Nietrwałość relacji internernetowych zdają się potwierdzać natomiast badania prof. Zbigniewa Izdebskiego przeprowadzone trzy lata temu przez TNS OBOP na zlecenie Schering Polska. Wynika z nich, że z trzech milionów Polaków, którzy nawiązali znajomości w sieci tylko 1,3 mln utrzymuje bliższy kontakt z osobą spotkaną w Internecie. Badania wykazały jednocześnie, że 53% tematów poruszanych przez osoby chcące zawrzeć internetową znajomość dotyczy seksu. O sprawach związanych z kontaktami intymnymi rozmawia 64% mężczyzn i 41% kobiet.
Dr Batorski ocenia, że choć pasjonujemy się zawieraniem nowych znajomości w Internecie to nie ma obawy, że wirtualne relacje zastąpią nam te w realu. – Świat idzie do przodu, więc naturalne jest, że w ciągu tygodnia spotykamy tylu ludzi, co nasi przodkowie znali w ciągu całego swojego życia. Internet dał nam możliwość rozmawiania z ludźmi z całego świata, których nigdy nie mielibyśmy okazji poznać w rzeczywistości. Dyskutujemy z nimi nie tylko o pracy i życiu prywatnym, ale nawet najbardziej nietypowym hobby – mówi Batorski.
Moda na serwisy społecznościowe
Jeszcze kilka lat temu poznawaliśmy znajomych głównie za pomocą czatów, forów tematycznych czy komunikatorów. Od pewnego czasu panuje moda na serwisy społecznościowe takie jak Grono.net, Osobie.pl, Fotka.pl czy od niedawna Nasza-klasa.pl. Popularnością cieszą się też serwisy dla profesjonalistów jak choćby Goldenline.pl czy Biznes.net. - Poprzez wiele rozwijających się funkcjonalności tych serwisów – jak powiadomienie o urodzinach użytkownika, możliwość dodawania filmów i zdjęć, możemy mieć kontakt z ludźmi, z którymi mieliśmy do tej pory słabe relacje. Bez takich serwisów już dawno byśmy znaczną część takich znajomości utracili – akcentuje socjolog.
Oprócz zalet poznawania ludzi w sieci należy pamiętać również o wadach zawierania tego rodzaju znajomości. - Często zdarza się tak, że ludzie skupiający się wyłącznie na tej formie mają tendencję do dopowiadania sobie różnych rzeczy i mogą mieć problemy w rzeczywistych relacjach, przekazywaniu i odczytywaniu emocji innych osób – mówi dr Batorski. Inną obawą jest to, że coraz większa paleta narzędzi internetowych może doprowadzić do tego, że łatwiej nas inwigilować – sprawdzać w jakim miejscu sieci jesteśmy w danym momencie. W skrajnych przypadkach możemy też paść ofiarami przestępstw internetowych – coraz częściej bowiem słyszy się o przypadkach łamania haseł i przeglądania prywatnych rozmów przez innych użytkowników.
Agnieszka Niesłuchowska, Wirtualna Polska
(neska)