więcej

Twarde lądowanie emigranta na łono ojczyzny.

Logo dostawcy  wp.pl | dodane 2010-09-07 (10:41)

fot. Z Archiwum Daniela Koziarskiego

opinie
drukuj

Wierzysz, że z emigracji wraca się głównie do ludzi? Wielu migrantów narzeka, że zagranicą znalezienie polskich kumpli graniczy z cudem.

- Znam ludzi, którzy - Polski i Polaków nie lubiąc - wyjechali za granicę, a tam dopadła ich "polskość" w najgorszej postaci. To zresztą oczywista pułapka skrajności - albo jesteśmy skłonni demonizować to, co zostawiamy za sobą, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że postępujemy słusznie wyjeżdżając, albo na późniejszym etapie, zmęczeni emigracją, idealizujemy miejsca i ludzi, które stanowią o naszej przeszłości, żeby mieć kolejny pretekst do powrotu. Człowiek jest istotą przewrotną, po prostu.

Zatem narzekanie, że emigracyjni koledzy nie spełniają oczekiwań może być pierwsza oznaką tęsknoty za Polską?

- Tak właśnie może być. Pozwól, że znowu wrócę do tego samego – pojawiają się niesprawiedliwe komentarze, w których pobrzmiewa nutka, że wyjeżdżają właśnie ci niefajni, nieinteligentni, nieudacznicy. Uważam takie postawienie sprawy za nieuczciwe, bo przecież tyleż powodów imigracji, ilu imigrantów, nawet, jeśli da się w tym wszystkim wyodrębnić pewne grupy. Poza tym, nie należę do osób, celebrujących bezkrytycznie dokonania III RP – tak wiele jest jeszcze obszarów wolności, które trzeba w Polsce uwolnić – w tym sensie to, że ktoś chce się realizować gdzie indziej, nie jest niczym nagannym a czasami wręcz chwalebnym; nie można też nazywać niezaradnym kogoś, kto próbuje aktywnie wpływać na swoje życie i realizować się w odmiennych warunkach, mając świadomość ryzyka, jakie niesie ze sobą konieczność adaptacji w nowej rzeczywistości. Ale druga sprawa, jeśli ktoś upiera się, żeby dobierać sobie kolegów i koleżanki wedle klucza narodowościowego, to sam skazuje się na mentalne getto.

Jestem ciekawa twojej opinii o "polskim wstydzie". Kiedy Polak zagranicą coś przeskrobie, zaraz odzywają się głosy, że przyniósł wstyd wszystkim emigrantom, albo jeszcze gorzej – wszystkim Polakom. Czy ty się w Londynie za innych wstydziłeś?

- Nie masz czasami wrażenia, że ciągle nam się wmawia konieczność odczuwania zbiorowego wstydu, czasami wręcz grając tym wstydem instrumentalnie? Na przykład w Polsce cytuje się obsesyjnie, co jakaś niemiecka czy rosyjska gazeta napisała o danym polskim polityku. Czy kogoś w Niemczech lub Rosji obchodzi, co myśli jakiś polski dziennik odpowiednio o Merkel lub Putinie? Nie, oni po prostu realizują swoje strategiczne cele i interesy, nie oglądając się na innych. Wstyd jest sprawą indywidualną, tak jak sprawą indywidualną są ludzkie wybory. Komuś jest wstyd za starszą panią, która broni obecności krzyża na Krakowskim Przedmieściu, a mnie jest na przykład wstyd za kogoś, kto do tej starszej pani krzyczy: "Pokaż cycki", sądząc, że w ten sposób demonstruje swoją odwagę i "europejskość".

Biorąc pod uwagę doświadczenia, jakie już zdobyłeś, czego być unikał, gdybyś miał jeszcze raz wyjechać z Polski na jakiś czas?

- Myślę, że najważniejsze to wyjechać z jakimś planem i pomysłem na siebie, a nie na zasadzie "spróbujmy czegoś innego, jakoś to będzie, jakoś się ułoży". Po co już na starcie tracić czas na bezcelową szamotaninę i przedłużające się eksperymenty? Na ogół tego rodzaju doświadczenia kończą się bezowocnie, a smak przygody zastępuje prędzej czy później frustracja wynikająca z niespełnienia i towarzysząca temu coraz większa nerwowość. Ostatecznie jednak nie jestem fanem wujków dobra rada, więc nie chciałbym wcielać się w jednego z nich.

Bohater cyklu o socjopacie jest trochę jak polski doktor House – ironicznie złośliwy, politycznie niepoprawny i cechujący się zerowym poziomem tolerancji dla ludzkich przywar. Wielu go ceni za bezkompromisową szczerość, ale mało, kto miałby odwagę go u siebie zatrudnić albo pójść z nim na piwo. Zdarza się, że ludzie mylą cię z Płachtą?

- Nie jestem oczywiście jakimś celebrytą, ale często spotykam się z kłopotliwym pytaniem, ile we mnie mojego bohatera - Tomasza Płachty. Tak jak życie nie może istnieć bez literatury, tak literatura bez życia, ale nie ma żadnych powodów ku temu, żeby wyciągać wnioski, że każda powieść napisana w pierwszej osobie jest autobiografią. Przede wszystkim piszę książki takie, jakich sam w Polsce brak dostrzegam. Nad Wisłą wieje nudą, bo wszyscy dają się pokornie antagonizować wokół tematów zastępczych. Literatura ma, zatem tym większą szansę, żeby stać się po pierwsze ucieczką a po drugie wyrazicielką jakichś emocji, których próżno szukać w głównym nurcie.

Rozmawiała Sylwia Skorstad
oceń
0
0
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~pjablonskidk@wp.pl [2010-09-07 11:42]

Tęsknie trochę za tym zacofaniem.
Maj.Urlop w Polsce.Wielka radość i wycieczka do Krakowa.Pani w kasie biletowej PKP sprzedaje nam bilet na pierwszą klasę.Nagle pyta:"Czy mają być miejsca siedzące"? Odpowiedziałem,że jak najbardziej,wszak myśl o podróży ze Szczecina do Krakowa na stojąco,nie napawała optymizmem.Bilety zakupione.Wyjeżdżamy na zajutrz.Tuż przed podróżą dostrzegam na bilecie brak numerów miejsc siedzących.Zmierzamy zatem do kasy.Pani informuje nas dość nieprzyjacielsko brzmiącym tonem,że nie może już nic poprawiać,bo pociąg odjeżdża za mniej niż dwie godz.Zatem odchodzimy z kwitkiem.Po drodze na peron 3,napotykamy siedzącego na ławce pracownika PKP,który najwidoczniej miał przerwę w pracy.Palił papierosa.Zapytałem,czy istnieje możliwość dopłaty u konduktora za miejsca siedzące.Ten spojrzał na bilet i mówi zrezygnowany:"Wiesz co?Nie mam pojęcia.Ten pociąg jest z tej firmy,tamten,wskazując palcem na stojący nieopodal skład,jest z innej firmy.Jeszcze inny jest z innej partii".Tak więc niewiele się dowiedzieliśmy.Czekamy więc na peronie 3.Pociąg ma być podstawiony za kilka minut.Ludzi mnóstwo.W końcu podjeżdża.Wszyscy walczą między sobą o to,kto pierwszy ma dostać się do środka.My czekamy zrezygnowani.Nie mamy miejsc siedzących.Postanowiłem zapytać o miejsce w wagonie sypialnym.Pracownik Wars'u miło informuje,że wolnych miejsc już nie ma.Ale za chwilę,po wnikliwej obserwacji naszych bagaży i nas samych,zaprasza do przedziału służbowego.Patrzy na zakupione w dniu wczorajszym bilety.Stwierdza za chwilę,że łatwiej będzie bilety wyrzucić.Przpomniał sobie,że dysponuje jeszcze jedną kabiną z dwoma miejscami.Pobrał za nią 250 zł.Czyli mniej o 30 zł.niż w kasie,schował pieniądze do portfela i nie wypisując biletu, ugościł,jak na firmę w XXI w.przystało.Wszyscy byliśmy zadowoleni.A co działo się w samym Krakowie i w drodze powrotnej,to już następna historia.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
gosiaalbert [2010-09-15 22:20]

a ja lubię....
A ja lubie pojechac do Polski, polazic po sklepach, poplotkowac z kolezankami , przytulic mame ,wypic z nia kawe> Moje miesce jest w Norwegii tu moje dziecko chodzi do szkoly tu mamy juz swoje " smieci" . Nie zawsze jest kolorowo ale mamy to czego nie mielismy w Polsce - spokoj, finansowa niezaleznosc. Mimo to Kocham Cie Polsko

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Erymest Brądziński [2010-09-11 13:18]

Jest dobrze ,jest dobrze ...chociaż nie najgorzej jest
Czego się burzycie przecież jest dobrze .Mamy pełnie władzy .Jest nasz premier, nasz prezydent mamy juz wszystkie telewizje i banki .Mamy wszystko.Głosowaliśmy za tym wszystkim teraz tylko leżeć i czekać aż zbycho ,miro i rycho zabiorą nas tam gdzie krętej drogi nić. W Kaufflandzie mówią:Gratulujemy doskonałego wyboru i zapraszamy ponownie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Tadeusz [2010-09-09 18:45]

naturalizowany nowozelandczyk
Rozczarowalem sie . Wytrzymalem tydzien . Wracam do swojego zycia i domu . Juz postanowilem i wiem gdzie moje miejsce.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Tadeusz [2010-09-09 18:45]

naturalizowany nowozelandczyk
Rozczarowalem sie . Wytrzymalem tydzien . Wracam do swojego zycia i domu . Juz postanowilem i wiem gdzie moje miejsce.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ksanio [2010-09-09 13:04]

prbda
bardzo trafne spostrzeżenia w tym wywiadzie. Wiele pytań zadaje sobie kazdego dnia. Na jedno znam odpowiedź - nie wracam... a i nie jestem raczej typem nieudacznika, może trochę lenia LOL. Polska mnie męczy nawet jak jestem na wakacjach, taki smutny kraj strasznie.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~Gosc [2010-09-07 12:25]

Oto jest pytanie
Wracac nie wracac ciezko wyczuc.Ale jednego jestem pewny klaskanie pilotom rowniez przyprawia mnie o zenade.Poki co to chyba zostane poczekam az sie ten kisiel w basenie rozrzedzi.Tutaj nie musze sie zastanawiac czy w sobote do kumpla pojechac oddalonego o 35km bo k...a te 50zl na paliwo.Kokosow to tu juz sie nie zarobi ale mozna poprostu normalnie spokojnie zyc.Ktos powie ze bez najblizszych ok sytuacja kiedy malzenstwa sa rozdzielone dlamnie jest chora ale tesknic za ciotkami i szwagrami??mieszkajac w pl ile razy w roku do nas przyjechali?na urodziny i to bylo wszystko.Po wyjezdzie za granice kto wydzwanial do rodziny?oni do nas czy my do nich?Wiec jesli chodzi o ludzi to nie tesknie za nikim doslownie nikim bo ich to tez raczej najmniej interesuje.Moze trozke tesknie za miejscem i -------- nic wiecej do glowy mi nie przychodzi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Gosc [2010-09-07 12:24]

Oto jest pytanie
Wracac nie wracac ciezko wyczuc.Ale jednego jestem pewny klaskanie pilotom rowniez przyprawia mnie o zenade.Poki co to chyba zostane poczekam az sie ten kisiel w basenie rozrzedzi.Tutaj nie musze sie zastanawiac czy w sobote do kumpla pojechac oddalonego o 35km bo k...a te 50zl na paliwo.Kokosow to tu juz sie nie zarobi ale mozna poprostu normalnie spokojnie zyc.Ktos powie ze bez najblizszych ok sytuacja kiedy malzenstwa sa rozdzielone dlamnie jest chora ale tesknic za ciotkami i szwagrami??mieszkajac w pl ile razy w roku do nas przyjechali?na urodziny i to bylo wszystko.Po wyjezdzie za granice kto wydzwanial do rodziny?oni do nas czy my do nich?Wiec jesli chodzi o ludzi to nie tesknie za nikim doslownie nikim bo ich to tez raczej najmniej interesuje.Moze trozke tesknie za miejscem i -------- nic wiecej do glowy mi nie przychodzi.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
52.256406,21.017175 [2010-09-07 11:58]

Łojczyzna nie troszczy się o tych którzy tu są
co dopiero mówić o tych którzy chcą wracać. Tam ojczyzna gdzie chleb. Niestety ceny nieruchomości w Anglii i koszty życia nie zapewniają takiego standardu jak w Niemczech. To co najbardziej lubię w Anglii to klimat i dobrą muzykę, za to żarcie poza rybami jest kiepskie. Diaspora będzie wzrastać, sam gdybym był 5 lat młodszy prysnąłbym do Australii.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kajka [2010-09-07 11:32]

lepiej
po prostu nie wracać.... postawić wszystko na jedną kartę, zagrać vabank !

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej

Sonda

Jaki prezent dasz swojej Mamie?

liczba oddanych głosów: 1251