społecznościowych. Long War Journal opisał na początku lutego serię tweetów zamieszczonych przez AKPA: od rozdawania paczek żywnościowych dla potrzebujących po ukamienowanie mężczyzny, który dopuścił się cudzołóstwa. Brzmi znajomo?

- Al-Kaida Półwyspu Arabskiego w zasadzie od samego początku funkcjonowania w tej części Bliskiego Wschodu stosowała taktykę zbliżoną do tego, co później robiło Państwo Islamskie, czyli zajmowania określonego terenu i przekształcania struktur terrorystycznych, konspiracyjnych w organizację, która kontroluje konkretny obszar z jego ludnością oraz potencjałem społeczno-ekonomicznym. Tym AKPA wyróżniała się na tle innych struktur Al-Kaidy - komentuje dla Wirtualnej Polski ekspert ds. terroryzmu islamskiego Tomasz Otłowski. Jak dodaje ekspert, tworzenie przez islamskie organizacje terrorystyczne struktur quasi-państwowych w zapalanych punktach staje się coraz szerszym trendem.

wp

Groźni, coraz groźniejsi

AKPA od lat jest uważana za jeden z najgroźniejszych odłamów Al-Kaidy. Poza licznymi zamachami na Półwyspie Arabskim, terroryści brali też na cel znienawidzony Zachód. To właśnie jemeński odłam Bazy miał w 2009 r. zainspirować amerykańskiego psychiatrę wojskowego palestyńskiego pochodzenia do otworzenia ognia w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie - zginęło wówczas kilkunastu ludzi. W tym samym roku, 25 grudnia, doszło do nieudanego zamachu bombowego (ładunek wszyty w bieliznę terrorysty zaczął się dymić) na samolot lecący z Amsterdamu do Detroit, również przypisywanego AKPA. Z kolei przed rokiem jemeńska Al-Kaida przyznała się do odpowiedzialności za masakrę w paryskiej redakcji "Charlie Hebdo".

Niestety, według Tomasza Otłowskiego, nie ma co liczyć na to, że zajęte zdobywaniem nowych miast w Jemenie AKPA na chwilę odpuści spiskowanie przeciw celom na Zachodzie. Wszystko dlatego, że, jak ocenia ekspert, zdobywanie kontroli nad kolejnymi obszarami przychodzi im z powodu anarchii bez specjalnego wysiłku. Co więcej, silna Al-Kaida w Jemenie to większe zagrożenie dla całego świata.

- Al-Kaida zdobywa w Jemenie fizyczną, geograficzną przestrzeń, gdzie może zakładać swoje obozy, prowadzić doświadczenia czy to z bronią biologiczną, czy chemiczną. To element, który sprzyja wzmacnianiu pozycji AKPA jako zagrożenia o charakterze globalnym - mówi WP Otłowski.

wp

Wśród opisanych przez Long War Journal zdjęć, którymi AKPA chwaliła się na Twitterze, miały być także obrazy "toksycznej substancji". Islamiści twierdzili, że zdobyli ją po zajęciu Dżar. O jakie dokładnie chemikalia chodzi? - nie wiadomo.

Polub WP Wiadomości
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.