Tysiące ludzi ewakuuje się z terytoriów środkowych Chin dotkniętych kilka dni temu trzęsieniem ziemi. Władze zaalarmowały o zagrożeniu powodziowym, jakie zaistniało na tych terenach. W ewakuacji pomaga wojsko.
Agencja prasowa Xinhua precyzowała, że położone w okręgu Beichuan
jezioro w każdej chwili może wystąpić z brzegów. Komunikat władz
zalecał ludności przemieszczenie się w położone wyżej rejony. W
akcji ewakuacyjnej bierze udział wojsko.
Urzędnicy jednocześnie sprawdzają, jak spuścić nadmiar wody z
leżącego między dwoma wzniesieniami jeziora Haizi.
Nie wiadomo, co spowodowało nagły przybór wody.
Beichuan był jednym z okręgów, które najbardziej ucierpiały w
następstwie zeszłotygodniowych wstrząsów; zawaliło się tam około
80% budynków.
Zginęło prawie 30 tys. osób
Rzecznik
chińskiego rządu Guo Weimin poinformował, że liczba ofiar śmiertelnych
trzęsienia ziemi w Chinach wzrosła do blisko 29 tys.
Aktualizując bilans poniedziałkowego kataklizmu rzecznik
powiedział, że w rejonie największych zniszczeń dotychczas
potwierdzono
śmierć 28.881 osób. Dodał też, że o godzinie
14.00 czasu miejscowego (7.00 rano w Polsce) liczba rannych
wynosiła 198 tys. 347 ludzi.
Władze już wcześniej podawały, iż przewidują, że liczba ofiar
śmiertelnych może przewyższyć 50 tysięcy.
Agencja Xinhua podała tymczasem, że w tylko w mieście Deyang, w
prowincji Syczuan (na południowym zachodzie) mogło zginąć 20
tysięcy ludzi. Wcześniejszy bilans ofiar z tej miejscowości liczbę
zabitych określał na ponad 7.5 tys. ofiar.
Pod gruzami wciąż mogą żyć ludzie
Media w Chinach informowały też o żywym 52-letnim
mężczyźnie, wyciągniętym z gruzów po 117 godzinach od trzęsienia
ziemi. Był on zasypany pod jednym z budynków w mieście Beichuan, w
okręgu o tej samej nazwie, położonym w pobliżu epicentrum wstrząsów.
Nieco wcześniej służby ratunkowe wydobyły z ruin w okręgu
Wenchuan żywego niemieckiego turystę, który pod gruzami spędził
114 godzin.
Niebezpieczeństwo epidemii
Władze rozpoczęły też akcję zapobiegania wybuchowi ewentualnych
epidemii wśród 5 mln ludzi, pozbawionych dachu nad głową.
Najważniejsze są teraz nowe schronienia dla ludności, dostęp do
wody pitnej i pogrzebanie zwłok - podkreślał dyrektor chińskiego
centrum epidemiologicznego Feng Zijian.
Trzęsienie ziemi o sile 7,9 stopni Richtera było
najtragiczniejszą katastrofą sejsmiczną w Chinach od 32 lat. W
1976 roku od wstrząsów w mieście Tangshan w prowincji Hebei, na
północy kraju, zginęło według oficjalnych danych około 250 tys.
osób.
(ak)