więcej

Twarde lądowanie emigranta na łono ojczyzny.

Logo dostawcy  wp.pl | dodane 2010-09-07 (10:41)

fot. Z Archiwum Daniela Koziarskiego

opinie
drukuj

Daniel Koziarski na emigracji spędził kilka lat. Tematykę emigracyjną poruszył m.in. w "Socjopacie w Londynie" i "Klubie samobójców". Właśnie ukazała się jego kolejna książka "Przypadki Tomasza Płachty. Życie i śmierć socjopaty" opisująca powrót emigranta marnotrawnego na łono ojczyzny.

Mistrz niestosownych komentarzy Tomasz Płachta wracając z Londynu do Polski wpada z deszczu pod rynnę. Jak było z tobą? Padłeś ofiarą "poemigracyjnej depresji"? Ci, którzy wrócili, często mówią – teraz konduktor w pociągu wydaje mi się jeszcze bardziej niemiły niż kiedyś…

- Jestem w stanie permanentnej depresji, więc tak naprawdę w moim przypadku zaistniała tylko różnica jakościowa. To prawda, o czym mówisz - kiedy wracasz wszystko uderza cię ze zdwojoną siłą. Polska kasjerka, która zabija cię wzrokiem, zabijała cię tak samo przed wyjazdem, ale wtedy nie miałaś pełnej świadomości, że przecież może być zupełnie inaczej. Jakiś czas temu spytałem kierowcę autobusu na trasie, którą słabo znam, czy mogę kupić bilet pojedynczy czy karnet – poleciały pod moim adresem "kurwy". Czasy się zmieniają, ale rzeczywistość niekoniecznie nadąża. Ale to nawet nie chodzi o tak prozaiczne sprawy, ale o zasadę ogólną. Trafnie pisał bodaj Ziemkiewicz, że Polska utrudniająca na każdym kroku życie przypomina trochę basen wypełniony kisielem, gdzie każdy ruch kosztuje zdwojony wysiłek i czasem – dopóki się nie liźnie Zachodu – nie ma się w ogóle pojęcia, że istnieją po prostu baseny wypełnione wodą. Powrót tej świadomości jest chyba najbardziej bolesnym elementem reemigracji.

Płachtę irytuje polski zwyczaj klaskania pilotom, taksówkarze-naciągacze, dołujące kazania podczas mszy, biurokracja i wyobrażenia wszystkich o jego kieszeniach wypchanych funtami, a mimo to odradza kolegom wyjazd zagranicę. Emigrant po powrocie stoi w bolesnym rozkroku między dwoma krajami, dwiema tożsamościami. Można ponownie zapuścić korzenie, choć polska kasjerka niezmiennie zamiast 30 deko szynki podaje 50?

- Mój bohater prezentuje postawę schizofreniczną. Nienawidzi mentorstwa, ale sam je uprawia. Wie, że emigracyjny rozdział jego życia jest zamknięty, ale przyłapuje się ciągle na tęsknocie, nie mogąc pogodzić się z utratą tamtej rzeczywistości. To zresztą całkiem naturalne - emigrant i reemigrant mają podobną skłonność do idealizacji, tylko, że w obu przypadkach działa to w inną stronę. Problem rozkroku czy rozszczepienia jest niebagatelny - profesor Iglicka mówi nawet o emigrantach, jako o straconym pokoleniu, stwierdzając, że znajdują się w czyśćcu – nie są już do końca Polakami z Polski, ale nie są też (i przecież nie będą) Brytyjczykami z Albionu. Myślę, że najważniejsze w sytuacji emigranta jest mieć jasno określony cel i mocno się go trzymać – w przeciwnym razie można nieźle pobłądzić, tracąc podwójnie.

Polaków rozważających powrót z emigracji przekonuje się, że praca w Polsce już na nich czeka, a ich zagraniczne doświadczenie będzie na wagę złota. Masz przekonanie, że kilka zagranicznych wpisów podnosi wartość CV w Polsce?

- Polacy pracują poniżej kwalifikacji, co często wydłuża się w czasie wbrew ich intencjom, bo sami zakładają, że to tylko na rozruch czy "przeczekanie". Ostatecznie, zatem ich CV tak naprawdę nie zyskuje jakichś szczególnie atrakcyjnych pozycji. Znam pewną osobę, która na rozmowie kwalifikacyjnej w urzędzie usiłowała wytłumaczyć jakiemuś leśnemu dziadkowi na kierowniczym stanowisku, że przepracowała ponad rok w Stanach na stanowisku menadżerskim, a on z uporem maniaka, lekceważąco nazywał ten ważny przecież dla niej zawodowy epizod „przygodą wakacyjną”, bo z tym mu się kojarzył wyjazd za granicę. U wielu przecież pokutuje przekonanie, że za granicę wyjechali tylko dorobkiewicze i nieudacznicy – w tych głowach nie może się zmieścić, że komuś zależeć może także na rozwoju osobowym czy nabywaniu cennych doświadczeń. Poza tym po powrocie do Polski sami reemigranci nie mogą się pogodzić z warunkami finansowymi, które znacznie odbiegają od tych, jakie mieli za granicą. Ich oczekiwania, nawet, jeśli są zdrowe, nie przystają po prostu do naszej rzeczywistości, w której płace są zasadniczo na śmiesznym poziomie w stosunku do wysokich kosztów życia.
oceń
0
0
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~pjablonskidk@wp.pl [2010-09-07 11:42]

Tęsknie trochę za tym zacofaniem.
Maj.Urlop w Polsce.Wielka radość i wycieczka do Krakowa.Pani w kasie biletowej PKP sprzedaje nam bilet na pierwszą klasę.Nagle pyta:"Czy mają być miejsca siedzące"? Odpowiedziałem,że jak najbardziej,wszak myśl o podróży ze Szczecina do Krakowa na stojąco,nie napawała optymizmem.Bilety zakupione.Wyjeżdżamy na zajutrz.Tuż przed podróżą dostrzegam na bilecie brak numerów miejsc siedzących.Zmierzamy zatem do kasy.Pani informuje nas dość nieprzyjacielsko brzmiącym tonem,że nie może już nic poprawiać,bo pociąg odjeżdża za mniej niż dwie godz.Zatem odchodzimy z kwitkiem.Po drodze na peron 3,napotykamy siedzącego na ławce pracownika PKP,który najwidoczniej miał przerwę w pracy.Palił papierosa.Zapytałem,czy istnieje możliwość dopłaty u konduktora za miejsca siedzące.Ten spojrzał na bilet i mówi zrezygnowany:"Wiesz co?Nie mam pojęcia.Ten pociąg jest z tej firmy,tamten,wskazując palcem na stojący nieopodal skład,jest z innej firmy.Jeszcze inny jest z innej partii".Tak więc niewiele się dowiedzieliśmy.Czekamy więc na peronie 3.Pociąg ma być podstawiony za kilka minut.Ludzi mnóstwo.W końcu podjeżdża.Wszyscy walczą między sobą o to,kto pierwszy ma dostać się do środka.My czekamy zrezygnowani.Nie mamy miejsc siedzących.Postanowiłem zapytać o miejsce w wagonie sypialnym.Pracownik Wars'u miło informuje,że wolnych miejsc już nie ma.Ale za chwilę,po wnikliwej obserwacji naszych bagaży i nas samych,zaprasza do przedziału służbowego.Patrzy na zakupione w dniu wczorajszym bilety.Stwierdza za chwilę,że łatwiej będzie bilety wyrzucić.Przpomniał sobie,że dysponuje jeszcze jedną kabiną z dwoma miejscami.Pobrał za nią 250 zł.Czyli mniej o 30 zł.niż w kasie,schował pieniądze do portfela i nie wypisując biletu, ugościł,jak na firmę w XXI w.przystało.Wszyscy byliśmy zadowoleni.A co działo się w samym Krakowie i w drodze powrotnej,to już następna historia.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
gosiaalbert [2010-09-15 22:20]

a ja lubię....
A ja lubie pojechac do Polski, polazic po sklepach, poplotkowac z kolezankami , przytulic mame ,wypic z nia kawe> Moje miesce jest w Norwegii tu moje dziecko chodzi do szkoly tu mamy juz swoje " smieci" . Nie zawsze jest kolorowo ale mamy to czego nie mielismy w Polsce - spokoj, finansowa niezaleznosc. Mimo to Kocham Cie Polsko

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Erymest Brądziński [2010-09-11 13:18]

Jest dobrze ,jest dobrze ...chociaż nie najgorzej jest
Czego się burzycie przecież jest dobrze .Mamy pełnie władzy .Jest nasz premier, nasz prezydent mamy juz wszystkie telewizje i banki .Mamy wszystko.Głosowaliśmy za tym wszystkim teraz tylko leżeć i czekać aż zbycho ,miro i rycho zabiorą nas tam gdzie krętej drogi nić. W Kaufflandzie mówią:Gratulujemy doskonałego wyboru i zapraszamy ponownie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Tadeusz [2010-09-09 18:45]

naturalizowany nowozelandczyk
Rozczarowalem sie . Wytrzymalem tydzien . Wracam do swojego zycia i domu . Juz postanowilem i wiem gdzie moje miejsce.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Tadeusz [2010-09-09 18:45]

naturalizowany nowozelandczyk
Rozczarowalem sie . Wytrzymalem tydzien . Wracam do swojego zycia i domu . Juz postanowilem i wiem gdzie moje miejsce.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ksanio [2010-09-09 13:04]

prbda
bardzo trafne spostrzeżenia w tym wywiadzie. Wiele pytań zadaje sobie kazdego dnia. Na jedno znam odpowiedź - nie wracam... a i nie jestem raczej typem nieudacznika, może trochę lenia LOL. Polska mnie męczy nawet jak jestem na wakacjach, taki smutny kraj strasznie.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~Gosc [2010-09-07 12:25]

Oto jest pytanie
Wracac nie wracac ciezko wyczuc.Ale jednego jestem pewny klaskanie pilotom rowniez przyprawia mnie o zenade.Poki co to chyba zostane poczekam az sie ten kisiel w basenie rozrzedzi.Tutaj nie musze sie zastanawiac czy w sobote do kumpla pojechac oddalonego o 35km bo k...a te 50zl na paliwo.Kokosow to tu juz sie nie zarobi ale mozna poprostu normalnie spokojnie zyc.Ktos powie ze bez najblizszych ok sytuacja kiedy malzenstwa sa rozdzielone dlamnie jest chora ale tesknic za ciotkami i szwagrami??mieszkajac w pl ile razy w roku do nas przyjechali?na urodziny i to bylo wszystko.Po wyjezdzie za granice kto wydzwanial do rodziny?oni do nas czy my do nich?Wiec jesli chodzi o ludzi to nie tesknie za nikim doslownie nikim bo ich to tez raczej najmniej interesuje.Moze trozke tesknie za miejscem i -------- nic wiecej do glowy mi nie przychodzi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Gosc [2010-09-07 12:24]

Oto jest pytanie
Wracac nie wracac ciezko wyczuc.Ale jednego jestem pewny klaskanie pilotom rowniez przyprawia mnie o zenade.Poki co to chyba zostane poczekam az sie ten kisiel w basenie rozrzedzi.Tutaj nie musze sie zastanawiac czy w sobote do kumpla pojechac oddalonego o 35km bo k...a te 50zl na paliwo.Kokosow to tu juz sie nie zarobi ale mozna poprostu normalnie spokojnie zyc.Ktos powie ze bez najblizszych ok sytuacja kiedy malzenstwa sa rozdzielone dlamnie jest chora ale tesknic za ciotkami i szwagrami??mieszkajac w pl ile razy w roku do nas przyjechali?na urodziny i to bylo wszystko.Po wyjezdzie za granice kto wydzwanial do rodziny?oni do nas czy my do nich?Wiec jesli chodzi o ludzi to nie tesknie za nikim doslownie nikim bo ich to tez raczej najmniej interesuje.Moze trozke tesknie za miejscem i -------- nic wiecej do glowy mi nie przychodzi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
52.256406,21.017175 [2010-09-07 11:58]

Łojczyzna nie troszczy się o tych którzy tu są
co dopiero mówić o tych którzy chcą wracać. Tam ojczyzna gdzie chleb. Niestety ceny nieruchomości w Anglii i koszty życia nie zapewniają takiego standardu jak w Niemczech. To co najbardziej lubię w Anglii to klimat i dobrą muzykę, za to żarcie poza rybami jest kiepskie. Diaspora będzie wzrastać, sam gdybym był 5 lat młodszy prysnąłbym do Australii.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kajka [2010-09-07 11:32]

lepiej
po prostu nie wracać.... postawić wszystko na jedną kartę, zagrać vabank !

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej

Sonda

Jaki prezent dasz swojej Mamie?

Kwiaty 37.34%
Kosmetyki 9.03%
Książkę 2.6%
Słodycze 16.45%
Coś z ubrania 3.06%
Zaproszę na kolację, obiad 1.68%
Biżuterię 2.14%
Zaproszę do kina, teatru 0.99%
Wczasy 3.29%
Inne 23.41%
liczba oddanych głosów: 1307